Władcę Pierścieni czytałem po raz pierwszy wiele lat temu, jeszcze w liceum. Kilka lat później z przyjemnością zanurzyłem się w kinowej adaptacji tej historii. I choć znam fanów Tolkiena, którzy uważają tę ekranizację za swoistego potworka, to dla mnie była to wyjątkowa uczta. A w ramach prezentu urodzinowego Igomama zafundowała mi powrót muzyczny do tej historii.
Wybraliśmy się razem, bo choć Igomama nie jest wielką fanką fantastyki, to muzyka tego typu zdecydowanie do niej przemawia. Koncert wykonywała orkiestra z Lwowa, wspólnie z Narodowym Chórem Ukrainy “Dumka”. I choć przy wejściu wręczono nam listę utworów, to prawie w ogóle nie sprawdzałem czego aktualnie słucham. I to nie dlatego, że znam ścieżkę dźwiękową z filmu na pamięć – bynajmniej – po prostu postanowiłem cieszyć się muzyką i dałem się ponieść melodii.
Koncert odbywał się w Phil, w Haarlemie. Muzyce towarzyszył taniec świateł, ale przez większą część czasu nie poświęcałem mu w ogóle uwagi. Siedziałem z przymkniętymi oczami i chłonąłem muzykę, pozwalając by to ona tworzyła obrazy. Malowała i sceny bitew, i beztroskiej zabawy. Chwile zadumy przeplatały się z patosem. Mrok ze słonecznym światłem. Potężne bębny i trąby przeplatane były pląsaniem skrzypiec i fletów.
Wracaliśmy oboje w świetnych nastrojach, wysyceni muzyką, spragnieni kolejnych wrażeń. Bo czegóż więcej można chcieć na urodziny? Rzeczy nigdy nie radują tak bardzo jak doświadczenia. Chyba częściej będziemy się wybierać w takie podróże, choćby nawet kierunki były mniej fantastyczne. Warto czasem w tym świecie przepełnionym obrazkami pozwolić sobie na chwilę, gdy nic nam nie umyka nawet jeśli przymkniemy na moment oczy…
Dobrze się tu wraca.Dobrze się to czytało. Nieprzegadane, a konkretne – tego szukam. Widać, że ktoś tu nie tylko pisze, ale też dogłębnie przemyślał temat.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dzięki za miły komentarz. 🙂 Zapraszamy ponownie!
PolubieniePolubienie
Wow, zazdroszczę! oglądamy każdą powtórkę serii, więc taki koncert byłby super! Przebiłby to tylko film o tym, jak kręcono Władcę!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Przyznam szczerze, że filmu nie oglądałem od lat, pewnie trzeba będzie wrócić… 😉 Film o tworzeniu coś kojarzę, ale nie wiem czy widziałem w całości, czy fragmentami na jakichś youtubach… Pozdrawiam!
PolubieniePolubienie
och, jak ja zadzroszcze fanom Tolkiena. zadzroszcze, bo jest w jego tworczosci cos co mnie neci, kusi, przyciaga, a jednoczesnie… no nie jestem w stanie przebrnac ani przez proze ani przez fabule.W kinie, jakies 25 lat temu przysnelam – jedyny raz w zyciu. ostatnio w holenderkskiej telewizji puszczano ”Lord of the rings” – stwierdzilam, ze sprobuje. po 15 minutach sie poddalam. nie moje klimaty i juz.
Wiec zazdroszcze (tak pozytywnie) Twojej umiejetnosci rozkoszowania sie Tolkienem (nb, przyjaciela C.S Lewisa, ktorego jestem wielka fanka)
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Myślę, że to dobrze, że literatura jest na tyle zróżnicowana, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Często rozprawiam na ten temat z Iskierką. Niby też lubi fantastykę, a książek polecanych przeze mnie nie może „przetworzyć”. Na Władcy Pierścieni też poległa, dla niej historia skończyła się jeszcze przed wrotami Mordoru. 😉 Nawet klasyka nas dzieli: dla mnie Proces Kafki to mistrzostwo świata, Iskierka niemal zmuszała się by dotrzeć do końca.
Dla odmiany Lewisa nie czytałem nic, jedynie adaptację Narnii kojarzę a i to nie do końca (co wyszło w trakcie ostatniej partii Dixita, z rodziną Igomamy). I to nawet nie dlatego, że poległem w trakcie. Przyznam się bez bicia, nawet nie podjąłem próby…
PolubieniePolubienie