Tak, to były moje najpiękniejsze urodziny! Okrągłe, a mimo to nie budziły we mnie lęku, jak to się działo w przypadku poprzednich zmian cyferek.
Wiecie, ja zwykle nie celebruję swoich urodzin. Umykają mi chyłkiem wraz ze starym rokiem, w ciszy, tak się przyzwyczaiłam. W zamian obchodzę urodziny dzieci. Już głośniej, z balonami, prezentami i „sto lat”.
Szczęśliwie cała trójka urodziła się w porze wiosenno – letniej, a nie jak my z Igotatą, gdy „zima, panie kierowniku!”. Zima. I nawet jeśli bez śniegu, to wiatr hula po polach, chłodno, ciemno i każdy woli do swojego pieca się tulić niż na imprezy pomykać. To najzupełniej normalne. Wcale mnie to nie dziwi.
Tymczasem tego roku taka niespodzianka! ![]()
Rodzinka z Polski nie wystraszyła się zimy, choć ta – jak na ironię! – dopisała.
Nawet nie namawiałam gości, by przyjechali. Nie śmiałabym. Nie oczekiwałam tego, zważywszy, że moja mama wciąż pracuje zawodowo, brat i bratowa – również, więc mało mają wolnego, a ja szanuję ich czas.
Mimo to przyjechali. Na trzy dni. Trzy pełne dni plus sylwester, dłużej zostać nie mogli i, jak się później okazało, odjechali w samą porę, zanim Holandię zabieliło.
W swoje urodziny zamieszkałam w śnieżnej kuli, choć wtedy jeszcze na chodnikach śniegu nie było. Znacie taką dekorację: szklaną kulę, w której stoi ceramiczny mikołaj, bałwan, renifer, choinka czy cokolwiek innego świątecznego, a gdy się tą kulą potrząśnie, w środku przesypują się brokatowe płatki? Czary mary, hokus pokus i oto kawałek szkła i plastiku zmienia się w coś pięknego i hipnotyzującego. Maleńkie drobinki wirują, mienią się kolorowym światłem, wszystko błyszczy, migocze.
W dniu urodzin trafiłam do jądra takiej kuli.
Zastygłam ze wzruszenia jak bałwanek albo raczej pani bałwankowa i tak sobie stałam, a zewsząd spływały życzenia, miłe słowa, czułe gesty. Okrążały mnie, przenikały przez plecionkę tkaniny, przez skórę, w sam środek serca.
Dzieci przygotowały mi piękne podarki (Iskierka namalowała obraz: mnie siedzącą na ławce pod drzewkiem pomarańczowym w Maroku, Okruszek – mój portret w stylu animy, a Groszek – laurkę z naszym kotem).
Odbyliśmy podróż do przeszłości, bo mama przywiozła moje stare albumy, takie z dzieciństwa, liceum i czasów studenckich.
Chrześniak sprawił mi muzyczno – zdjęciową niespodziankę, która wyświetlona na ekranie telewizora przypomniała mi, ilu życzliwych ludzi mnie otacza i ile wspaniałych miejsc miałam okazję odwiedzić.
Kuzynka przekazała norweską laleczkę i trufle, które nie zdążyły załapać się do zdjęcia, tak smakowały.
Jak przystało na urodziny, zjedliśmy tort (z czarną porzeczką i czekoladowym musem). Zdmuchnęłam świeczkę i pomyślałam życzenie. Niech płynie!
Oglądaliśmy film polecony przez bratową: „Mężczyzna imieniem Ove”, na podstawie książki Frederika Backmana. Film był świetny, podobał się wszystkim, zarówno mojej mamie jak i jedenastoletniemu Okruszkowi. Igotatę tak wciągnął, że właśnie słucha audiobooka o tym samym tytule, ja pewnie również sięgnę po książkę.
Później pojechaliśmy na mszę do polskiego kościoła, by podziękować za miniony rok, a tam kolejna niespodzianka: Igotata zamówił modlitwę w dwóch intencjach: mojej urodzinowej oraz za naszych gości z Polski.
A wieczorem poszliśmy do baru na holenderskie przekąski.
Po powrocie do domu graliśmy w „Dixit”.
Lubię tę grę, a w osiem osób nabiera ona nowego wymiaru.
Niestety, nikt nie chciał dać mi forów i, mimo urodzin, mój króliczek obstawiał tyły. Za to Igotata! Fiu fiu! Jak wyskoczył przed szereg, nikt nie śmiał go wyprzedzić. A przecież to nie on miał urodziny. Ale co mu będę żałować, niech się chłopak cieszy.
Za to ja siedziałam w śnieżnej kuli.
Otulona życzeniami wzruszałam się i szczęściłam do końca dnia, a nawet dłużej, bo jeszcze dziś listonosz przybył z karteczką i upominkiem od bardzo wyjątkowej Kasi.
DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM! ![]()
Piękne urodziny, cudowne niespodzianki, niechaj marzenie grzeje się w cieple Twojego serca i miłości twoich bliskich! Sto lat!!!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Jotko! 🙂 🙂 🙂 Kochana!
Jak pięknie napisałaś o tym marzeniu. Dziękuję!
Niech się grzeje i spełnia. 🙂
Wdzięczności posyłam.
PolubieniePolubienie
Aby w CUDOWNOŚCI płynęły następne dekady Twojego
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Kasiu, będą! A w każdym razie najbliższy rok – z CUDownym kalendarzem od Ciebie. 🙂 Dziękuję Ci przeogromnie! 🙂 🙂 🙂
PolubieniePolubienie