Wsiąść do pociągu noworocznego

DSCN5917

Czekałam na ten Nowy Rok z niecierpliwością małego dziecka.
Pod koniec grudnia niemalże tupałam nogami pytając: „No, kiedy wreszcie nadejdziesz? Mam tyle planów, marzeń, pragnień. Przyjdź i daj mi okazję je zrealizować. Przyjdź i obudź mnie. Przyjdź, pokładam w tobie wielkie nadzieje.” Zawczasu przygotowałam sobie nowe kalendarze, organizery, agendy.
Wszystko czekało. Zapewniało o stanie gotowości.
Obecna! Przygotowana!

Tymczasem czekanie przedłużało się i przedłużało…
Tak naprawdę dopiero w Sylwestrową noc nabrało tempa, żeby nie powiedzieć – niebywałego przyśpieszenia.
Zorganizowaliśmy dzieciakom małe „kinderparty” w domu, bo prosiły o to.

DSCN5881

Były balony, tańce, konkursy, przekąski.
A jako że mieszkamy w Holandii, ostatnia noc w roku nie mogła obejść się bez pączków i „appleflappen” (ciastka francuskie z jabłkami).

DSCN5864

Fajerwerki oświetlały drogę Nowemu już na długo przed północą.
Zrobiło się głośno, kolorowo, świątecznie. Wielka ognista fiesta!
Zmiana wcale nie dotyczy wyłącznie tej jednej cyfry!
Równolegle z wymianą kalendarzy, trwa restrukturyzacja postanowień, najczęściej polegająca na przedłużeniu terminu gwarancji tych ubiegłorocznych:
schudnę, będę jeść mniej słodyczy, podszkolę swój angielski, przeczytam więcej książek… To są cele uniwersalne, które można przypisać każdemu.
O nich mówi się głośno.
Bez strachu, bez obaw, bez wstydu.

Natomiast naszych prawdziwych dążeń z reguły boimy się nazywać wprost.
Są za delikatne. Mogłyby się pokaleczyć od dźwięku.
Ubrudzić powietrzem. Zranić i, co gorsza, potem jeszcze się nie spełnić!
Marzenia trzeba chronić.
Zapisać w prywatnym zeszycie. By tam rosły, dojrzewały.
Gdy będą gotowe, gdy nabiorą mocy i siły, wtedy same opuszczą zeszyt.
Staną przed nami jak piękne, dumne panny.
Będą zachwycać. Wzbudzać radość i podziw.

Tak czekałam na ten Nowy Rok… Czekałam jak dziecko na prezenty.
A on w końcu się pojawił. Podjechał prawie pod sam dom.
Blask latarni ukazał tory, które rozścieliły się na naszym osiedlu. Wyjątkowo długie i kręte. Wtedy nadjechał On.
Zabłyszczał w świetle sztucznych ogni: noworoczny pociąg!

Nówka – sztuka! Lśniący, czyściutki, piękny.
Wypolerowany jak kryształowa waza w królewskim zamku.

Nowoczesna lokomotywa z dwunastoma wagonami, z których pierwszy nosi nazwę „Styczeń”.
Powinnam była szybko wsiąść, by zająć najlepsze miejsce, ale… nie zrobiłam tego.
Jak zwykle ogarnął mnie strach.
Podpierałam ściany niczym nieśmiała nastolatka na dyskotece.
Z podziwem i zazdrością patrzyłam na pasażerów śmiało sadowiących się w przedziale. Pociąg odjechał…

DSCN5920

Kroczę niezdarnie przez ten Nowy Rok…
Cała w niewidzialnym gipsie.
Usprawiedliwiam się zmęczeniem, tudzież niewyspaniem czy złym samopoczuciem.
Dzieci miały dwutygodniowe ferie okołoświąteczne.

Owszem, wolne dni są potrzebne i fajne, ale tylko wtedy, gdy się gdzieś wyjedzie, kiedy zrobi się coś ciekawego, zobaczy cokolwiek innego.
Tymczasem my siedzieliśmy w domu, to znaczy ja i dzieciaki; Igotata całe dni spędzał w pracy. Pogoda była byle jaka, do tego doszły choroby.

DSCN5909

Moje starsze pociechy nadrabiały kontakty towarzyskie, toteż w naszym domu wciąż gościły jakieś dzieci.
Gotowałam, piekłam, ścieliłam łóżka dla małych gości, próbowałam czymś ich zająć, w razie gdyby do pokoju wpełzała nuda albo zabawa straciła kolor.
Tupot dziecięcych nóg, przekrzykiwania, śmiech oraz sprzeczki małych ludzi zupełnie zagłuszyły moje noworoczne postanowienia, które wcisnęły się w głąb zeszytu i skuliły w sobie tak bardzo, że wnet przestały oddychać.
Zamiast rosnąć, znikały…

PsiapsiolyIPrzyjaciele

Biorę sito do ręki i próbuję wydobyć z pierwszego tygodnia Nowego Roku jakąś esencję, sens, głębię, która doda mi animuszu. Potrząsam mocno cedzakiem.
I nic! Wszystko przelatuje, zostaje pustka zmieszana z rozgardiaszem i chaosem.
Tylko tyle?
Może to sprawa za dużych otworów? Może kwestia rozmiaru?
Albo wpływ pogody, miejsca, czasu, humoru, wydarzeń politycznych tudzież społecznych. No wiecie, przecież w kosmosie wszystko się przenika, podobno każda rzecz ma jakieś znaczenie, więc może…

Czekam na poniedziałek.
Na koniec ferii. Na rutynę, ale Nową rutynę. Noworoczną.
Czekam, kiedy w końcu znikną te kaszle i katary.
Na słońce też czekam.
I by wsiąść do pociągu noworocznego. Zająć najlepszą miejscówkę, tę przy oknie.
Upajać się pięknymi widokami, małymi łykami popijać espresso, w pełni cieszyć się życiem i w końcu nie zabezpieczać „tyłów”, nie podpierać ścian, nie dać się ubrać w gipsowy pancerz.

DSCN5874

Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowa codzienność i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

35 odpowiedzi na „Wsiąść do pociągu noworocznego

  1. Anna pisze:

    I mnie te dni przepłyneły jakoś tak… jak własnie owa woda przez sito. Mam zaległości i cięzko sie pozbierać. I podjac rózne decyzje.

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Rozumiem doskonale. Zaległości wciąż piętrzą się przede mną.
      Jak jedne nadrobię, zaraz pojawiają się następne.
      Trudna decyzja też wciąż jeszcze nie została podjęta…
      Jednak nie martwmy się, Nowy Rok dopiero się zaczął, jest szansa, że się rozkręcimy. 😉

      Polubienie

  2. Wygodne miejsca w noworocznym pociągu już zajęte, przyjemnie będzie patrzeć przez okno na mijające dni, cieszyć się ich pojawianiem się. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Oj dzieciaki potrafią skutecznie odciągnąć od wszystkiego. Moje są chore od dwóch miesięcy. Wszystkie plany jakie miałam legły w gruzach. .

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Współczuję:(
      Gdy dzieciaki chore, nic nie cieszy, wszystko schodzi na plan dalszy…
      Przykro mi, że posypały Wam się plany.
      Oby udało Wam się nadrobić wszystko w Nowym Roku.
      Dużo zdrowia dla dzieci i dla całej rodzinki życzę.
      Dziękuję pięknie za odwiedziny!

      Polubienie

  4. Cóż… to tylko data, trochę więcej cyferek do przekręcenia niż zwykle, data która nie wiedzieć czemu stresuje zamiast cieszyć. Nowe, nieznane, zaplanowane czy też spontaniczne nadchodzi przecież każdego dnia. Po prostu róbmy swoje..;-)
    A w ogóle, to Nowy Rok w naszej strefie klimatycznej powinien przypadać latem…:-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Masz rację. Mądrze mówisz. Sami nakręcamy się tą zmianą daty i generujemy niepotrzebny stres. „Po prostu róbmy swoje” – tak, tego się trzymajmy.
      Dzięki, Marzenko, za ten zdroworozsądkowy głos.

      Polubienie

  5. Celt Peadar pisze:

    Nawet sobie sprawy nie zdajesz, jak bardzo w tym Nowym Roku podzielam ten strach, o którym tu wspominasz… Chociaż STARAM SIĘ być optymistą. I Ty też powinnaś 🙂

    Nie wsiadłaś do pierwszego pociągu? Przecież zawsze przyjedzie kolejny… Może nawet szybciej niż się spodziewasz 🙂 I tego Tobie, Wam Wszystkim, zawsze życzę 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Dziękuję Celcie. Dziękuję za to przypomnienie.
      Racja, po co się zamartwiać, że przegapiło się pociąg numer 1?
      Po prostu trzeba wsiąść do kolejnego. I już.
      Takie proste, a na to nie wpadłam…
      Pozdrawiam:)

      Polubione przez 1 osoba

  6. Martynka pisze:

    Ślę mnóstwo ciepła i uśmiechów do Ciebie! Na pewno pomogą odpędzić te paskudne chmurki. 🙂 U mnie Nowy Rok też jakiś taki.. hmm.. no jest. I tyle. 😀 Mam nadzieję, że niedługo się rozkręcę i przejdzie mi ta leniwa chandra. 🙂
    Pozdrawiam cieplutko, M.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Ilona pisze:

    Może trzeba po cichu widać, żeby samej siebie nie przestraszyć. 🙂 NIe narobić wielkiego „halo!” wokół tego nowego, bo potem, jak się nie spełni, zapomni albo odsunie w czasie, to boli bardziej.

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Ja tak właśnie to odbieram, Ilonko, dlatego wolę być ostrożna i delikatna.
      Ale wiem, że niektórzy preferują inną drogę.
      Polecają, by o marzeniach mówić głośno, bo ponoć gdy publicznie się do czegoś zobowiążemy, to jesteśmy bardziej zmotywowani do działania.
      Przykład: łatwiej się gubi kilogramy, gdy o swoim zamiarze schudnięcia opowie się rodzinie i przyjaciołom, znajomym z FB itp.
      Pozdrawiam:)

      Polubienie

  8. jotka pisze:

    A u mnie jakoś spokojnie i optymistycznie, niechaj i Tobie się udzieli taki nastrój, bo można wielką niewiadomą zamienić na rok szans wszelakich 🙂 wystarczy wychodzić im na przeciw i nie bać się 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Postaram się zapamiętać, Jotko: wychodzić naprzeciw niewiadomym i nie bać się!
      Tak, zdaje się, że to jest klucz.
      Dziękuję za podpowiedź.
      Potrzeba mi było Twojego optymistycznego podejścia. 🙂

      Polubienie

  9. Ania pisze:

    Ciekawie u Was 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  10. cichosza pisze:

    życzę aby wszystko o czym marzysz się spełniło w tym nowym roku 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  11. Ultra pisze:

    Jak dobrze mieć te skrywane plany i marzenia, niech się spełniają, a te oficjalne można sobie odpuścić. I wsiadać bez lęku, bo jeśli na coś nie mamy wpływu, to nie ma co się zamęczać niewiadomymi.
    Dzieci chorują, mają katary, znaczy nabywają odporności, tak tłumaczyła mi lekarka, więc się nie martwiłam. I dobrze, bo kiedy podrosły, przestały chorować, ale żeby było ciekawiej, zaczęłam ja.
    Takie jest życie, nieprzewidywalne i zaskakujące, więc trzeba przyjąć, co daje los, ponieważ nie wszystko od nas zależy.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Dziękuję Ultro.
      W każdym zdaniu, które napisałaś kryje się prawda i mądrość.
      Nic dodać, nic ująć…
      I – jak to ładnie określiłaś – po prostu trzeba przyjąć co daje los.

      Polubienie

  12. oko pisze:

    podróże koleją – jeśli wspominam, to te, kiedy miejscówka obejmowała miejsce na podłodze, gdzieś w korytarzu w tłoku, w jądrze zamieszania kolejowego, bo siedzisk zabrakło na pierwszej stacji a do końca zostało ich ze czternaście tysięcy, więc na plecaku, na tyłku, na czym-kto-miał się jechało do przodu i jadło się herbatniki pokruszone (kiedy było na bogato), albo się ich nie jadło (kiedy przyszedł czas postu). jednak pisklaki w pociągu czasem pomagają, a czasem utrudniają przeżycie. I niechby to wirtualny pociąg był, to wrażeń nie zmienia – towarzystwo i nastawienie decyduje o wartości wspomnień. Niech słony wiatr nie zabiela wspomnień.

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Witaj Oko! Dziękuję za przypomnienie.
      Tak, pamiętam takie podróże koleją z czasów studenckich, znam je, znam.
      Jedną nogą stało się w korytarzu, a drugą w toalecie – to nic, nieważne, byle do przodu! Twój komentarz uświadomił mi upływ czasu i zmiany, jakie się we mnie dokonały.
      I jestem… przerażona!
      Moje wymagania zakrawają teraz o snobizm – chcę pierwszej klasy, chcę widoków, chcę espresso… Mamma mia!
      Na szczęście to wszystko to były takie przenośnie…
      No wiesz, bo ja nie jestem tą, no ten tego, … snobką. 😉 Hi hi 🙂

      Polubienie

  13. ptaszanka pisze:

    Uwielbiam cię czytać. Piszesz o tym, o czym każdy myśli a w taki ciekawy sposób. Igomamo, po prostu opisałaś życie, numer niczego nie zmieni, przecież wiesz… Zgadzam się natomiast z tym, że trzeba się zebrać w sobie i wcisnąć się do tego pociągu, zajmując dobre miejsce. I tego ci życzę z całego serca.

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Kochana jesteś Iwonko!
      Niby wiem, że to tylko zmiana cyfry, a jednak – jako kobieta – wciąż mam problem z ich narastaniem. 😉 Coraz większe liczby wpędzają mnie w popołoch.
      Ale… do pociągu wchodzimy razem.
      I obie zajmujemy dobre miejsca, okey?
      Wiem, że Ty też masz wiele marzeń i planów, a ja szczerze kibicuję w ich realizowaniu.

      Polubienie

  14. Oto ja pisze:

    Mój pociąg powoli zmierza do przodu, lecz w tym roku trochę inną trasą. Inna trasa, inne przystanki. Mam nadzieję, że ciekawe i niezbyt wyczerpujące. Życzę powodzenia i pozdrawiam 😉

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      To wspaniale!
      Czasem budzi się w nas silna potrzeba zmiany.
      Po prostu nadchodzi moment, gdy potrzebujemy czegoś nowego i chcemy robić nawet dobrze znane nam rzeczy w nieco inny sposób.
      Niech będzie, jak pragniesz.
      Powodzenia na nowej trasie!

      Polubienie

  15. kalipso pisze:

    Skąd ja to znam… Jak trudno jest czasami o te swoje plany i marzenia zawalczyć, ja łatwo mogą być zagłuszone. Najgorsze te choroby…
    U nas ferie dopiero się zaczęły. I też raczej nie wyjedziemy, i trudne decyzje przed nami.
    A nowy rok już trwa. pociąg juz pędzi i trzeba znaleźć ten moment, kiedy przystanie, żeby wskoczyć, dobre miejsce zająć.
    Wszystkie najlepszego dla Was wszystkich, Igomamo. Niech to będzie cudowny rok.

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Czuję, że tak wiele nas łączy… Podobne sytuacje, dylematy, problemy…
      Dziękuję za życzenia. Cudowności również dla Ciebie i Twojej Rodziny.
      Ps. Jeśli uda mi się wskoczyć do dobrego przedziału, będę się tam rozglądać za Tobą.
      Powinnaś już tam być. 🙂

      Polubienie

  16. Pingback: 12/30/31/52 | ~ Saol ar Ceilteach ~

  17. kalipso pisze:

    I ta sama liczba dzieci:)
    Do zobaczenia zatem :)))

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s