Mknijcie łyżwy!

36832f26-0a69-4ea0-a6d1-33182ca61de5

Właśnie kończą się nasze ferie zimowe. To znaczy w Polsce mówi się: ferie zimowe, natomiast holenderska nazwa nawiązuje do wiosny. Tutaj są to krokusvakantie i trwają jeden tydzień.  Tym razem zostaliśmy w domu, starsze dzieci kończą szkołę średnią, więc mają dużo nauki, egzaminy za pasem. Wykorzystaliśmy ferie na naukę i pracę; a przy okazji mogliśmy pomóc tym, którzy wyjeżdżali: na przykład codziennie jeździliśmy opiekować się kotem koleżanki.

Obiecywałam sobie, że krokusvakantie to doskonała okazja, by nadrobić zaległe blogowe wpisy. Mam kilka takich porzuconych w połowie, które aż proszą się o dokończenie. No, cóż! Taką ci optymistką byłam!
Niestety codzienność zarzuciła nas obowiązkami. Na bieżące posty zabrakło czasu, a co dopiero na „wczorajsze” czy “zeszłoroczne”. Winking smile

Na szczęście jeden dzień wygospodarowaliśmy na atrakcję. Bo w końcu ferie!
Znajoma Holenderka Joke, notabene szalenie serdeczna i pomocna osoba, podarowała mi bilet na lodowisko (jej mąż jeździ regularnie na łyżwach i w ramach promocji dostał dodatkową wejściówkę w prezencie).

cfaa57d8-6dd6-4fb2-a755-2516e5ad39c9

Zgodzicie się, że jak ma sie bilet w kieszeni, to jakoś łatwiej wyjść z domu? Mniej wymówek. Poza tym „bilet nie może się zmarnować”.

Ale nas do lodowiska akurat nie trzeba przekonywać. Dzieciaki chętnie jeżdżą, a w tym sezonie jeszcze nie mieliśmy okazji szusowania na łyżwach. W naszej miejscowości nie ma lodowiska, a kanały…. tych mamy pod dostatkiem, ale nie zamarzły. No, dobrze, może przez trzy dni pokrywała je cieniutka warstwa lodu, lecz mogły się po niej ślizgać co najwyżej kaczki, na pewno nie ludzie.

Pojechałam zatem z dziećmi na kryte lodowisko do Haarlemu. Po drodze, a konkretnie: niedaleko dworca centralnego, zauważyliśmy całe poletko fioletowych i ciemnogranatowych krokusów. Mnogość kielichów i intensywność barw, robiła wrażenie. I z pewnością zapowiadała wiosnę (bo przecież nie zimę). Winking smile

f895d8c5-f7f0-4a03-b7d8-cc8cb79efb9e

20c143d0-2f1b-4028-998d-7f00ed7c628f

Lodowisko okazało się bardzo przyjemne i przestronne. Składa się z dwóch oddzielnych części. Wewnętrzna jest przeznaczona do nauki jazdy, zabawy i ćwiczeń. Tu można korzystać ze sprzętów pomocniczych: żelaznych podpórek, plastikowych kaczuszek.
Natomiast tor zewnętrzny służył do szybkiej, jednokierunkowej jazdy.

Nie mamy własnych łyżew, więc wypożyczyliśmy tutejsze i co nas zdziwiło, miały długie wystające płozy. Pierwszy raz miałam na sobie tego typu łyżwy, więc początkowo czułam się w nich bardzo niepewnie. Jeździłam tylko po wewnętrznej części i wspomagałam się żelazną podpórką.
Z zazdrością, ale też dumą, podpatrywałam dzieciaki, które śmigały bez strachu po zewnętrznym torze.
W końcu, gdy oswoiłam się z “szybkimi łyżwami” i ja odważyłam się do nich dołączyć. A musicie wiedzieć, że na zewnętrznym torze już nie było podpórek, kaczuszek, pingwinków, krzesełek, i żadnych innych pomocników.

92991cef-14eb-432f-a4b6-0b0ed80f2672

58ecc316-fce0-4f86-8152-70415805b26d

Najpierw poruszałam się bardzo nieporadnie, trzymałam się prawej strony, jak najbliżej barierki, by w razie czego móc się chwycić. Jednak z każdym kolejnym „kółeczkiem” moja odwaga rosła.
Jeździłam coraz bliżej środka, nabierałam prędkości i… podobało mi się!

Obserwowałam starszych Holendrów mknących po lodzie z wielką szybkością, ale też gracją. W obcisłych kombinezonach, pochyleni do przodu, doskonale trzymali równowagę, wyglądali jakby płynęli.
Łagodne odepchnięcie od podłoża jednej nogi, potem drugiej i tak na zmianę, równo, w idealnej harmonii. Metalowe ostrza łyżew rysowały na tafli skośne kreski, wydawały melodię zgrzytów i skrzypnięć. Hipnotyzujący widok.

6e057a39-2bf8-46bf-8362-016954c1a93f

94b65ec7-d023-42d5-b200-77e81286f20d

WhatsApp Image 2026-02-28 at 19.46.01

Niektóre tory były zarezerwowane przez szkółki dla dzieci lub dla dorosłych.
Mijając je, wychwytywałam słowa holenderskiej instruktorki – starszej kobiety, z długim srebrnym warkoczem, której wysportowanej sylwetki i witalności mogłaby pozazdrościć niejedna młoda osoba. Siwy warkocz tańczył na wietrze z każdym ruchem, a jego właścicielka nie spuszczała oczu z gromadki swoich małych podopiecznych.
– Harder! Harder! – wołała do dzieci, a te na wyścigi mknęły do mety.
Jak któreś się przewróciło, natychmiast wstawało i jechało dalej. Żadnego płaczu, zmęczenia, jojczenia. Chyba wszystkim udzielała się siła i waleczność instruktorki. Ja też w myślach powtarzałam sobie: “harder! harder!” – i mocniej przyciskałam ostrza do wyślizganego podłoża,  mocniej odpychałam się od lodu.  I to „harder” napełniało mnie radością i satysfakcją, która rosła i rosła, z każdym kolejnym okrążeniem.
A że następnego dnia, po wstaniu z łóżka, czułam ból mięśni, w takich miejscach, w których nie wiedziałam, że mięśnie mam… to już zupełnie inna historia.
I tak było warto! Smile

c3c035a9-b85b-4cfe-804f-066a994d3a94

Ten wpis został opublikowany w kategorii Holandia, wiatrakowa codzienność, wiatrakowe zwiedzanie i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Mknijcie łyżwy!

  1. Alodia1949's awatar Alodia1949 pisze:

    Nigdy nie jeździłam na łyżwach. Ale z przyjemnością oglądam transmisje z olimpijskich zawodów w łyżwiarstwie figurowym.

    Polubienie

Dodaj komentarz