Lodowa Laguna – klejnot Islandii

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 17.40.15_7e6ca8e3

Pociąg wrześniowej codzienności już turkocze po torach.
Na biurko wróciły książki, notatnik… Długopis się gimnastykuje, próbując okiełznać, choćby tylko na papierze, tygodniową rutynę całej rodziny.
A nie jest łatwo się w niej zanurzyć, gdy słońce tak szczodrze rozpieszcza swymi promieniami. Prawdopodobnie to ostatnie upalne dni.
Wymośćmy się w nich, wygrzejmy, niech ciepło wniknie pod skórę.
A jeśli komuś za gorąco – mam coś na ochłodę!

Lodową Lagunę Jökulsárlón, prosto z południowo – wschodniej Islandii.
To miejsce wprawiło nas w zachwyt!
Otwieraliśmy oczy najszerzej jak zdołaliśmy, by w pełni delektować się niesamowitym widokiem. Czas stanął w miejscu. Młodzież ucichła. Nam, dorosłym, też zabrakło słów. Wszystko inne przez moment straciło na ważności.

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 17.41.04_f755503f

Przed nami rozpościerało się jezioro.
Po jego gładkiej toni dryfowały lodowe skały i bloki, różnej wielkości, stożkowe, prostopadłościenne, bardziej fantazyjnych kształtów.
Przeźroczyste skrawki lodowca w delikatnych odcieniach bieli wyrastały z wody.

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 21.03.48_1e69cbb8

Niektóre były błękitne (wręcz niebiańskie!), inne pasiaste: ciemne warstwy przenikały się z jasnymi –  całość przypominała gigantyczną masę lodów o smaku stracciatella lub ‘after eight’, mięty z czekoladą, o ile wkręcił się odcień szmaragdu.

Lodowe góry z dumą przeglądały się w lustrze wody, pewne swej wyjątkowości.
Bił od nich blask. Wsączał się w jeziorną toń, nasycał powietrze rześkością tak gruntownie, że samo oddychanie, zwykły wdech i wydech, zmieniały się w wyrafinowaną przyjemność.

Igotata przygotował nam cudowną niespodziankę – wycieczkę amfibią.

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 17.57.57_fd2900f0

To nic, że kłębiły się chmury, zaszło słońce i kropiło.
Lodowe panny pewnie mniej błyszczały, obraz zmatowiał, ale i tak czuliśmy się wyjątkowo, jak w lodowej komnacie.

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 17.54.06_eb18dfbc

Krążyliśmy łodzią miedzy lodowymi stalagmitami, podglądaliśmy je z bliska i od tyłu.

Nieprzerwanie trwałam w stanie oszołomienia dla tych cudów natury.

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 18.01.51_9206fc89

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 18.05.20_3b05b820

Islandia przywitała nas widokiem wulkanu jeszcze ociekającego lawą, gorącymi źródełkami, parą buchającą z ziemi. Teraz pokazała swe kolejne, całkiem odmienne oblicze.
Wcześniej wyobrażałam sobie, jak pod ziemską skorupą elfy warzą zupę i korzenne wywary.
Teraz doszedł obraz trolli pracujących w diamentowej kopalni: gdy wsparte na wielkich łopatach wycinają lodowe bloki, pakują na podajniki, te taśmami wędrują dalej, po drodze są szlifowane albo i nie, po czym wpadają do jeziora.
Aby je podziwiać i chwytać aparatem pod każdym kątem.
Może wśród tych trolli jest jakiś artysta rzeźbiarz, który wybiera najlepsze okazy i potem dłutem nadaje im kształt postaci, zwierząt, fikuśnych przedmiotów?

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 21.04.24_0ef16bc2          Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 21.02.02_4a31bde9

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 17.42.12_623cdf45

Z mrzonek wyrwał mnie dziarski głos przewodnika łodzi.
Brodaty Milos opowiadał o powstaniu laguny (niestety zapomniał wspomnieć o trollach z kopalni). 😉
Dowiedzieliśmy się natomiast, że Jökulsárlón (w tłumaczeniu: laguna rzeki lodowcowej), zaczął się formować wskutek cofania się wielkiego lodowca Breiðamerkurjökull w roku 1934.
Tym sposobem utworzyło się jezioro, głębokie na 248 metrów.
A że łączy się ono z oceanem, to woda słodka miesza się ze słoną i to nadaje unikalną barwę.

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 17.42.52_d5b97a9b

Pływające góry lodowe mają już ponad tysiąc lat.
Wskutek globalnego ocieplenia jezioro powiększa się w sposób dostrzegalny gołym okiem, gdyż lodowiec Breiðamerkurjökull sukcesywnie topnieje.

Milos wyciągnął rękę, by zobrazować różnicę wielkości jeziora, odkąd zaczynał pracę na łodzi a dniem dzisiejszym. Faktycznie – była znaczna. To budzi niepokój o przyszłość.

Dzięki temu że Jökulsárlón łączy się z Morzem Islandzkim, tuż obok znajduje się słynna Diamentowa Plaża, na którą również się udaliśmy.
Całkiem spore fale, obrębione koronką piany, uderzały o brzeg.

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 21.02.35_0d92d29c

Gdy przyjrzeć się im uważnie, można było dostrzec szare owalne łebki fok wyłaniające się z wodnej toni. Nic dziwnego, to tereny łowieckie tych morskich ssaków.

Sama plaża jest piaszczysta, aczkolwiek piasek ma kolor czarny, wręcz intensywnie czarny, wulkaniczny. Stanowi idealne tło dla spoczywających na nim jasnych bryłek lodu, wyrzuconych przez morze.

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 17.52.07_6cf3e143

Najlepiej odwiedzić Diamentową Plażę w słoneczny dzień, bo w naturalnym świetle kawałki lodu lśnią i bajecznie mienią się blaskiem. Oczywiście przyciąga to koneserów piękna i fotografii.

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 17.52.27_8857892c  Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 17.52.07_a3e0ed18

Przerośnięte kryształy uwalniają wyobraźnię.
Chciałoby się patrzeć i patrzeć, bez końca.
Pstrykałam zdjęcie za zdjęciem, obsesyjnie i rozpaczliwie, bo już wiedziałam, że rozstanie z Lodową Laguną będzie trudne, zaboli od środka i będę tęsknić, okrutnie tęsknić, więc może w fotkach nadzieja, że trochę pomogą, że zniwelują nostalgię, gdy już będziemy daleko, w domu.

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 17.41.45_862a83e7

I jeszcze garść informacji praktycznych:

Z Reykjawiku na Jökulsárlón jedzie się ok. pięciu godzin.
Praktyczniejszą opcją jest nocleg w najbliższym Hofn, lub Vik (w połowie drogi do stolicy).
Zwiedzanie tych cudów natury jest – przynajmniej jak dotąd – bezpłatne.
Obowiązuje jedynie opłata parkingowa.

Zdjęcie WhatsApp 2024-09-09 o 17.53.24_2b65bf89

Ten wpis został opublikowany w kategorii Islandia, wiatrakowe zwiedzanie i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 Responses to Lodowa Laguna – klejnot Islandii

  1. jotka's awatar jotka pisze:

    Wow, te bryły lodu wyglądają, jak wieloryby zmarznięte w czasie skoku!

    Diamentowa plaża niesamowita!

    Same wykrzykniki, zaraz obejrzę ponownie!

    Polubione przez 1 osoba

  2. mr Andrzej Włodarczyk's awatar mr Andrzej W pisze:

    Prawdziwa podróż do innego świata. Opis Lodowej Laguny Jökulsárlón zapiera dech w piersiach – czuję, jakbym tam był, podziwiając te błękitne i lodowe formacje, które wyglądają jak dzieła sztuki. Twoje słowa sprawiają, że chce się tam natychmiast wyruszyć, doświadczyć tej rześkiej atmosfery i poczuć majestat natury. Podziwiam sposób, w jaki potrafisz przenieść czytelnika w to magiczne miejsce i opowiedzieć o tym z taką pasją i wyczuciem. Niesamowita relacja, która zdecydowanie zachęca do odkrywania Islandii na własne oczy 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    • Igomama's awatar Igomama pisze:

      Andrzeju, rozpieszczasz mnie słowami.
      Dobrze, że nie widzisz, jaki rumieniec wpełzł mi na policzki!
      Nie umiem w komplementy, ale bardzo, bardzo Ci dziękuję.

      A przede wszystkim życzę Ci, byś sam odwiedził Lodową Lagunę i wszystkie inne miejsca, które są na liście Twoich marzeń. 🙂 🙂 🙂

      Polubienie

      • mr Andrzej Włodarczyk's awatar mr Andrzej W pisze:

        Cieszę się, że mogłem sprawić, że się uśmiechasz 😊 Nie musisz dziękować, bo to czysta przyjemność. A rumieńce to tylko dowód, że piękne słowa trafiają we właściwe miejsce. Mam nadzieję, że kiedyś faktycznie stanę nad Lodową Laguną.

        Polubione przez 1 osoba

  3. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Z taką pasją i zaangażowaniem piszesz, że urzekłam się Islandią, chociaż niegdyś uważałam, że ta mglista, deszczowa, mroźna, wietrzna Islandia nie znajdzie się na liście moich podróży. Dobrze, że dałaś zdjęcia, one ukazują prawdziwe piękno wyspy.

    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

  4. opakowana's awatar opakowana pisze:

    rany, jakie piekne!!!! Zaskakujaco przepiekny ten blekit. Mieliscie super wycieczke.

    A my znowu jechalismy szybko przez Holandie, a w Hoek van H tradycyjnie kupowalam…sery (glownie goude z kuminem….)

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama's awatar Igomama pisze:

      O, Krysiu, jechaliście pewnie do Syna i do Twoich wnusiów bliźniaków?
      Albo już z powrotem. 🙂
      A te błękity piękne, fakt, ale zimne. Zimny błękit. 🙂
      Pozdrawiamy serdecznie i bezpiecznej drogi!

      Polubienie

      • opakowana's awatar opakowana pisze:

        Juz z powrotem…jeszcze sie zastanawiam, gdzie sa naczynia do piekarnika i gdzie jest pudelko z atramentami (bo dokupilam sobie do kolekcji atramenty polskiej firmy!! a jestem maniaczka pior wiecznych…). U chlopakow bylo bosko – madre chlopaczki, swiata ciekawe. I jedna rzecz im laduje do glowek – nigdy nie wyrastajcie z przytulania sie do starych (na razie bardzo lubia)!!

        A wracajac na bity trakt – ten zimny blekit jest fajny…lepiej mi w zimnym niz w cieplym!

        I zapomnialam napisac, ze wpadlam w fascynacje plaza diamentowa – rany!!! Znajomi przywiezli kawal lodu z Antarktydy (do whisky…..). Nie wiem czy powinni byli. Z punktu widzenia ekologicznego.

        Polubione przez 1 osoba

        • Krystyna's awatar Krystyna pisze:

          P.S. to szukanie wynika z tego, ze jednak bylismy gdzie indziej 2 miesiace. Po przyjezdzie od razu wpadam w szal rozpakowania, prania etc i potem nie moge niczego znalezc, badz gdzie sa rzeczy w TYM domu!!

          Polubione przez 1 osoba

          • Igomama's awatar Igomama pisze:

            No tak, dwa miesiące to jednak kawał czasu, wystarczający, by przestawić się na „inny dom”, a potem w swoim trzeba sobie poprzypominać co nieco. 😉
            To pewnie kwestia dni.
            Na spokojnie, oby wszystko, co potrzebne znalazło się na czas. 🙂

            Polubienie

        • Igomama's awatar Igomama pisze:

          Cudownie, że mogłaś nacieszyć się wnukami, pobawić, pogadać i poprzytulać do woli.
          Wyobrażam sobie, że kontakt z wnukami nie tylko cieszy i uszczęśliwia, ale też napełnia nową energią, a wręcz działa odmładzająco, gdy trzeba dostroić się do sposobu umyślenia dziecka.
          Choć przy okazji pewnie energię pochłania, co skutkuje zmęczeniem… Tak zgaduję tylko. 😉

          W każdym razie niech siła Waszej relacji i wspólnych letnich przeżyć niesie Cię teraz przez jesienne miesiące, ociepla nastrój, gdy na dworze coraz chłodniej 😉

          Co do lodu z Antarktydy jako pamiątki, nie mam pojęcia! Na pewno to jest jakoś kontrolowane.
          W Islandii w sklepach z pamiątkami czy na lotnisku modnym gadżetem pamiątkowym są kawałki lawy np. jako zastępnik kostek do lodów do napojów.
          Ale czy można tak kawałek lawy sobie zabrać na pamiątkę, nie wiem, w każdym razie my nie odważyliśmy się tego przetestować. 😉

          Polubienie

          • opakowana's awatar opakowana pisze:

            Chlopaki sa bardzo ciekawymi egzemplarzami…nie chca czekolady, no troche, to jasne, ale jak nie ma to nie jojcza. Krowki zapomnieli wziac z Polski, rozmowy sa, powiedzmy, ciekawe z nimi – jak bylismy w Warszawie, to ja wspominalam rozne historyczne fakty polskie, m.in. czasy socjalistyczne, stan wojenny (ktory mnie bezposrednio ominal, bo wyjechalam wczesniej), poszlo w kierunku muru berlinskiego…tym razem bylo na temat wojny na Bliskim Wschodzie. Wyciagaja wnioski, maja opinie i mysla!

            Tym razem bylo mniej fizycznie, bo chlopaki mialy rozne rzeczy do robienia, ale czas dla nas byl. NAJbardziej lubie ich obserwowac….

            co do lodu i innych rzeczy pamiatkowych a naturalnych, to kuzyn mojego meza byl (starzejemy sie…) gruba ryba/szycha w Krolewskim Towarzystwie Geograficznym i mimo tego, ze sam tez to kiedys robil, to odradza zbieranie muszli, kamieni, czegokolwiek gdziekolwiek, bo po troszku zmieniamy naturalne srodowisko, zupelnie niepotrzebnie. ale to odrebny temat i nie wiem czy zbieranie lupkowych smieci za domem (tak kiedys mieszkalismy, prawie caly dom byl z lupka, hehehe) tez w jego oczach byloby widziane jako zlo….ale ja z paru wulkanow przywiozlam sobie male kawaleczki lawy (i czesto na nie tesknie patrze)

            Polubione przez 1 osoba

            • Igomama's awatar Igomama pisze:

              Krysiu, takie mądre i zainteresowane historią i otaczającymi wydarzeniami wnuki to skarb.
              Pewnie też wyzwanie intelektualne, bo domyślam się, że zadają dużo pytań, na które oczekują odpowiedzi. 🙂
              Nie dziwię się, że uwielbiasz ich obserwować.
              Jest coś niezwykłego w rozwoju dziecka, przede wszystkim jest on szybki i zmiany są bardzo widoczne.
              Też lubię „podglądać” moje dzieciaki, zwłaszcza ich wzajemne relacje.

              Wszystkiego dobrego!

              Polubienie

Dodaj odpowiedź do opakowana Anuluj pisanie odpowiedzi