Spania nie ma, jest mecz!

Zdjęcie WhatsApp 2024-07-07 o 22.23.36_2166cf46

Miniona noc w Holandii, nawet w naszym skromnym miasteczku, przypominała powtórkę z sylwestra. Jeszcze grubo po północy z sąsiednich domów i ogródków dobiegały okrzyki radości i burzliwe rozmowy. Ulice zmieniły się w jedną wielką imprezę. Wszędzie grała skoczna muzyka, przechodnie okupowali chodniki, dzieciaki biegały w ciemnościach. No, nie dało się wyspać!
Bo też to nie była noc od spania, tylko od świętowania!

Po zadziornym meczu z Turcją, drażniącym nerwy po same koniuszki – Holandia awansowała do półfinału mistrzostw Europy.
A że łatwo nie było, bo pierwszego gola zdobyła drużyna turecka, to nerwy Holendrów zdążyły się napiąć jak cięciwa łuku.
Oczywiście kibice nie zwątpili w swoje Oranje, ale wiadomo piłka nożna bywa nieprzewidywalna.

Zdjęcie WhatsApp 2024-07-07 o 22.20.48_6e952548

Pojawił się więc stres, były emocje. I wielka ulga, gdy wpadły dwa gole do „tureckiej” bramki. Radość Holendrów wybuchła jak petardy, które wnet wystartowały do nieba.
Nic dziwnego, że Okruszek nie mógł zasnąć.
Ba, Okruszek generalnie i od kołyski ma problemy z zasypianiem, a co dopiero w taką noc!
Gdy jedynie cienka bariera szyby dzieli go od eksplozji barw i świateł tańczących w najlepsze na atramentowym płótnie nieba.
Okruszek zamiast zamknąć oczy, tylko szerzej je otwierał! Winking smile

Ironia losu, bo właśnie tej nocy nasza najmłodsza pociecha położyła się do łóżka wcześniej i wręcz miała przykazane: Śpij! Masz się w końcu wyspać. I rano tryskać wigorem i humorem.

Czemu tak? Bo stało przed nią ważne i pilne zadanie do wykonania: nagranie wiersza na konkurs recytatorski dla dzieci ze szkół polonijnych z całego świata.
Dostała szansę reprezentowania Holandii w swojej kategorii wiekowej. A to zobowiązuje. Poprzednio fajnie się wczuła w panią słowikową wypatrującą męża spóźniającego się na kolację. Bawiła się przednio, komisji się najwidoczniej spodobało i przeszła do kolejnego etapu.

Zdjęcie WhatsApp 2024-07-07 o 22.21.42_748f777b

Wszystko pięknie, sukces cieszy, ale… trzeba było szykować kolejny wiersz.
A tu zawsze coś. A to goście w dom. A to matka wybywa z domu. A to panna wybiera się na ente urodziny (czy wszystkie dzieci z jej klasy uparły się urodzić na przełomie czerwca/lipca?) i biegamy po sklepach za prezentami. Dentysta, sprawdzian i trzeba się pouczyć …
A gdy już w końcu przychodzi wolne popołudnie… dziecko nie wykazuje woli współpracy. Znacie to? Nos ma zwieszony na kwintę, ona dziś nagrywać nie będzie. Dlaczego? Bo nie.

Tym sposobem niemal wybiła godzina zero.
Wiersz co prawda mieliśmy nagrany, ale w wersji, że tak określę, domagającej się wypolerowania, czyli nagranej po „mało wyspanej” nocy, z sińcami i w złym humorze. Gdy sama zainteresowana uznała, że „ten film się nie nadaje” i chce nowy.
A z kolei poprzednia “mało wyspana” noc była wskutek imprezy urodzinowej u bliźniaczek, trwającej do godziny dwudziestej pierwszej. Bliźniaczki stwierdziły bowiem, że dziesiąte urodziny zobowiązują i to już nie jest wiek na zabawy w małpich gajach, tylko na porządną dyskotekę z rytmie koreańskiego pop.

Niewdzięczny Okruszek nie docenił (albo nie dorósł) do tego typu świętowania i następnego dnia obudził się bardzo nie w sosie. Toteż wierszem już go nie męczyłam.Winking smile

Tym bardziej zależało mi, by wreszcie, z soboty na niedzielę, córcia się wyspała.
Zapomniałam jednak o przypadającym na ten czas meczu Holandia – Turcja.
I znów spanie było “małe”.
Ale wiersz nagraliśmy mimo to. Już nie mieliśmy wyboru.
Godzina zero prawie wybiła!
Na szczęście filmik wyszedł całkiem sympatycznie.

Zdjęcie WhatsApp 2024-07-07 o 22.16.40_2a3e9be9

A jutro przylatuje chrześniak.
Dziś chciałam dla niego upiec tort, jeszcze osiemnastkowy i… piekarnik się popsuł.
I to tak poważnie: cała część włącznikowa zapadła się do środka. Nie pytajcie, jak to w ogóle możliwe. Nie wiem, jak długo piekarnik służył poprzednim mieszkańcom domu. Już jak my się wprowadziliśmy, to szwankował, drzwiczki nie dawały się do końca zamknąć. Mimo to piec się dało.
Wygląda na to, że teraz to jakaś poważniejsza awaria. Co za pech!

A tak chciałam wcielić się w rolę dobrej cioci, podsuwającej chrześniakowi ciasta i zapiekanki! Nic z tego. Ni ma ciast. Ni ma zapiekanek.
Mam nadzieję, że na innych polach lepiej uda mi się „pociociować”.

A co poza tym? Antwerpia czeka na wpis.

Zdjęcie WhatsApp 2024-07-07 o 22.20.26_b2777309

Cierpliwie czeka. Cierpliwa, piękna Antwerpia.

I uroczystości odbierania dyplomów przez moich starszaków też czekają na uwiecznienie.
Iskierka już celebrowała swoje święto w ubiegłym tygodniu, natomiast jutro idziemy do liceum Groszka na jego imprezę. I tak się toczą dni. Szybko jakoś.

Zdjęcie WhatsApp 2024-07-07 o 22.17.09_a5f97bce

Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowa codzienność, wiatrakowe zwyczaje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 Responses to Spania nie ma, jest mecz!

  1. jotka's awatar jotka pisze:

    Mistrzostwa dostarczyły wielu emocji, zwłaszcza gdy strzelali karne!

    Chrześniak doceni gościnność i Wasze towarzystwo, tort nie jest najważniejszy:-)

    Pozdrawiam całą rodzinkę!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Celt Peadar's awatar Celt Peadar pisze:

    Dzieje się u mnie i jak widzę, dzieje się też u Ciebie 🙂 I to Dobrze się dzieje (nie licząc złośliwego piekarnika)!

    Gratulacje dla Twoich Pociech i dla drużyny holenderskiej. Chociaż ja piłki kopanej tyle oglądam, co Naszych czasami, plus Anglicy, Szkoci, czy Irlandczycy 😉 Bardzo wybiórczo.

    Za to inna moja Czytelniczka mocno Holendrom kibicuje i cieszyła się ostatnio jak dzika 😀

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama's awatar Igomama pisze:

      Dziękuję Celciku i przepraszam, bo dawno u Ciebie nie byłam.
      A przecież TY jeszcze imieniny miałeś. I to już ponad tydzień temu…
      No niestety, nie jestem dobrą koleżanką.
      Ale na FB podejrzałam, że masz podjazd, jesteś mobilny, częściej bywasz na dworze i cieszę się razem z Tobą tymi Twoimi spacerami.
      Pozdrowionka i proszę o wyrozumiałość. 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  3. Celt Peadar's awatar Celt Peadar pisze:

    Nie masz za co przepraszać Kochana 🙂 Wiem, że zawsze dobrze mi życzysz 😉 A ja też zawsze o Tobie i o Was myślę.

    Co do częstszych spacerków, jeszcze nie tak często jak bym chciał, ale może to się zmieni…

    Polubione przez 1 osoba

  4. Celt Peadar's awatar Celt Peadar pisze:

    I nawzajem, pamiętaj(cie) 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. mr Andrzej Włodarczyk's awatar mr Andrzej W pisze:

    Uwielbiam, jak piszesz kolejne posty i jak opisałaś atmosferę tej wyjątkowej piłkarskiej nocy w Holandii, pełnej emocji i radości 🙂 Twój Okruszek dodaje całości uroku i pokazuje, jak dzieci potrafią być niesamowicie wytrzymałe w obliczu takich przygód. Gratulacje dla Holandii za awans do półfinału oraz dla Twojej córki za sukcesy w konkursie recytatorskim 😉

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama's awatar Igomama pisze:

      Andrzeju, Ty umiesz w komplementy! 😉 🙂 🙂
      Hi hi, po takim komentarzu aż ręce same się rwą do klawiatury. 🙂
      No, dzięki wielkie! 🙂

      Polubienie

      • mr Andrzej Włodarczyk's awatar mr Andrzej W pisze:

        Cieszę się, że tak to odbierasz 😄 Komplementy to zawsze miły dodatek do dnia. A Twoje pozytywne nastawienie tylko motywuje mnie do dalszych słów uznania 😊

        Polubione przez 1 osoba

        • Igomama's awatar Igomama pisze:

          Zgadza się. Miłe słowa zawsze w cenie.
          Oczywiście pod warunkiem, że są szczere. 🙂
          Warto doceniać ludzi i zauważać pozytywy w życiu.
          To wzmacnia samoocenę i poprawia nastrój.
          Oczywiście komplement cieszy, gdy jest szczery i naturalny. 🙂

          Polubienie

          • mr Andrzej Włodarczyk's awatar mr Andrzej W pisze:

            Szczere i miłe słowa potrafią zdziałać cuda. Docenianie innych i zauważanie pozytywów w życiu nie tylko poprawia nastrój, ale także buduje lepsze relacje. Komplementy są naprawdę wartościowe, gdy płyną prosto z serca. Moje zawsze są szczere 😊

            Polubione przez 1 osoba

  6. opakowana's awatar opakowana pisze:

    O rany, ale mlyn! I wiadomo, ze im wiekszy mlyn tym bardziej cos sie zepsuje. Tak, jak u mnie akumulator… slubny mi doladowal maszyneria i uto jezdzi, ale pojechanie do jakiegos serwisu nie wchodzi w rachube, bo mlyn wlasnie. A dzie, w dowolnym wieku, nawet nic czynnie nie robia, tez robia mlyn…nasze mlodsze wczoraj skonczylo 39 lat. a dzien pamietam, jakbybylo wczoraj….rozne przygody byly. Podsumowujac jedna rzecz, w sumie istotna, to to, ze dziecko urodzilo sie w czasach i miejsu…nie, nie tak. Urodzila sie w malusim szpitalu, w malusim miescie (co kiedys bylo Bardzo Wazne) w Walii. W czasach, kiedy Anglicy wykupywali za grosze domy na wsiach na wakacyjne. Co powodowalo ferment dwutorowy – jedno to to, ze nie bylo spolecznsoci wiejskiej, bo polowa domow i w obcych rekach i niezamieszkala na stale, a druga rzecz, ze mlodych lokalsow nie bylo stac na te nieruchmosci. Wiec podpalano te domy i ogolne niezadowolenie bylo. ALE w naszej wsi szkola podstawowa bylaby zamknieta gdzyby nie 52% dzieci nie-walijskich. A w szpitalu, w ktorym Coreczke urodzilam rodzila Polka, z niemiecka polozna, fracuska pielegniarka i…nepalskim lekarzem. Teraz rzecz z innego gatunku. DOSLOWNIE. Dziecko sie urodzilo, wszyscy dostali szalu, ze DZIEWCZYNKA (malo bylo, oj malo), pielegniarka obleciala caly szpitalik pokazujac to cudo, polozna otworzyla okna w sali porodwej, zaczela sprzatac, a tu na caly szpitalik roszedl sie straszliwy krzyk, glownie na litere A. No to teraz tam sie zlecieli ci, co mogli. Okazalo sie, ze przez bardzo niskie i otwarte okno wskoczyla zaba. Pewnie w kolejce do porodu.

    Twojemu Malenstwu zycze powodzenia i trzymam kciuki za powodzenie.

    Futbol pomine milczeniem – oboje ze slubnym przysypialismy ogladajac final….a obejrzelismy wszystkie mecze z mistrzostw…..

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama's awatar Igomama pisze:

      Krysiu, wybacz – takiego opóźnienia w odpowiadaniu na komentarze już dawno nie miałam! Dziękuję, jeśli nie straciłaś do mnie cierpliwości, a jeśli straciłaś – całkowicie rozumiem.

      Na swoje usprawiedliwienie mam wyjazd do Polski i taką ilość uroczystości rodzinnych i spotkań, że… nawet nie rozpakowałam laptopa z walizki.
      A wiozłam go z sobą, a jakże.
      Teraz wróciłam do Holandii (bez dzieci) i zanurzam się w nadrabianie zaległości przeróżnej maści. 😉

      Dziękuję za miłe słowa w stronę mojego dziecka i w ogóle za Twoją obecność i życzliwość.
      Bardzo cenię Twoje komentarze, bo są szczere i autentyczne, dzielisz się w nimi fragmentami swojego życia, doświadczeń emigracji w UK, wspomnieniami. To cenne informacje, bo że tak powiem – z pierwszej ręki.
      Dziękuję, Krysiu, za Twą otwartość.
      I tak malowniczo opowiadasz, że bez trudu wyobraziłam sobie to maleńkie walijskie miasteczko (mimo że w Walii nigdy nie byłam), maleńki szpital, międzynarodowy personel, Ciebie i Twój skarb – maleńką córeczkę, obecnie 39 letnią kobietę. Jest w tym coś wzruszającego….

      A, no i ta żaba na koniec, która na poród „wpadła”. 🙂
      Przednia anegdota. A zarazem samo życie: gdy wydarzenia wielkiej wagi splatają się z tymi… nawet nie wiem, jak je nazwać? Bo błahymi i prozaicznymi jakoś mi do tej żaby nie pasuje. 😉
      Coś a la sacrum i profanum. 🙂
      Taki żarcik od losu dla przełamania wzniosłości chwili.

      Pozdrawiam, w pełni lata.

      Polubienie

      • opakowana's awatar opakowana pisze:

        No co Ty! Zycie ZAWSZE ingeruje w nasze najlepsze plany i intencje. U mnie tez mlyn, ale taki ciagly ze srednim naciskiem, ale stale.
        ALE przynajmniej mozna sie odmoczyc i schlodzic w basenie…. Dzieje zaby tez sa wzniosle, czyz nieprawda? 😉

        Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz