Wielkanocne impresje Wyrośniętego Okruszka

Zdjęcie WhatsApp 2023-04-14 o 18.48.50

Hej i czołem, kurczaki pod stołem!
W wielkanocny poranek, talerz pełen pisanek.
Baranek głośno beczy, zajączek kica do dzieci.

Po świętach został jedynie wierszyk.

Wam też tak szybko minęła Wielkanoc? Mamusia mówi, że bardziej się zmęczyła świętami niż wypoczęła, ja w sumie też, bo w Holandii mało było wolnego.
W niektórych szkołach lekcje odbywały się jeszcze w Wielki Piątek, choćby u mojego brata. Groszek nawet pisał wtedy sprawdzian z francuskiego.
A francuski nie jest taki łatwy jak polski czy holenderski, przynajmniej tak uważa moje rodzeństwo.

I właśnie przez ten sprawdzian Groszek nie pojechał z nami w czwartek na mszę.

340161652_259385729852873_7547111863923594362_n

Musiał powtarzać słówka. Wiedział co robi, uniknął mycia nóg w kościele! Winking smile
Bo nasz pracowity ksiądz podjął się umycia nóg wszystkim panom obecnym na mszy, a że mój brat jest wysoki, to wiele osób bierze go za dorosłego pana.
Naszemu tacie ksiądz też umył nogi, niestety okazało się, że to jest mycie nie do końca prawdziwe – każdemu tylko jedną stopę. Trochę się temu dziwiłam. Gdybym ja umyła wieczorem połowę ciała i rodzice by to zauważyli, zaraz byłoby wielkie halo. Mycie by się nie liczyło i musiałabym wracać do łazienki.
Myślałam, że tutaj też się nie będzie liczyć i mama zwróci księdzu uwagę, żeby mył dokładniej, ale ona nic, tylko się uśmiechała.

W naszej parafii, co roku przed Niedzielą Palmową, ksiądz organizuje konkurs dla dzieci na najwyższą palmę.

339296884_170348742534595_3820173449992694434_n

W tym roku ogłosił to dość późno, do mnie informacja o konkursie dotarła dwa dni wcześniej. Niby mogłam się spodziewać, że konkurs będzie jak co roku, ale nie miałam pewności, a bez pewności szkoda się wysilać, chyba się ze mną zgodzicie?
Bo ja naprawdę mam co robić: codziennie szkoła (plus w soboty – szkoła polska) i jeszcze zajęcia dodatkowe: piłka nożna (trening w poniedziałek, w środę, a w weekend mecz), lekcje pływania na dyplom C, rysunek i gitara.
Ponoć sama chciałam.

Zdjęcie WhatsApp 2023-04-14 o 20.51.44

No chciałam, ale przecież nie wiedziałam, że szybko mi się odechce!
Jestem tylko dzieckiem. To rodzice powinni to wiedzieć, bo żyją dłużej.
Niby coś mówili. Ostrzegali, że za dużo tych zajęć, ale im nie wierzyłam.
Bo co, miałabym nie dać rady? Ja? Przecież jestem aktywna, ciekawa świata!
I lubię, gdy się dużo dzieje.

A jednak teraz jest za dużo. Mam dość. Nie chcę rysunku i gitary, ale niestety zajęcia trzeba było opłacić z góry za cały sezon, więc muszę wytrzymać do wakacji letnich. Za to w następnym roku szkolnym laba!

Wezmę przykład z mojego najlepszego przyjaciela D.
D. ma tylko szkołę i nic poza tym. Choć muszę przyznać, że jego mama wcale nie jest z tego zadowolona i skarży się mojej mamie, że D. nie chce chodzić na żadne zajęcia, ani sport, ani muzyka, nic. Wszystko na nie.
Za dużo zajęć – źle, zero zajęć – źle, życie naprawdę nie jest łatwe!

Ojej, zagadałam się i uciekła mi palma.
Ta, na którą nie miałam czasu. Jednak lubię konkursy, więc i tym razem nie zamierzałam odpuścić. Najpierw prosiłam o pomoc przy robieniu palmy domowników, ale oczywiście każdy się wymigiwał i miał jakieś swoje sprawy.
Ale nie zamierzałam się poddawać! Co to, to nie!
Przeszukałam szuflady z różnymi materiałami, pogłówkowałam i udało się. Zrobiłam palmę, w dodatku nie byle jaką, tylko składaną.
Po rozłożeniu była naprawdę długa!

Zdjęcie WhatsApp 2023-04-14 o 18.49.58

Niestety jednocześnie  – leniwa. Bo wcale nie chciała stać, tylko leżeć.
A, wiadomo, w kościele palmy nie mogą się kłaść.
No więc, mimo że tak się starałam, nie zdobyłam wyróżnienia.

Nie szkodzi. Wystarczy, że moja palma poprawiła humor mamusi.
Bo humor miała marny, gdyż znowu ktoś ukradł jej rower. Już po raz drugi.
Co prawda ten rower był stary i zjeżdżony, jakaś sąsiadka wracała na stałe do Maroka i zostawiła go pod płotem z napisem „gratis”.
A że mamie akurat wtedy skradziono jej dobry rower, podarowany przez znajomą starszą panią, to skoro nie miała czym jeździć, ten gratisowy wzięła z wdzięcznością.

No i rano rower zniknął. Mama spochmurniała, że kolejny kłopot przybył, ale jak zobaczyła moją rozkładaną palmę na podłodze w dużym pokoju, nie wiedzieć czemu – wybuchnęła śmiechem.
Potem mnie przytuliła i powiedziała, że jest szczęśliwa, bo ma mądre, kreatywne dzieci, a rower i tak służył tymczasowo, więc niech teraz posłuży komuś, kto się na niego połasił.
A po południu mama poszła z tatą do sklepu z używanymi rowerami i wybrała sobie „gazelę”, sprawną i prawie niezniszczoną.

A ja miałam kolejny konkurs, tym razem w holenderskiej szkole podczas klasowego „jajeczka”. Po śniadaniu każde dziecko dostało ugotowane na twardo jajko, którym stukaliśmy się w parach. Długo utrzymywałam się na prowadzeniu, przegrałam dopiero z najsilniejszym chłopakiem.

Zdjęcie WhatsApp 2023-04-14 o 19.00.34

Chociaż do zbijania skorupki w jajku nie trzeba siły, wystarczy technika.
Albo… coś jeszcze. To COŚ postanowiłam wykorzystać w domu, by pokonać rodzeństwo. Ha, ha! Wymyśliłam „pancerne” jajka. Bo skoro rycerze do walki zakładają zbroje, to czemu by nie UZBROIĆ pisanek?
Jak pomyślałam, tak zrobiłam.
Gdy malowaliśmy jajka (przeważnie w paski, bo mamy małą maszynkę, która pomaga w rysowaniu równiutkich prążków), to potem „brzuszki” moich pisanek dodatkowo obklejałam skorupkami. Właśnie takie pisanki nazwałam pancernymi.
Niestety, znów się przeliczyłam, bo jak się później okazało – dodatkowa ochrona niewiele pomogła.
Trzy jajka obtoczyłyśmy w kaszy mannie, przez co stały się białe i jakby puchate, w sam raz na zajączka lub baranka. Albo kota.
Ale kot przyszedł mi do głowy za późno – gdy wracałam z koszykiem ze święconką, zobaczyłam na murze kota białego jak śmietanka, który idealnie nadawałby się na pisankę. Ale nasze pisanki przecież już były gotowe.

Zdjęcie WhatsApp 2023-04-14 o 20.47.14

Jak to się stało, że ja – kocia mama – zapomniałam o zrobieniu pisanki – kota?
Chyba faktycznie mam za dużo na głowie!

Po śniadaniu wielkanocnym udaliśmy się do ogrodu na poszukiwanie czekoladowych jajeczek.
Znów nie wygrałam. Znalazłam ich niewiele, nawet dna koszyka nie zakryły.
Iskierka zwyciężyła, ale potem (na szczęście) podzieliła się z nami.
Zwykle zajączek przynosił nam więcej jajeczek, a w tym roku jakiś biedny był.

Zdjęcie WhatsApp 2023-04-14 o 19.04.24

Gdy pożaliłam się tacie, tylko skwitował, że na dobre nam to wyjdzie i przynajmniej nie popsują nam się zęby.
Potem obejrzeliśmy film animowany, graliśmy w Dixit i poszliśmy na spacer.
A następnego dnia oblewaliśmy się wodą.
Trochę byłam zła, bo zapomniałam o tej tradycji i mama mnie ubiegła. Popryskała mnie wodą z jajka – sikawki, gdy rano leżałam w łóżku i było mi w nim tak cieplutko i przyjemnie.
Później znów jechaliśmy do kościoła, gdzie po mszy było śniadanie wielkanocne dla parafian połączone ze śmigusem dyngusem. Oj, działo się,  działo!

A we wtorek przyszła już szkoła i stałe obowiązki, których mam za dużo.
Teraz czekam tylko na majówkę. Smile

Zdjęcie WhatsApp 2023-04-14 o 19.02.59_2

Ten wpis został opublikowany w kategorii Z pamiętnika Okruszka i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Wielkanocne impresje Wyrośniętego Okruszka

  1. rusinowa pisze:

    Przepięknie to wszystko „napisal” Okruszek”…
    Bardzo się wzruszyłam.Przytulam i Okruszka i całą jego Rodzinę bardzo serdecznie…
    Stokrotka

    Polubione przez 1 osoba

  2. Magda Pietrzyk pisze:

    Tak, moje wszystkie trzy dzieci potwierdzają: francuski jest trudny i w ogóle „głupi, beznadziejny, i po co to komu w ogóle!”. W Flandrii niestety obowiązkowy od 5 klasy podstawówki do końca szkoły średniej. Nikt tego przedmiotu nie lubi i nikt w tym języku nie chce rozmawiać we Flandrii.
    Z tymi zajeciami dodatkowymi to faktycznie przedobrzyłaś, Okruszku. Ja bym na miejscu mamy pozwoliła Ci mimo wszystko z czegoś już teraz zrezygnować, bo samopoczucie i zdrowie jest ważniejsze od pieniędzy (nawet jeśli okazują się że to pieniądze wyrzucone w błoto). Świetnie, że spróbowałaś tego wszystkiego, inaczej nigdy byś się nie przekonała, czy warto to robić i czy to fajne. Trudno jest dokonywać wyboru nawet gdy już się jest dorosłym, a co dopiero w tak mlodym wieku ;-). Ja jestem stara, a czsem łapię się w tę samą pułapkę i chcę 7 srok za ogon złapać…

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Magda, zadziwiłaś mnie takim podejściem do francuskiego we Flandrii.
      Myślałam, że jest wprost przeciwnie, dzieci lubią się uczyć francuskiego, bo język jest od razu w użyciu – u Was napisy są przecież w dwóch językach i słychać francuski na ulicy. Moje starsze dzieci nie przepadają za francuskim, ale ja – mama – kocham ten język i zdecydowanie lepiej mi brzmi niż niderlandzki. 😉

      Co do zajęć, na szczęście rysunek i gitara są w formie online (grupowe w języku polskim), więc o tyle dobrze, że nie trzeba wychodzić z domu.
      Nie jest to więc aż tak uciążliwe.
      Najbardziej czasochłonna piłka nożna, bo w sumie 3 spotkania w tygodniu, w tym jedno nie u nas na boisku, lecz „na wyjeździe”.
      Tę piłkę Okruszek zaczął dopiero w styczniu, bo wcześniej nie było miejsc w drużynach dziewczyn. Ja od początku podchodziłam do tego sceptycznie i proponowałam, by poczekać do nowego roku szkolnego, bo w tym ma już dużo innych rzeczy. Ale z drugiej strony dziecko chciało już teraz i zarzekało się, że da radę, poza tym Igotata stwierdził, że od września znów może nie być miejsc. Na szczęście w międzyczasie majówka, dni dłuższe, może więcej energii się znajdzie. Pozdrawiamy.

      Polubienie

  3. Ultra pisze:

    Okruszku, cieszę się, że jesteś rozsądna. Wybrałaś sporo zajęć po to, by przekonać się, które najbardziej Ci odpowiadają. Sama na Twoim miejscu tak samo bym postąpiła, więc teraz zrezygnuj z tych, które nie cieszą się Twoim zainteresowaniem. Poza tym jesteś ambitna, skoro zgłaszasz się do konkursów, nieważne miejsce, liczą się chęci! Bądź dalej dzielna i taka mądra!
    Zasyłam serdeczności dla Ciebie i całej Rodziny

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Dziękujemy Ultro bardzo serdecznie za tak miły komentarz.
      To prawda, póki człowiek czegoś sam nie spróbuje, to nie ma szans przekonania się, czy to mu odpowiada.
      Nasze pokolenia nie miały takich możliwości rozwijania swoich zainteresowań, kółek szkolnych było niewiele – teraz za to problem w drugą stronę: tych możliwości jest za dużo, wybór przytłacza i można „przedobrzyć”.
      Pozdrawiamy!

      Polubienie

  4. Morgana pisze:

    Lubię Was odwiedzać na blogu😃
    Stanowicie super Rodzinkę😊🧡
    Pozdrawiam Was najpiękniej🌷💚🍀🤗

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Morgano, kochana jesteś.
      Ależ nam przyjemność sprawiłaś, szalenie to miłe.
      Bardzo dziękujemy i również pięknie pozdrawiamy.
      A Twój blog też lubię – jest pełen dobrych myśli, koi i nastraja bardzo życzliwie do świata. 🙂

      Polubienie

  5. jotka pisze:

    Konkurs palmowy to rozumiem, ale mycie jednej nogi? dziwie się razem z Tobą.
    Wesoło macie, aż zazdroszczę:-)
    Okruszku, stajesz się coraz bardziej podobna do swojej siostry!
    Pozdrów rodzeństwo i rodziców, zwłaszcza mamę, bo pewnie jej żal roweru!

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Jotko, tu Okruszek: mama mi wytłumaczyła, że z tymi nogami to nie chodzi o mycie, lecz o symbol służenia. 😉
      Gdy porównałaś mnie do siostry, bardzo się ucieszyłam – za to ona wprost przeciwnie, nie rozumiem dlaczego.
      Pozdrawiamy i dziękujemy. 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s