Między dwoma wzgórzami – Međugorje

IMG_2724

Centralnym punktem naszej pielgrzymki była wizyta w Međugorje. To tu, w czerwcu 1981 roku, Matka Boska po raz pierwszy ukazała się szóstce dzieci. Dzieci dorosły, ale wizyty “Gospy” nie ustały. Dodatkowo miasto zaczęli odwiedzać pielgrzymi, wśród nich i my. Wiele można powiedzieć o tym miejscu. Mieliśmy tu dwie przewodniczki “oficjalne”, ale mnie osobiście przez to miejsce przeprowadził przewodnik nieoczekiwany i nieoczywisty, Dominik.

Centralnym miejscem sanktuarium jest kościół św. Jakuba. Tu odbywają się wszystkie uroczystości. Dodatkowo na tyłach kościoła jest dodatkowa przestrzeń dla tych, dla których w samym kościele zwyczajnie zabrakło miejsca.

IMG_2702

Tu zaczęliśmy naszą wizytę i dla mnie był to początek trudny. Do samego kościoła nie udało mi się dostać: było zbyt tłoczno, zbyt tłumnie. Dla mnie było to umęczenie. Dominik – wręcz przeciwnie, był zachwycony i wzruszony, że dotarliśmy na miejsce. Choć dla mnie to był pierwszy raz, dla niego raz kolejny.

IMG_2657         IMG_2666

Križevac

IMG_2677

Wyprawa bez Dominika. On, wraz z jego mamą i dwoma innymi pielgrzymami, nie rusza na górę. Wyprawa jest wymagająca, a wszyscy rezygnujący kiedyś już weszli na sam szczyt. Wspinamy się do krzyża, który mieszkańcy przydźwigali prawie sto lat temu sami i sami wznieśli na pamiątkę innej góry, innego krzyża. Idziemy z modlitwą, choć słońce daje się nam we znaki.

IMG_2669

Dla mnie tu jest zdecydowanie lepiej niż tam, na dole. Bez tłumów, wśród natury, klęcząc na skale w pełnym słońcu. Bóg jest blisko, na wyciągnięcie ręki. Droga Krzyżowa w takim miejscu ma inny wydźwięk, niż w kościelnych murach.

IMG-20260423-WA0324

Wzgórze Objawień

IMG_2718

Na drugie wzgórze ruszamy niemal w komplecie. Tylko mama Dominika rezygnuje, namawia Dominika, by został z nią. Nic z tego, rusza z nami, choć dla niego jest to o niebo trudniejsze. Wspomagamy go jak możemy. Towarzyszy nam różaniec. Znów skały, znów słońce, znów modlitwa blisko Boga. Dominik idzie, wsparty o siostrę, brata. Jest w tym jakaś symbolika…

IMG_2716

Na szczycie nasze trudy zostają nagrodzone. Jest wzruszony, rozanielony. I choć wracamy w trójkę po własnych śladach, przez co umyka nam Błękity Krzyż, to żaden z nas, towarzyszących Dominikowi, nie narzeka. Wędrówka w dół, gdzie każdy krok ważył więcej przez potencjalne konsekwencje – gdy będzie zbyt pochyło, zbyt krzywo, zbyt ślisko – była naszym prywatnym błękitnym krzyżem.

IMG_2730

Figura

IMG_2689         IMG_2697

Niedaleko kościoła św. Jakuba stoi figura Jezusa. Ciekawe jego przedstawienie, gdzie krzyż leży na ziemi. Chrystus odrywa się od śmierci, którą krzyż przynosi, niby wyprostowany, ale wciąż z ramionami rozrzuconymi, jakby ramiona nadal unieruchamiały gwoździe. Przed figurą kolejka, ludzie z chusteczkami w dłoniach. Z kolana wypływa woda, miejscowi twierdzą, że to łzy. Kolejka przesuwa się wolno, bo każdy czeka na swoją łzę.

IMG_2686

W kolejce stoję ja, przebieram nogami, bo ileż można czekać. W kolejce Dominik, ale on się nie niecierpliwi, on zawiera przyjaźnie. I choć ani przyjaciel nie mówi po polsku czy niderlandzku, ani Dominik po hiszpańsku, to rozumieją się lepiej niż my. Bo my musimy wiedzieć, oni… Oni po prostu wierzą.

IMG-20260425-WA0019         IMG-20260425-WA0020

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bośnia i Hercegowina i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz