Szkoła to dżungla, przetrwają najmądrzejsi!

Zdjęcie WhatsApp 2024-08-08 o 21.40.31_765104f6

W poprzednim poście próbowałam Wam pokazać, oczywiście w wielkim skrócie, jak działa holenderskie liceum ogólnokształcące. Mimo tego skrótowego ujęcia, tekst wyszedł długi, a że temat był całkowicie nie wakacyjny, to przyznam się Wam, że gdy wcisnęłam ikonkę „publikuj” – wewnętrzny krytyk w mojej głowie aż się zatrząsł z oburzenia, że po co ja to piszę, szkoda czasu i naprawdę nikogo to nie interesuje. Blogowi Przyjaciele, czy Wam też zdarzają się takie chwile zwątpienia, czy to tylko w mojej głowie mieszka Pan WszystkoNaNie ?

Ale miał się z pyszna, bo jednak całkiem sporo osób notkę przeczytało, a niektórzy nawet dorzucili komentarz. Ja się ucieszyłam, a licho zamilkło (przynajmniej chwilowo 😉 ).

Dzisiaj będzie krócej, lżej i z fotkami, które są jeszcze w miarę świeże, sprzed miesiąca.
Na początku lipca całą rodziną uczestniczyliśmy w uroczystej ceremonii zakończenia szkoły średniej. Razy dwa, bo mamy dwoje absolwentów.

Całe szczęście, że imprezy nie przypadły na ten sam dzień, bo musielibyśmy się rozdzielić, a tak mieliśmy przyjemność wzięcia udziału w obu.
Jeśli przeczytaliście poprzedni wpis, to wiecie, że nasze latorośle są w nietypowej sytuacji, ponieważ mimo że naukę w szkole średniej ukończyli, to w praktyce jeszcze przez dwa lata będą do swoich szkół uczęszczać, by zrobić wyższy poziom.

Zatem dla naszej rodziny ani jedna, ani druga feta nie oznaczała ostatecznego pożegnania się z budynkiem i nauczycielami. I bardzo dobrze.
Jako że jestem sentymentalna, szybko się wzruszam i przeżywam każdy krok milowy w życiu dzieci, tym razem odetchnęłam z ulgą: nie ma co się rozrzewniać, bo my się jeszcze nie żegnamy, a chusteczką sobie oko przetrę za dwa lat, o!

Najpierw zakończenie szkoły odbyło się w liceum Iskierki.
Głównym elementem dekoracyjnym auli były  złote proporczyki i podświetlony napis „GESLAAGD”, czyli „zdany/a”.

Zdjęcie WhatsApp 2024-08-08 o 21.37.47_b56f02f7

Pierwsze rzędy krzeseł zostały zarezerwowane dla uczniów, a kolejne dla rodzin: rodziców, rodzeństwa, niekiedy dziadków.
W oczekiwaniu na rozpoczęcie uroczystości, można się było uraczyć lampką szampana. Dyrektor powitał wszystkich zebranych, zwłaszcza maturzystów, którzy wtenczas, przy wtórze oklasków, przemaszerowali przez całą długość auli i zajęli przeznaczone dla nich miejsca.
Wszyscy mieli na głowach czapki akademickie, czarne rogatywki.
Poza tym, jak to w Holandii, ubiór uroczysty, ale bez zadęcia, według gustu młodzieży, więc niektórzy włożyli białe koszule, inni zwykłe  T-shirty, dziewczyny wystąpiły albo w letnich kwiecistych sukienkach, ale w obcisłych cekinowych. Holendrzy raczej na luzie podchodzą do wszelkich dress code`ów.
Gdy absolwenci usiedli, odsłoniła się kurtyna i naszym oczom, na scenie, ukazali się nauczyciele: w pełnym składzie, uśmiechnięci, eleganccy.

Zdjęcie WhatsApp 2024-08-08 o 21.35.20_7cb4e207

Pomachali na powitanie, po czym chóralnie zaśpiewali piosenkę specjalnie ułożoną na tę okazję, której treść dotyczyła pięciu lat nauki w szkole, odbytych wycieczek, wydarzeń, imprez itp.
Tak, tak, jesteśmy tu wszyscy przy tobie, by świętować , że zdałeś egzamin, bo to naprawdę się wydarzyło! – brzmiał refren (w dowolnym tłumaczeniu).
Nie powiem, coś ścisnęło mnie za gardło. Grono pedagogiczne naprawdę włożyło dużo serca w ten śpiew, a muzyczne niedociągnięcia, nadrabiało olbrzymim entuzjazmem.

Po piosence głos zabrali mentorzy (wychowawcy).
Były obecne trzy klasy, każda miała własnego mentora, który podjął się pożegnania uczniów na SWÓJ sposób.
Na ekranie kolejno pojawiały się zdjęcia absolwentów, którzy byli wywoływani na scenę (najczęściej w parach lub grupach do pięciu osób) po odbiór dyplomu.

Zdjęcie WhatsApp 2024-08-08 o 22.04.22_4f028815

Mentor, który jednocześnie jest nauczycielem języka holenderskiego, przygotował wiersz o każdym uczniu; pani od historii porównywała swoich wychowanków do postaci historycznych i to się trochę przeciągało, bo miała zapędy, by przemycić publiczności lekcję historii.
Natomiast mentorka Iskierki, socjolożka (być może w kontrze do historyczki) charakteryzowała każdego ucznia krótko i rzeczowo, poprzez przytoczenie jego zainteresowań i najważniejszych cech.
Iskierkę określiła jako uczennicę spokojną, samodzielną, pracowitą, z pasją do języka angielskiego, z którą (uczennicą, nie pasją) rozstajemy się tylko na czas wakacji, bo od września będzie kontynuować naukę na poziomie VWO.
Po wręczeniu dyplomów maturzystom, wszyscy obecni zostali zaproszeni do sąsiedniej sali na poczęstunek i swobodne rozmowy.

Z kolei w liceum Groszka motywem przewodnim była dżungla.

Zdjęcie WhatsApp 2024-08-08 o 21.39.42_380dd129

Zielone dekoracje, podobizny tygrysów i tukanów na ścianach, krzyki papug, nawoływania małp w tle. No i nauczyciele w strojach na panterkę.
Gdy zajęliśmy miejsca na widowni i spostrzegaliśmy pod sufitem te liany, jeepa zaparkowanego z boku, to mieliśmy wrażenie odrealnienia i uczestniczenia w czymś naprawdę niezwykłym. Zwłaszcza, gdy z głośników popłynęło rockowe Welcome to the jungleGuns N’ Roses .

Konferansjer przedstawił liceum (dwujęzyczne), jako dżunglę, w której żeby przetrwać cztery lata nauki, trzeba być… nie, nie!… wcale nie silnym! Trzeba być mądrym. I znać języki obce.
Zapamiętajcie, młodzieży, w dżungli przetrwają tylko najmądrzejsze osobniki!

Wychowawcy zostali pokazani jako treserzy dzikich zwierząt.
Na zdjęciu widzicie wychowawczynię Groszka, notabene fantastyczną nauczycielkę, miała trudną klasę, ale zapanowała nad młodzieniaszkami i wciąż motywowała ich do systematycznej nauki.

Zdjęcie WhatsApp 2024-08-08 o 21.42.39_fd05ae36

Potem mentorzy przejęli pałeczkę i przedstawiali każdego ucznia – też w konwencji porównania do mieszkańców dżungli: lwa, orła, tukana, hipopotama, motyla…
Oczywiście nie miało to nic wspólnego z wyglądem zewnętrznym, chodziło jedynie o przymioty duchowe.

Zdjęcie WhatsApp 2024-08-08 o 22.13.14_a586eb8c

I tak nasz Groszek został ogłoszony orłem, bo i Polak, i przede wszystkim, bo zrobił ogromny postęp w czasie czterech lat edukacji MAVO, rozwinął skrzydła, zaczął latać i będzie kontynuował edukację na poziomie HAVO.
Poza tym: pomocny, uprzejmy, przestrzegający reguł, motywujący kolegów do nauki i znany z tego, że dbał, by pani nie zaschło w gardle, przynosząc jej na biurko herbatę.
No, powiem Wam, że się zdziwiłam. Czy to na pewno o moim dziecku?
Bo w domu…. bywa różnie.
Synek robi mi herbatę lub kawę wyłącznie w moje urodziny lub na Dzień Matki.
Ha, no ale przecież ja nie posiadam certyfikatu pogromczyni dzikich zwierząt!
Niestety (czasem by się przydało)! 😉

Gdy już wszyscy absolwenci zostali skomplementowani i zaopatrzeni w dyplomy oraz certyfikaty znajomości angielskiego English Cambridge (jako że to liceum dwujęzyczne), przyszedł czas na dodatkowe nagrody.

Zdjęcie WhatsApp 2024-08-08 o 22.16.08_f6bf098b

Wyróżnienia okazały się oryginalne np. tytuł śpiocha otrzymała uczennica, która uzbierała najwięcej spóźnień, świadectwo najbardziej „troskliwych” rodziców ci, którzy najczęściej kontaktowali się z dyrekcją, dwóch chłopaków lekkoatletów z indywidualnym tokiem nauczania musiało ścigać się przez całą aulę po odznakę „najszybszego” – kto pierwszy dotknął dyplomu, ten mógł go zachować.

I na koniec poruszający moment: z głośników popłynęło „We are the champions” Queen, a wtedy wszyscy absolwenci, w akademickich czapkach na głowach, wskoczyli na scenę do grupowego zdjęcia.

Zdjęcie WhatsApp 2024-08-08 o 21.47.43_76f42ae7

Na sygnał wyrzucili rogatywki w górę, a wówczas z sufitu – wirującym ruchem – posypało się błyszczące konfetti.

Po tych emocjach nastała część nieoficjalna, czas na zdjęcia, luźne rozmowy w kuluarach i na przekąski. Bufet serwował napoje: szampan i wino dla dorosłych, a dla młodzieży wodę, colę, soki oraz holenderski fast food na ciepło: krokiety, mięsne kulki bitterballen, nuggetsy z ryby.

Zdjęcie WhatsApp 2024-08-08 o 21.44.37_90a5ed38

Cała impreza bardzo udana, w zasadzie obie imprezy udane.
Podobało nam się, że każdy uczeń miał swoje “pięć minut” na scenie, otrzymał uwagę i wiele miłych słów. Ciekawie było posłuchać, nawet jeśli większości młodzieży nie znaliśmy.
Często zdarzały się pochwały nieoczywiste np. jedna uczennica miała miły zwyczaj witania się z nauczycielami słowami: „Dzień dobry. Jak się profesor dzisiaj czuje?”.
Albo „fotograf”- chłopak, który na wycieczce w Paryżu z własnej woli robił zdjęcia uczniom i nauczycielom przed głównymi zabytkami, cierpliwie, z uśmiechem ustawiał do fotek grupowych i pojedynczych, a potem wszystkie zdjęcia posegregował i powysyłał do fotografowanych osób.

Zdjęcie WhatsApp 2024-08-08 o 21.45.15_34b8ee3a

Wraz z tymi opowieściami wsączała się w moje serce nadzieja, że współczesna młodzież jest dobra, mądra, wartościowa. To było bardzo pozytywne.
Oczywiście, gdzieś pomiędzy tymi wychwalankami, jak natrętny komar brzęczało pytanie: Heloł, a gdzie są ci wszyscy wagarowicze, buntownicy i inni, o których mówiliście, że zatykają e-papierosy w mankiety koszul i zaciągają się na lekcjach? Albo piją alkohol za bramą szkoły?
Gdzieś się pochowali najwidoczniej. Albo nie zdali egzaminów i dlatego na gali ich nie było? Może lepiej nie drążyć? Jedynie zaufać i wierzyć, że współczesna młodzież ma stabilny kręgosłup moralny, ma motywację do nauki, ma chęć rozwoju? Jest życzliwa, empatyczna?
Bardzo chcę w to wierzyć. I wierzę.

Zdjęcie WhatsApp 2024-08-08 o 21.46.18_24b7bb6a

Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowa codzienność, wiatrakowe zwyczaje i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 Responses to Szkoła to dżungla, przetrwają najmądrzejsi!

  1. opakowana's awatar opakowana pisze:

    najac od konca – ja tez w to wierze, u nas w rodzinie nastepne pokolenie rosnie strasznie szybko – blizniaki Synka maja przwie 9 lat i ostatnio, jak sie zegnalismy to im powiedzialam – badzcie dalej tacy jacy jestescie i NIGDY ale to NIGDY nie wyrastajcie z przytulen, usciskow i buzi dla Rodzicow i dziadkow!!

    A tak poza tym, to bardzo podoba mi sie sposob zakonczenia szkoly – te dwa lata teraz to tak jak nasze A-levels, ale nie wiem, czy u Was jest to obowiazkowe czy nie, bo w UK obowiazek chdzenia do szkoly konczy sie w wieku 16 lat. Oczywiscie wszyscy sa namawiani, ale nie na sile, bo moze lepiej niektore dzieci uczyc fachu konkretnego a nie kierowac ich na uniwersytety, bo nie kazdy tego chce, badz moze z roznych przyczyn. Nasze jedno dziecko nie robilo matury w swoim czasie, etc etc etc.

    Czy dzieci maja juz jakies konkretne plany na te nastepne dwa lata czy niech leci jak chce.

    I jak sie czujecie jako Rodzice takich, no-prawie doroslych ludzi? pssst, pamietaj – to dzieci sie starzeja, nie my 🙂 – i, co tu duzo mowic, dzieci sa odwierciedleniem Waszych wysilkow rodzicielskich i mozecie byc dumni. I juz 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • opakowana's awatar opakowana pisze:

      No chaliera, dlaczego COS zjada poczatki pierwszego wyrazu? Juz nie pierwszy raz!!!

      Polubienie

      • Igomama's awatar Igomama pisze:

        Krysiu, z tym zjadaniem początków wyrazów NIE MAM POJĘCIA! Przykro mi, współczuję i tym bardziej doceniam każdą próbę napisania komentarza.
        Dziękuję za cierpliwość i że się nie zniechęcasz.
        Bo bezpośredni kontakt z Czytelnikiem ma nieocenioną wartość.
        Naprawdę, pewnie każdy kto ma blog, potwierdzi, że łatwiej pisać z myślą o konkretnych czytelnikach, których znamy z nicków i komentarzy.

        Krysiu, popieram, dzieci rosną, ale niech nie wyrastają z czułości okazywanej rodzicom, dziadkom, bliskim.
        To już nawet nie prośba, tylko apel.

        A jak się czuję mając takie duże dzieci?
        Wiesz co, ja chyba dorosłam z nimi, bo to chyba działa właśnie w ten sposób. Czasem obejrzę się na ulicy za mamą pchającą wózek i uświadamiam sobie, że ja też woziłam tak dzieci, Okruszka, a wcześniej Iskierkę i Groszka (nawet w podwójnym wózku) i wydaje mi się, że to było tak bardzo dawno, bo tyle się później innych wydarzeń nałożyło.
        A czasem odwrotnie – mam wrażenie, że to było wczoraj…

        Ty pewnie podobnie?

        Co do obowiązku edukacji – w Holandii podobnie jak u Was w UK, bo obowiązkowa nauka jest do 16 roku.
        I Holandii nie ma nacisku na studia, czasem mamy wrażenie z koleżankami, że wprost przeciwnie – jest tendencja, by dzieci nie szły na studia, a jak najszybciej osiągnęły zawód i zdolność do pracy.

        Mam też wrażenie, że w Holandii nie ma hierarchii ważności wśród profesji – nie ma znaczenia, czy jesteś naukowcem czy mechanikiem, leczysz ludzie czy sprzątasz lub wywozisz śmieci – każdy jest potrzebny, ważne, by wykonywać dobrze i z zaangażowaniem swoją robotę.

        Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie!

        Polubienie

        • opakowana's awatar opakowana pisze:

          Ha! Ja mysle obrazami i jak np pomysle -aaa, musze napisac do Synka, bo xyz, to widze tego Synka – ma poltora roku, stoi oparty nonszalancko o strasznie niski parapecik i wystawia jedna nozke z duma pokazujac nowe buciki – jest ubrany w granatowe szorty na szelkach i pasiasta bluzeczke, a buciki to czerwone tzw pepegi…a jak o Coreczce, to ma tez chyba z poltora roku, stoi w drzwiach do ogrodu odwrocona tylem, ale ma z kolei odwrocona glowe do mnie, ma na sobie ciemno bordowa sukieneczke troszke jakby tweedowa, z jasniejsza bluzeczka pod spodem, biale krotkie skarpeteczki z falbanka i bordowe lakierki (!!!).

          I strasznie ciezko mi wyjsc poza te obrazy jak mysle o dzieciach, ktore maja 44 i 39 lat!!!

          To chyba jest jakas taka nieustajaca jakas czulosc w nas.

          Ciekawe co piszesz o braku nacisku na studia i waznosci kazdej pracy. Nienawidze tego takiego glupiego myslenia, ze sa lepsze i gorsze prace…w sumie to sa lepiej badz gorzej platne prace!

          Polubione przez 1 osoba

          • Igomama's awatar Igomama pisze:

            Krysiu, dziękuję!
            Twój komentarz jest pełen czułości i poezji.
            Jesteś uważną obserwatorką rzeczywistości i masz talent pisarski.
            Powyższy opis Twoich dzieci z wczesnego dzieciństwa jest bardzo plastyczny i działa na wyobraźnię. Tak doskonale wszystko opisałaś, że czytelnik TO widzi i czuje.
            Aż bym mogła zdjęcie zrobić Twoim dzieciom: synkowi w marynarskim outficie czerwonych pepegach, pasiastej bluzce i szortach na szelkach i córci w bordowej sukience, skarpetkach z falbanką i lakierkach.
            Obraz pełen słodyczy.

            Polubienie

  2. mr Andrzej Włodarczyk's awatar mr Andrzej W pisze:

    To musiały być wyjątkowe i pełne emocji chwile. Holenderski luz w podejściu do takich uroczystości naprawdę robi wrażenie, a kreatywność nauczycieli, którzy z sercem przygotowali pożegnanie dla uczniów, zasługuje na pochwałę. Opis ceremonii w dżungli doskonale oddaje klimat szkoły – to musiało być coś naprawdę niezapomnianego. Gratulacje dla absolwentów i trzymam kciuki za ich dalsze sukcesy 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. kalipso's awatar kalipso pisze:

    Niesamowite! Podoba mi się takie pożegnanie ze szkołą. Każde dziecko dostrzeżone, docenione. Nauczyciele zaangażowani. Pięknie to opisałaś:)

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama's awatar Igomama pisze:

      Kalipso! 🙂 🙂
      Dziękuję najpiękniej. Jak miło, że do nas zajrzałaś.
      Co u Was, kochana?
      Brakuje mi Twoich wpisów i to BARDZO!
      Tęsknię za Twoim piórem i Twoją wrażliwością.

      Polubienie

Dodaj odpowiedź do mr Andrzej W Anuluj pisanie odpowiedzi