Wakacje jesienne "i.v.m. corona virus"

Pod-Wiatr

Rok temu na jesienne wakacje chcieliśmy wybrać się gdzieś, gdzie będzie cieplej. Chcieliśmy dać sobie odpocząć od samodzielnie organizowanego wypoczynku i zdać się na biuro podróży. I wreszcie pofrunąć z Okruszkiem w stalowym ptaku… Jak wyszło? Kiepsko. Część z Was pewnie pamięta relację z tego wypadu na naszym blogu.

Zaraz po powrocie obiecałem sobie powtórzyć taki wypad z trzema poprawkami.
Miało być cieplej, miało być w sensowniejszym terminie (głównie jeśli chodzi o godzinę odlotu i przylotu) i z biurem podróży z prawdziwego zdarzenia.
Niestety, pandemia pokrzyżowała nasze plany. Ostatecznie zdecydowaliśmy się pozostać w Holandii. Zamiast wylotu był wyjazd igowozem. Zamiast renomowanego biura podróży – renomowana sieć ośrodków wypoczynkowych. A ciepło? Co do ciepła… zrobiliśmy co w naszej mocy, by i jego nie zabrakło. Nasze wakacje spędziliśmy w parku Landal Ouddorp Duin, na granicy pomiędzy Południową Holandią a Zelandią.

Duin-Plac-Zabaw

To nasza trzecia wizyta w jednym z parków Landal, druga w trakcie jesiennych wakacji. Pierwszy raz, wieki temu, byliśmy w Landalu z naszymi przyjaciółmi, w tej części Holandii, gdzie występują prawdziwe lasy. Dwa lata temu wybraliśmy się do Belgii. 
Tym razem (ze względu na pandemię) woleliśmy nie ryzykować. Co z tego, że ceny były niższe, jeśli moglibyśmy zostać zawróceni na granicy?

Wybór padł na park Ouddorp Duin z kilku powodów.
Po pierwsze: bez trudu znaleźliśmy domek, który pasowałby wielkością i wyposażeniem do naszych wymogów.

Nasz-Domek

Po drugie – położenie tuż nad Morzem Północnym.
Po trzecie – dość niewielka odległość od naszego domu, przez co podróż zajęła nam półtorej godziny. I powód ostatni: w tej części Holandii jeszcze się nie „meldowaliśmy”. Zawsze to przyjemnie – zobaczyć coś nowego.

Jechaliśmy z nastawieniem, że pogoda będzie beznadziejna, wszelkie atrakcje w parku pozamykane, a my skazani będziemy na spacery w deszczu (na szczęście w nieco innym otoczeniu). Zaopatrzyliśmy się więc w prowiant, kurtki przeciwdeszczowe i całą kolekcję gier planszowych i karcianych, w tym kilka, których nie dane nam było jeszcze przetestować. Co się okazało? Atrakcje były otwarte (choć trzeba się było zawczasu rejestrować), pogoda była momentami wspaniała a przez większość pobytu – do wytrzymania.

Na pierwsze dwa dni wypożyczyliśmy rowery: trzy „poważne” dla Igomamy i starszych latorośli, a dla mnie i Okruszka – tandem.

Tandem

Rowery odbieraliśmy w deszczu, który towarzyszył nam jeszcze w drodze do naszego domku – na wycieczkę jednak już z nami nie wyruszył. Gdy wracaliśmy (głodni, przemarznięci i spragnieni kawy – skutek kiepskiego odzienia, kiepskiego zaopatrzenia i przede wszystkim – kiepskiego planowania trasy z mojej strony), było już całkiem pogodnie. Pech chciał, że końcówkę z Okruszkiem pokonywaliśmy na tandemowej hulajnodze. Spadający łańcuch w tym ustrojstwie okazał się usterką nie do usunięcia w warunkach polowych. Po wizycie w wypożyczalni dostaliśmy pojazd starszy, pokryty rdzą tu i ówdzie, ale za to niezawodny. Winking smile

Wycieczka dała się nam we znaki, więc po obiedzie (słoikowym – wszak zapasy trzeba było wykorzystać) zasiedliśmy do gry. Postanowiliśmy spróbować czegoś nowego i był to strzał w dziesiątkę. Igomama odpoczywała w samotności z książką, a ja z dziatwą wyruszyłem na karcianą wyprawę do skarbca Rigor Mortisa z całą plejadą kotowatych pomocników – grę „Łupieżcy”.

Lupiezcy-Karty

Ta gra to prezent od Igocioci, która na grach (karcianych i planszowych) zna się jak nikt inny i zawsze w wakacje podsunie nam coś wyśmienitego.
To była miłość od pierwszego miauczenia – w czasie wyjazdu graliśmy w tę grę niemal w każdej wolnej chwili.

Gramy-W-Lupiezcow

Graliśmy ile się dało, aż w końcu przyszła pora na Okruszkową dyskotekę z miejscową gwiazdą, misiem Bollo. Kilka lat temu Okruszek czmychał przed nim, aż się kurzyło. Tym razem – nic z tych rzeczy! Okruszek tańcował, pozował, a na koniec przybił z misiem „piątkę” (ze względu na wirusa – łokciem).

Okruszek-i-Bollo

Po imprezie (na którą śmignęliśmy naszym wspaniałym wehikułem) wróciliśmy jeszcze na chwilę do domku, by porwać resztę ekipy na basen. A wieczorkiem…
Wspomniałem o ciepełku… Tym co grzało nas w czasie tego wyjazdu była maleńka sauna, w którą wyposażony był nasz domek. Korzystali wszyscy, poza Iskierką.
Najpierw Okruszek (gdy temperatura rosła, ale wciąż była jeszcze… okruszkowa), następnie Groszek (który, jako starszy brat, może pozwolić sobie na kilka stopni więcej), wreszcie Igomama (największa miłośniczka wysokich temperatur) i na koniec – już przy wyłączonym „grzaniu” – stary niedźwiedź Igotata.
Po takim dniu wszyscy błyskawicznie zapadaliśmy w błogi sen.

Nasza-Sypialnia

Trzeci dzień to znów rowerowe szaleństwo. Tym razem z prowiantem, w cieplejszych ubraniach, z herbatą w termosie.

Wycieczka-Latarnia

I z misją na ten dzień: korzystamy z miejscowych jadłodajni, zanim decyzją holenderskich władz zostaną one zamknięte na trzy spusty. Najpierw praca – pedałowanie aż do pobliskiej latarni. Wspiąć się na nią nie można, ale pozować przed nią nikt nie broni.

Przy-Latarni

Po pracy przyszła pora na przyjemność pierwszą: obiadek w restauracji tuż przy plaży. Posiłek może niezbyt wykwintny, ale za to smaczny i doprawiony najlepszą przyprawą świata: głodem! Winking smile

1012bd2c-a869-4d6f-b568-78477f69b0da

Minus? Niestety, na dobre jedzenie trzeba ciapkę poczekać. By nie zamarznąć (świadomie wybraliśmy stolik na świeżym powietrzu) porwałem Okruszka na rejs zakotwiczoną w pobliżu łodzią.

Okruszek-Titanic

Okruszek nie znalazł na niej swojego Di Caprio, toteż był zmuszony sam „frunąć” na dziobie uroczego „statku”.

Po posiłku wróciliśmy na kwaterę (znów posyłać Mlekula, Miaudalfa i Kotniss po skarby Rigor Mortisa) a na koniec – po zwróceniu naszych „bolidów” wybraliśmy się do innego miejsca (również położonego na plaży) na nieco bardziej wykwitną (w przypadku Igomamy i niżej podpisanego) lub mocno naleśnikową (w przypadkach pozostałych) kolację.

c21039c0-9ec0-42bc-944c-108df7f5d5fe

Połowa pobytu, a my pełni wrażeń, pełni jodu, wracaliśmy po zmroku plażą do naszego domku, rozmyślając o wieczornej rozpuście i planach na kolejny dzień. 🙂

IMG_20201014_192728

Ten wpis został opublikowany w kategorii Holandia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Wakacje jesienne "i.v.m. corona virus"

  1. Iwona Zmyslona pisze:

    Tylko pozazdrościć takich wakacji. Dzieciaki przez lato bardzo „poszły w górę” i jakieś dorosłe się stały. Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowia.

    Polubione przez 2 ludzi

    • igotata pisze:

      Istotnie – zarówno Iskierka jak i Groszek „przeskoczyli” już Igomamę. Ja póki co mogę spać spokojnie. 😉 Na szczęście mamy jeszcze Okruszka, który potrzebuje jeszcze kilku lat, zanim zacznie „przeskakiwać” rodziców. 😉

      Polubienie

  2. Anna pisze:

    Urocze miejsce, i pewnie naładowaliście baterie. Przed rokiem właśnie szykowałam się do wyjazdu w ciepłe kraje, w tym roku – nawet nic nie planuję.

    Polubione przez 2 ludzi

    • igotata pisze:

      Zdecydowanie. Wakacje zwykłem mierzyć czasem pracy, po którym zapominałem, że w ogóle miałem wakacje. Za mną dwa stresujące, przeładowane dni i jakoś nadal nie czuję, by wakacyjny nastrój mnie opuścił… Po Barcelonie wszyscy potrzebowaliśmy natychmiastowych wakacji… lub przynajmniej kilku dni „odsypiania”…

      Polubienie

  3. jotka pisze:

    Aż nabrałam ochoty na taką wycieczkę, co tam pogoda, byle ubranie dobre i humor dopisywał.
    Pandemia wielu osobom pokrzyżowała plany, a ma być jeszcze gorzej!
    Zdrowia i dobrego nastroju dla całej rodzinki:-)

    Polubione przez 2 ludzi

    • igotata pisze:

      Jedna z cech Holendrów, która zdecydowanie pomaga czerpać przyjemność z życia w naszym umiarkowanym klimacie, gdzie słońce nie jest przecież codziennością, jest umiejętność „ignorowania” pogody. Bardzo mi to odpowiada, bo dzięki temu jedna z rzeczy, na którą nie mamy wpływu (i której nie możemy zwykle zaplanować) nie ma szans zrujnować naszego wypoczynku. 🙂

      Polubienie

  4. Malwina pisze:

    Wspaniale, że udało Wam się wyjechać i odpocząć, pobyć razem. Czasem fajnie zwiedzić też „własne” podwórko 😉 A sieć Landal musimy wypróbować osobiście, mam nadzieję, że będzie szansa już na wiosnę i Covid w tym nie przeszkodzi. Pozdrawiamy

    Polubione przez 2 ludzi

    • igotata pisze:

      Jeśli przepisy nie ulegną zaostrzeniu, to może być wręcz łatwiej znaleźć coś niż w ubiegłych latach. W przeszłości ośrodki holenderskie były „zabukowane” na długo przed wakacjami (czy to wiosennymi, czy jesiennymi). W tym roku – wiele domków świeciło pustkami. I to mimo obniżek cen… Moim zdaniem ludzie boją się wyjeżdżać (pewnie słusznie), ale my zwyczajnie postawiliśmy zdrowie psychiczne ponad ryzyko zarażenia. Zachowywaliśmy ostrożność oczywiście (maseczki, dystans, unikanie większych skupisk), ale myślę, że mimo realnych zagrożeń, warto też zadbać o umysł, nie tylko ciało… 🙂

      Polubienie

  5. Canispet pisze:

    Miło że udało wam się wyjechać! Niestety u nas wyglądało to tak, że przez odwołane loty i ogólną blokadę utknęliśmy w domu… w sumie dzięki temu zrobiliśmy długo odkładany remont więc tyle z tego dobrego 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    • igotata pisze:

      Właśnie obawa przed odwoływaniem lotów skłoniła nas do poszukania przyjemnego miejsca na wakacje „na miejscu”. Remont zaś powstrzymał naszych przyjaciół przed dołączeniem do nas. Dobrze, że w Waszym wypadku udało się odzyskać fundusze. Remont wykonany, więc może łatwiej będzie znaleźć gotowiznę na wakacje, gdy cały koszmar COVID-owy wreszcie się skończy.. 😐

      Polubienie

  6. kalipso pisze:

    Piękne miejsce, uroczy domek – można odpoczywać.
    Takich wakacji chcę! Mogą być w listopadzie. No cóż, można pomarzyć:)
    Pozdrowienia dla całej Igorodziny:)

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Odwzajemniamy pozdrowienia, Kalipso. 🙂
      W takim małym domku na odludziu spokojniej płynie czas.
      Spędziliśmy w nim raptem cztery dni, ale zastrzyk energii ogromny.:)
      Choć chciałoby się więcej, dłużej.
      Uściski.

      Polubienie

  7. Morgana pisze:

    Piękne wakacje, bo z bliskimi kochającymi ludźmi spędzone🥰
    Rodzinka na medal- pozdrowionka dla Was gorące ślę🤗🧡🌲🌳🌞☘

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s