Nasza pielgrzymka na Bałkany, więcej niż widoki

WhatsApp Image 2026-05-05 at 17.17.18

Łagodny uśmiech Maryi, dłoń wyciągnięta z zaproszeniem: połóż tu swoje poranione serce, a ja je pocieszę. Nasza parafialna pielgrzymka – wyjątkowy tydzień, który wymyka się słowom; trudno go zamknąć w relacji, czy to ustnej, czy pisemnej.
I pomyśleć, że wahałam się z decyzją o wyjeździe! Miałam tyle obaw! Że to nie dla mnie, że nie odnajdę się w licznej grupie, nie wpasuję. Z moją nieśmiałością, nadwrażliwością, lękiem społecznym lepiej pielgrzymować indywidualnie, w swoim tempie, w swojej ciszy.

Niepotrzebnie się bałam. To była najlepsza inwestycja w drogę duchową: osobistą i małżeńską. Wszystko się udało, niczego bym nie zmieniła.
Ekipa, ksiądz, przewodniczka, kierowca, pogoda, miejsca…. Jeśli chodzi o temperament i osobowość, to my, pielgrzymi, tworzyliśmy wachlarz, który, po rozłożeniu zachwycał imponującą szerokością i paletą barw. Jednak gdy tylko wymagała tego sytuacja, wachlarz składał się w zgrabną harmonijkę i pozwalał się  schować do torebki – tworzyliśmy zdyscyplinowaną grupę, na zbiórkach zawsze o czasie! Każdy wyruszył ze swoimi intencjami, niektórzy zmieścili je w zgrabnych sakiewkach, jak my, ale były też osoby, które uginały  się pod ciężarem tragedii, a mimo to się nie skarżyły. Bardzo mi zaimponowały!

Pogoda była słoneczna, raz tylko w Parku Narodowym Krka, pokropił nas przelotny deszcz, ale wspominamy go z uśmiechem. W lokalnym sklepiku zaopatrzyliśmy się w barwne pelerynki, w których wyglądaliśmy, wypisz wymaluj, jak Teletubisie. Wyobrażacie sobie drużynę Teletubisiów maszerującą gęsiego po kładkach między wodospadami? To my.

WhatsApp Image 2026-05-05 at 17.16.17

WhatsApp Image 2026-05-05 at 18.15.08

No właśnie, jak widzicie, nie zwiedzaliśmy jedynie sanktuariów i kościołów, ale również naturę i świeckie zabytki.
Program pielgrzymki był na tyle ciekawy, że sprawdziłby się jako zwykły wyjazd turystyczny, ale… jako pielgrzymka nabrał wymiaru duchowego. Wszystkie widoki, przeżycia, opowieści trafiały przez to głębiej, mogły zakorzenić się w sercu.

Nasz wyjazd, miał w sobie supermoc, bo opierał się na dwóch solidnych filarach, Były naszym fundamentem, oparciem, źródłem spokoju i poczucia bezpieczeństwa.
Pierwszy to filar duchowy, czyli nasz ksiądz Krzysztof.
Ksiądz – dobry człowiek. Ksiądz – kolega, przyjaciel.

WhatsApp Image 2026-05-05 at 17.12.05

WhatsApp Image 2026-05-05 at 17.15.14

Życzliwy, pełen empatii, dbał o komfort każdego uczestnika.
Nie przyznał się do tego, ale jestem pewna, że nosił w kieszeni radar wyłapujący wszelkie smutki i zmartwienia. Gdy takowe tylko u kogoś “zapikały”, ksiądz natychmiast reagował. Zmieniał miejsca w autokarze czy na stołówce, by mieć sposobność rozmowy z wszystkimi pielgrzymowiczami.
Przed nami w autobusie siedziała koleżanka, która wybrała się na pielgrzymkę sama. Jej mąż został w domu z córeczkami. Ksiądz dosiadł się do niej,  z troską pytał o samopoczucie. Przełamywał (z wyczuciem) jej tęsknotę za rodziną żartami, że pewnie dziś w domu pizza wjechała na stół i córki się cieszą, a mama odpoczywa.
W towarzystwie księdza Krzysztofa każdy człowiek czuje się zauważony i ma przyzwolenie do bycia sobą. To wielki dar:  “dusze towarzystwa” mogą gawędzić do woli, a introwertycy trwać w swoim bezpiecznym „z boku” i nikt nie wyważa im drzwi.

WhatsApp Image 2026-05-05 at 17.06.09

Ksiądz Krzysztof sprawował nad nami pieczę modlitewną, głosił Słowo na codziennej mszy świętej, bo podczas pielgrzymowania Eucharystia stanowi ukoronowanie dnia. Absolutnie nie kojarzy się z obowiązkiem bądź rutyną! Skierowana do naszej grupy Homilia uwzględniała nasze potrzeby.
Przyznam, że codziennie czekałam na ten moment.
Umacniał mnie. Koił lęki, prowadził dalej.

Pierwszy dzień pielgrzymki, w zasadzie wieczór.
Maleńki kościółek koło Trogiru, w którym… jak się okazało, nie działała elektryczność. Rozwiązanie problemu wymagałoby przyjazdu proboszcza z sąsiedztwa, co zajęłoby co najmniej pół godziny. A my byliśmy zmęczeni i głodni. Spóźnilibyśmy się na kolację, która i tak była zaplanowana dopiero na dwudziestą.

IMG-20260423-WA0181

Ta sytuacja zaskoczyła naszego księdza, ale zachował spokój. Pomogły świece, latarka w telefonie oświetliła stronę z ewangelią. 
– Ciemność w kościele przypomina o ciemności w nas – powiedział ksiądz w homilii. – Mamy odbyć drogę od życia w mroku do światłości Chrystusa.
Rozpalić światło wiary, nadziei i miłości.

Kolejna eucharystia i niezwykle malownicze miejsce, w totalnym odosobnieniu. Pradawny klasztor franciszkanów na wyspie Visovac.

WhatsApp Image 2026-05-05 at 17.26.03

WhatsApp Image 2026-05-05 at 17.00.44

Płynęliśmy do niego łódką. Ta wyspa to w zasadzie wysepka, można ją obejść w pół godziny. Wynurza się z wód zalewu rzeki Krka.
I znowu Słowo: wiara domaga się miejsca. Żeby cieszyć się łaską wiary, utrzymać ją, pielęgnować – trzeba wyznaczyć przestrzeń: w sobie, w domu.

Trzeci dzień to Sarajewo, miasto poturbowane wojną, z chodnikami podziurawionymi od kul.

178b950d-5766-4f70-b659-49731e08af73

WhatsApp Image 2026-05-05 at 17.13.41

„Europejska Jerozolima”, w której sąsiadują meczety, kościoły i cerkwie. Współistnieją różne wyznania. To przypomina: nie szukajmy różnic, lecz podobieństw. Nie dzielmy, nie szemrajmy, nie skłócajmy – jednoczmy!
Każdy ma własną drogę, nie depczmy cudzej.
Nie chełpmy się, że nasza lepsza.
Bo nawet jeśli ładniejsza, wygodniejsza, wyściełana czerwonym dywanem, to może wiedzie po trupach? Albo na skróty? Na opak? Ku zgubie?

Ksiądz Krzysztof był jednym filarem naszej pielgrzymki, natomiast drugim była Pani Agatka, nasza przewodniczka turystyczna.
Nasz „klejnocik Dalmacji”.

3a85e25c-4e07-4541-9214-9d0e555c725c

Choć to brzmi laurkowo lub jak współpraca reklamowa, polecam Agatę Ravlić wyłącznie z potrzeby serca. Pani Agatka mieszka w Chorwacji od ponad dwudziestu lat, pokochała ten kraj i zaraża miłością do niego. 
A jak opowiada! Całą sobą, angażując emocje, gesty, mimikę. Przekazuje wiedzę niczym najciekawszą opowieść. Historie okrasza humorem, fakty przeplata anegdotami i ciekawostkami. Chce się słuchać!
Cała nasza grupa była zauroczona takim sposobem przekazu, a także ujmującym sposobem bycia pani Agaty, jej  łagodnością i subtelną kobiecością.
Poruszała nas też jej żywa wiara,  bo choć była przewodniczką od strony turystycznej, to na równi z nami brała udział w modlitwach i sakramentach.

Bardzo odpowiadała mi wprowadzona przez panią Agatę struktura i rytuały. Zwrot „polako, polako” (chorwackie: powoli, powoli) towarzyszył nam jak refren piosenki i delikatnie osadzał w “tu i teraz”.

WhatsApp Image 2026-05-05 at 17.56.19

Poranne powitanie w autokarze „dobro jutro” (używane do godziny dziesiątej). Plan dnia z uwzględnieniem istotnych szczegółów typu możliwość skorzystania z toalety, wypicia kawy, zakupu kanapki. Bardzo to docenialiśmy!
Przed dojazdem na nocleg – zwięzłe podsumowanie i zapowiedź, co czeka nas jutro, co warto zobaczyć wieczorem, gdzie znajduje się najbliższy sklep spożywczy. I jeszcze pogoda! Pani Agata zamawiała dla nas najlepszą pogodę, a trzeba Wam wiedzieć, że  “na górze” liczono się z jej zdaniem.

47af9b21-3bb2-4800-a762-9dc287136598

Znakiem rozpoznawczym naszej przewodniczki była żółta parasolka z kobiecą główką na czubku, która zwabiała nas niczym latarnia morska.
I przypominała do wtóru ze swoją właścicielką: polako, polako, delektujcie się miejscem, chwilą. Czerpcie całymi naręczami z tego, co najlepsze. Zachwyćcie się Dalmacją.
Ba, długo nie trzeba było nam tego powtarzać!

W pożegnalny wieczór zbiorowo ocieraliśmy łzy i zgadzaliśmy się, że przydałyby się jeszcze co najmniej dwa dni pielgrzymki. Bo czy to sprawiedliwe, że gdy zdążyliśmy się lepiej poznać i zintegrować, to trzeba się rozstać? Pewnie, że nie!

Wróciłam do domu z poczuciem dobrze przeżytego czasu.
Zmęczona intensywnością wrażeń, a jednocześnie spokojna i ufna.
Z wdzięcznością, o tak, czuję ją bardzo.

Ps. Moi drodzy, popłynęłam, a nawet nie dotarłam do samego Medjugorje. Doceniam, jeśli przebrnęliście przez tak długi tekst.
I pamiętajcie, choć wpis ma charakter religijny, nie zamiarzam nikogo indoktrynować. 😉
Ten blog jest przestrzenią dla każdego, niezależnie od religii, polityki i światopoglądu. Wy to wiecie.
A ja, cóż, jestem osobą poszukującą. I dziękuję, że mogę dla Was pisać.

WhatsApp Image 2026-05-05 at 17.10.26

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bośnia i Hercegowina, Chorwacja i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Nasza pielgrzymka na Bałkany, więcej niż widoki

  1. Alodia1949's awatar Alodia1949 pisze:

    Jak już w jednym z komentarzy pisałam – to kompletnie nie moje klimaty. Ale z opisu widzę, że wycieczka bardzo się udała a uczestnicy nie marudzili tylko chłonęli. Rozumiem, że niektórzy mają potrzebę wiary co mi przypomina msze w Ośrodku Odosobnienia dla Internowanych w Gołdapi (w stanie wojennym), które odprawiał ksiądz z miejscowej parafii.

    Polubienie

Dodaj komentarz