Ostatnio szukałam jakiegoś pliku w opasłych czeluściach laptopa. Oczywiście go nie znalazłam. Oczywiście znalazłam coś innego.
Przypadkiem parę innych dokumentów i starych tekstów, o których dawno zapomniałam. Ba, nawet nie wiedziałam, że je napisałam!
Wniosek: oprócz systematycznego sprzątania czterech domowych kątów, należy sprzątać kąty wirtualne. Na bieżąco przeglądać zawartość komputera i porządkować pliki. Żeby nie było jak z pralką wciągającą skarpetki! ![]()
Szukanego dokumentu nie znalazłam, ale przynajmniej natrafiłam na coś, co poprawiło mi nastrój. Ogrzało ciepłem uśmiechu zziębnięty listopadowy dzień.
Cóż miało taką moc?
Parę zapisanych powiedzonek Okruszka sprzed pięciu, czterech lat. Najwyraźniej zanotowałam je ku pamięci albo z myślą o wrzuceniu na bloga, a potem o nich zapomniałam. Albo zostały, jak skarpetki, wciągnięte w trzewia laptopa.
No i są, nieco przeżute, potarmoszone, ale zawsze. Może i Was rozbawią? Śmiechu nigdy dość! Jak to śpiewa Stare Dobre Małżeństwo?
„Śmiechu mi trzeba na te dziwne czasy, śmiechu zdrowego jak źródlana woda.(…) Nie okrutnego, nie cynicznego, śmiechu mi trzeba bardzo ludzkiego.”
Zapewniam, że mój śmiech jest ludzki. Żadna tam IA.
Z krainy przeszłości zstępuje Okruszek, lat sześć.
O starzeniu się
Oglądamy album ze zdjęciami z czasów sprzedOkruszkowych, gdy Iskierka i Groszek byli małymi bąbelkami (dwieście lat temu!). Groszek, smerf w niebieskich śpioszkach, wciska przyciski grającego garnuszka, Iskierka w kitce z trzech włosów na czubku głowy, próbuje nałożyć pokrywkę na garnuszek (bo przecież nie na brata). ![]()
Okruszek rozpoznaje w tych uroczych berbeciach na zdjęciu swoje starsze rodzeństwo i śmieje się do rozpuku, bo tak bardzo się zmienili.
– Zobacz, Okruszku a to jestem ja. – Pokazuję palcem siebie. – Zmieniłam się? {Po co w ogóle zadałam to pytanie? Dzisiejsza ja łapię się za głowę}.
– Nie, wcale – brzmi dyplomatyczna odpowiedź Okruszka. – No, może jedna zmarszczka Ci urosła. Albo więcej.
O siostrzanych relacjach
Okruszek chce się bawić, Iskierka próbuje czytać.
Nie może się skupić, bo młodsza siostra wciąż się koło niej kręci i zagaduje na różne sposoby. Nawet takie nieco podstępne:
– Iskierko, chcesz coś słodkiego?
– Nie.
– Czemu nie?
– Bo nie.
– A czy chcesz marchewkę?
– Nie.
– Na serio?
– Tak.
– Ale no to co chcesz?
– Ciszę!
– Oj niestety tego nie ma w menu! – Okruszek naprawdę tak wtedy powiedział. Iskierka parsknęła śmiechem znad książki, a potem wsunęła zakładkę między kartki i poszła pobawić się z siostrą. Bez proszenia i namawiania. Najwyraźniej Okruszek „kupił” sobie jej uwagę humorem.
O koronawirusie
Okruszek przechyla głowę. Wzrok ma nieobecny, wyraźnie nad czymś się zastanawia. W końcu mówi: – Może my przechodzimy koronawirusa bezuczuciowo?
– Bezuczuciowo? To znaczy jak? – dopytuję.
– No, nawet lekarz nie wie co nam jest i wtedy nic nie czujemy: gorączki, dreszczy…
– A, miałaś na myśli: bezobjawowo – stwierdzam, bo już wszystko jasne.
– No, przecież mówiłam, że bezuczuciowo!
„Ach, ci dorośli! Jaką trzeba mieć do nich cierpliwość!” – Założę się, że tak właśnie Okruszek o mnie pomyślał.
A kuku, tu Okruszek już rok starszy, czyli lat siedem.
„Słownik ma bogatszy, coraz bardziej „dorosły”. A jednak nada używa kilku wymyślonych przez siebie słówek na przykład: wiązałki – sznurowadła od butów, przewieziorek – transporter dla kota” – zanotowałam, by nie zgubić wiązałek i przewieziorka.
A teraz anegdoty:
O autentyczności
Bliższy kontekst nieznany. Domyślam się, że Okruszek coś spsocił albo czegoś nie zrobił (czegoś co zrobić powinien). Na zwróconą uwagę odpowiada z nutką gniewu: – Ja jestem realistycznym dzieckiem!
– Realistycznym? Co to znaczy?
– To znaczy, że ktoś nie jest najlepszy i nie jest najgorszy, tylko jest zwyczajny.
– Nieidealny? – podpowiadam.
– Właśnie.
– A Słoneczko i Mały Lord? – odnoszę się do bohaterów z książek, które w tamtym czasie były u nas na topie.
– Słoneczko i Mały Lord nie istnieją. Są w książce. Ile jeszcze razy będę musiała wam to powtarzać?!
O postojach
Ulubione pytanie Okruszka w czasie jazdy samochodem z Polski do Holandii: – Kiedy STOPujemy?
O gorliwości religijnej
Okruszek opowiada coś z zapałem. Ekscytuje się przy tym, gestykuluje. Kilka razy woła: „O Jezu!”.
w końcu zwracam uwagę: – Okruszku, jak ty mówisz? Nie wtrącaj co chwilę „O Jezu!”.
– Och, przepraszam! Naprawdę nie chciałam, tylko mi Jezus sam z buzi wypada.
O gorączce
– Ja dostanę z wami białej gorączki! – wołam do dzieci.
– A może czarnej? – jakby nigdy nic pyta Okruszek.
Oczywiście nie pamiętam, co mnie wprowadziło w stan przedgorączkowy, za to dobrze pamiętam, że tego typu riposty Okruszka miały moc rozbrajania mojej złości, tak samo: stresu czy zdenerwowania, czegokolwiek. Zresztą nadal mają.
O uprzejmości
Rano śpieszymy się do szkoły. Wisi nad nami wizja spóźnienia, tymczasem Okruszek beztrosko patrzy na kota.
– Okruszku, pośpiesz się, musimy już wyjść! – Niecierpliwię się.
– Poczekajmy aż Guzik zje. – Upiera się Okruszek. – To nieładnie wychodzić z pokoju, jak ktoś jeszcze nie skończył jedzenia.
No, sami widzicie! Mała panna mądralińska.
Tylko zastanawiam się, jak to jest? To, co uchodzi młodszemu dziecku, w ustach starszego już nie brzmi zabawnie. Z wiekiem wdzięk odpada z słów jak tynk z budynku, a pod wyłania się ściana krnąbrności. ![]()
Ale halo, halo tak tylko ogólnie rozważam. Nie chodzi o Okruszka, żeby nie było.
A Was co ostatnio rozbawiło? Podzielicie się w komentarzach?
Bo “śmiechu nam trzeba na te dziwne czasy”…
Wszystkie powiedzonka Okruszka są zabawne i przemiłe, a nade wszystko świadczą, że dziewczyna umie myśleć i jest niezależna w sądach, a przy tym pogodna i zabawna. Gratuluję Ci, Okruszku, wysokiej inteligencji, umiejętności radzenia sobie z odpowiedziami oraz kreatywności w komunikowaniu się z innymi.
Do łez ze śmiechu rozbawiły mnie Jezuski wylatujące z ust…
Zasyłam serdeczności
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dziękuję za multum komplementów dla naszej rezolutki. 😉
I cieszę się, że się uśmiechnęłaś.
To jak najpiękniejsza nagroda.
Dużo uśmiechu na te zimne dni dla Ciebie, kochana!
PolubieniePolubienie
Trudno się złościć przy Okruszku, to prawda:-) Rozładuje każda sytuacje. U mnie tak jest z wnukiem. Ostatnio założył karton na głowę jako kask Marshala z Psiego Patrolu. Mówię: ale twarzowy ten kask, a on na to : on nie jest twarzowy, nie ciśnie mnie! takie skojarzenie…
Buziaki dla Okruszka i uściski dla Ciebie.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Och, ten wnusio! Ileż to radości z takim małym szkrabkiem. 🙂
Zawsze rozładuje napięcie. Cieszcie się tym czasem, Joteczko!
Uściski dla Waszej Gromadki.
PolubieniePolubienie
Nie ma co. Rośnie ci w domu Hanka Bielicka 😍
PolubieniePolubione przez 1 osoba
🙂 🙂 🙂
PolubieniePolubienie
Muszę przyznać, że Twój wpis wywołał u mnie uśmiech i trochę nostalgii. Takie drobne wspomnienia dziecięcych słów, zabawnych przekomarzań i nieporadnych, ale szczerych komentarzy Okruszka są naprawdę bezcenne – pokazują, jak dużo ciepła i radości kryje się w codzienności, której często nie dostrzegamy.
Szczególnie ujęło mnie to, jak proste dziecięce obserwacje – typu „bezuczuciowo” przy koronawirusie czy „realistyczne dziecko” – mogą w subtelny sposób przypomnieć dorosłym, że świat nie zawsze jest czarno-biały i że warto czasem spojrzeć na sytuacje z dystansem.
Takie teksty przypominają, że w gąszczu obowiązków i cyfrowych porządków warto zatrzymać się przy małych, autentycznych momentach. Czasem jeden uśmiech dziecka może ogrzać bardziej niż najlepsza kawa w listopadowy dzień. Twój wpis dobrze pokazuje, że śmiech i prostota codziennych sytuacji są naprawdę niezastąpione.
Ciekawi mnie, które z tych „przejęzyczeń” Okruszka najbardziej zapadły Ci w pamięć i nadal Cię rozbawiają?
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Wiesz, powiem Ci szczerze, że wszystkie te powiedzonka i własne słówka Okruszka jak: „wiązałki”(sznurowadła) i „przewieziorek” (transporter dla kota) – zapomniałam!
I ten przypadkowo odkryty plik w dokumentach mi o nich przypomniał.
Jak czytałam, to oczywiście natychmiast wszystko się odświeżyło.
Stanęła mi przed oczami każda scenka: jak Okruszek krąży wokół siostry i potem woła, że ciszy nie ma w menu, czy mówi że zmarszczki mi urosły…
To kolejny dowód, że warto pisać, warto utrwalać chwile, bo one ulatują prędzej niż nam się wydaje. Poświadczam.
PolubieniePolubienie
Dokładnie tak. Czasem zupełnie zwykły, przypadkowy moment – jak znalezienie starego pliku – przywraca wspomnienia, które wydawały się bezpowrotnie ulotne. I nagle wracają te drobne gesty, powiedzonka, uśmiechy, które tak wiele znaczą. To pokazuje, że warto te chwile zatrzymywać, nawet w notatkach czy zapiskach, bo dopiero po czasie widać, jak mocno kształtują nasze wspomnienia i nas samych. Takie odkrycia są dla mnie zawsze lekkim cudem codzienności.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Przydomki, jakie nadaliście swoim dzieciom(jak rozumiem na potrzeby bloga), dowodzą, że w rodzinie panuje miłość i ogromne poczucie humoru. Nie wiem dlaczego, ale ilekroć czytałam o Okruszku, na myśl przychodził mi tekst(skojarzenie okruszka z kruszyną)
„Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba….
Tęskno mi Panie”
C.K.Norwid „Moja piosnka”
Pozdrawiam wyrośniętego Okruszka i całą ferajnę.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dziękuję najmocniej Iwonko za te miłe słowa. 🙂
I za przypomnienie pięknego wiersza Norwida.
Znalazłam cały tekst i wzruszył mnie.
Zupełnie inaczej go odbieram teraz, w dojrzałym wieku, gdy też jestem emigrantką – niż dawno, dawno temu w czasach licealnych.
Pozdrawiam cieplutko, grudniowo. 🙂
PolubieniePolubienie