Gra wyobraźni

WhatsApp Image 2026-02-01 at 22.20.21

Spoglądam na zawieszony na drzewie kryształ. Nie widzę w nim jednak własnego odbicia. Widzę moją siostrę w ostatnich chwilach jej życia. To przez nią zostałem psychiatrą. Przez nią, i przez to co zaraz uczyni. Nagle czuję mrok, który spowija jej umysł, nasz umysł, mój umysł? Kości zostały rzucone, wynik zadowalający, więc w ostatniej chwili zdaję sobie sprawę, że to jednak nie ja pragnę odejść. Odsuwam swój ręczny nożyk od nadgarstka. “Tracisz punkt zdrowia psychicznego” – informuje mnie Maurizio. Ot, kolejny zwyczajny piątek w naszym (głównie) męskim gronie.

To już prawie cztery lata, gdy piątki są przypisane do tych spotkań. Nie wszystkie naturalnie, ale spotykamy się na tyle często, że dziatwa w piątkowy wieczór wręcz dziwi się, gdy widzi mnie w domu. Towarzystwo jest mocno międzynarodowe, więc komunikujemy się po angielsku, w jedynym znanym nam wszystkim języku. Przez te cztery lata zwiedziliśmy już wiele światów. Na początku odwiedziliśmy Śródziemie, już po całym zamieszaniu w trzeciej erze, po upadku Saurona. Później cofnęliśmy się do Rzymu w wersji nieco fantastycznej, gdzie bogowie i mityczne bestie naprawdę istnieją. Później było już bardzo rozmaicie.

Moje ulubione sesje to te, gdzie ocieramy się o ciemne strony naszej duszy. Wyprawa w głąb kolejnych kręgów piekła w świecie wzorowanym na Piekle Dantego, czy śledztwo prowadzone w latach dwudziestych, w mrocznym świecie Zewu Cthulhu, gdzie wciąż ocieraliśmy się o szaleństwo. Większość rozgrywa się w naszej wyobraźni i w wyobraźni naszego Mistrza Gry, Maurizia. Bez niego spotkania te nigdy nie doszłyby do skutku. To on nas skrzyknął, odkurzył podręczniki tkwiące od lat na półkach w jego domu i porwał nas do Wybrzeża Mieczy, Night City, mrocznych miast Shadow Run… Długo by wymieniać. To on też ma odpowiednio do tego celu przygotowany pokój, gdzie możemy długo w noc podróżować po fantastycznych miejscach.

WhatsApp Image 2026-02-01 at 21.23.42

Oprócz pełnych kampanii zdarzają się nam też krótsze “wycieczki” do światów, które opisywane są jedynie przez litery, liczby, naszą wyobraźnię i rzuty kostką. Świetna odskocznia od realnego świata, w którym decyzje mają realne konsekwencje, nie tak jak tu, gdzie w ostateczności zawsze można stworzyć nową postać. Do tego nieco piwności, przekąsek i “nocne geeków rozmowy”. Bywa, że sesje kończymy nie tyle późno, co wcześnie, niezdrowo, gdy cały świat już śpi. Wiadomo – jutro sobota, do pracy raczej iść nie trzeba, można więc wstać dużo później.

Cztery lata… W zasadzie tylko trzy osoby pamiętają początki, ale nawet jeśli skład osobowy się zmienia, to jednak tradycja pozostaje. A my możemy czasem poczuć się jak bohaterowie, którymi w przeciwnym wypadku nigdy byśmy nie zostali. Choć, kto wie, może piekło faktycznie jest nam pisane? Winking smile

WhatsApp Image 2026-02-01 at 21.21.50

Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowa codzienność i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz