Miesięczne archiwum: Lipiec 2016

Mam 26 miesięcy

DSCN7087

No tak, znów zaniedbałam swój pamiętnik…
Tym razem winą należy obarczyć wakacje!
Powiecie, że to nonsens, że dzieci w wieku dwóch lat jeszcze do szkoły nie chodzą, więc nie mogą mieć wakacji?
Cóż, zatem ja jestem nietypową dwulatką, bo budynek szkolny niemal nie ma przede mną tajemnic. Oczywiście wszystko za sprawą mojego starszego rodzeństwa!
Brat uczeń i siostra uczennica w ciągu roku szkolnego pół dnia spędzają w szkole, podczas gdy ja siedzę z mamą w domu.

Czytaj dalej

Opublikowano Z pamiętnika Okruszka | Otagowano , , , , | 7 Komentarzy

I my doczekaliśmy się wakacji

DSCN7315

Polskie dzieci już od kilku tygodni odpoczywają od szkoły i cieszą się latem.
Ba, co niektórzy zdążyli już wrócić z kolonii bądź innych wyjazdów!
Natomiast moja starsza córka i syn przez cały ten czas systematycznie uczęszczali do szkoły. Aż do wczoraj, gdy wakacje w końcu dotarły do Holandii Północnej!

„Witajcie, witajcie, jak dobrze, że wreszcie jesteście! Czekaliśmy z utęsknieniem na wolne dni, na czas płynący beztrosko i leniwie, na zapach wolności i możliwość swobody”.
Holenderskie wakacje przychodzą bardzo zwyczajnie i skromnie.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , | 8 Komentarzy

Linnaeushof – największy plac zabaw w Europie

DSCN7243

Zakręcona. Rozbujana. Rozhuśtana. Szalona.
Taka właśnie była nasza wczorajsza sobota. Niemal cały dzień spędziliśmy w uwielbianym przez dzieci (i nie tylko) „Linnaeushof”, miejscu – nie bez kozery – określanym mianem „największego placu zabaw w Europie”.
To był zaległy prezent dla naszych trzech pociech z okazji Dnia Dziecka, dotąd przekładany w czasie z powodu nadmiaru zajęć bądź nieładnej pogody.
Jednak tym razem los nam sprzyjał.

Czytaj dalej

Opublikowano Holandia | Otagowano , , , | 9 Komentarzy

Całkiem straszna historia…

DSCN7080

„Całkiem straszna historia” zapowiada się zupełnie normalnie.
Jest zwyczajny dzień, jakich wiele.
Ot, typowe przedpołudnie, absolutnie niczym nieróżniące się od innych.
Starsze dzieci właśnie są w szkole, a najmłodsza córeczka siedzi ze mną w domu. Siedzi to, rzecz jasna, niewłaściwe słowo. Raczej powinno być – czasami usiądzie na kilka minut…
A tak naprawdę – chodzi, biega, wspina się, gramoli, skacze, jeździ autkiem siadając na kierownicy… No dobrze, mniejsza o detale.

Za chwilę i tak wyjdziemy na spacer, bynajmniej taki jest plan.
Też nie ma w tym nic niezwykłego ani tym bardziej strasznego.
No właśnie, trzeba się ubrać. Tylko gdzie są buty? Nie widzę ich w korytarzu, pewnie mała najpierw je przymierzała, a potem gdzieś porzuciła. Może ukryły się pod kanapą?
Schylam się, by to sprawdzić.
W tej pozycji zastaje mnie dźwięk dzwonka, który głośnym „dryń!”, zakłóca poszukiwania obuwia.
Kto to może być? Nikogo nie oczekuję. Może to listonosz albo kurier?
Co prawda nie spodziewamy się paczki, lecz zdarza się, że posłańcy czasem proszą o przekazanie
przesyłki sąsiadom.
Dryyyń!

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , | 12 Komentarzy