Rzecz niełatwa do przyjęcia: koniec wakacji

239953545_573567547402439_2807682179286903437_n

Powrót z wakacji (przyjazd z Polski do Holandii) co roku miał dla mnie smak nadpsutego jabłka. Takie jabłko, na pierwszy rzut oka, nie różni się od innych. Jest dojrzałe, krągłe, z obietnicą słodkiego miąższu. Dopiero gdy wbijesz zęby w twardą skórkę i dostaniesz się do soczystego wnętrza, wyczujesz delikatną goryczkę. Taką ledwo, ledwo. I zjesz jabłko, owszem, ale bez entuzjazmu.

Na szczęście, w tym roku, wracało się nam do Holandii inaczej, dużo łatwiej.
Przecież w domu czekał na nas kot! Osobisty. Oswojony. I już bardzo wytęskniony.
Podczas naszej nieobecności zajmowała się nim moja tutejsza koleżanka, kociara zresztą, toteż mieliśmy pewność, że kotu nie zabraknie ani karmy, ani głasków.
A jednak niepokój tlił się pod skórą.
To nasze pierwsze rozstanie. Zwierzę nie rozumie zmian. Nie można mu wytłumaczyć, że sytuacja jest czasowa, państwo wyjeżdżają, lecz wrócą, trzeba tylko poczekać.
W samochodzie zastanawialiśmy się, czy kot będzie chodził „na obrażonych łapach”, jak ten w wierszu Szymborskiej.
Gdy weszliśmy do mieszkania, Guzik leżał na łóżku Okruszka.
Przywitał nas oddanym spojrzeniem, nadstawił łepek do głaskania, zamruczał.
Jednak leżał.

239806799_320911773158761_7330247217912830233_n

I leżał.
To było do niego niepodobne. Powitalna paplanina ucichła, śmiech stężał.
Wtedy kot wstał.
Wstał, inaczej. Zszedł z łóżka, inaczej. Zaczął chodzić…
Ale co to było za chodzenie! Guzik kicał na trzech łapach, tylną trzymając w górze. Nasza radość przemieniła się w żałość…

Konieczna była wizyta u weterynarza, leczenie. Kot dostał zastrzyk i kurację antybiotykową. Coś wbiło mu się w łapkę i wdało się zakażenie. Na szczęście już jest dobrze, kot znowu normalnie biega.
To znaczy biega „na obrażonych łapach”, dopiero teraz obrażonych.
I nie, wcale nie obraził się za wakacje, lecz za antybiotyk, który musimy mu wlewać do pyszczka dwa razy dziennie, przez siedem dni.
„Co oni sobie myślą, ci moi państwo! W końcu raczyli wrócić do domu i zamiast żyć jak dawniej, wprowadzają nowe, niefajne praktyki. Phi, wcale mi się to nie podoba!” – prycha Guzik, bo nic z tego nie rozumie.

A poza kotem u nas szkoła i praca.
Już następnego dnia po powrocie wróciłam na kurs niderlandzkiego.
Z marszu musiałam przestawić język z polskiego na holenderski.
A ten drugi pokrył się letnim pyłem.

239830246_793814884622940_4273714763863011278_n

I nawet o wakacjach niełatwo płynnie opowiadać, bo wykute słówka zostały w jagodowym lesie, czasowniki nieregularne pływają w jeziorze i w ogóle wszystkie formy czasu przeszłego jeszcze z Polski nie dojechały. Winking smile

W szkole polonijnej już odbyła się rada pedagogiczna i podział zadań na nowy rok szkolny. Ciekawe, czy będzie w całości „normalny”? Słowo „normalny” po pandemii – w odniesieniu do szkolnictwa – zyskało nowy wymiar…

240801392_591560038506302_6864727437442143345_n

Moje dzieci rankiem rozjeżdżają się w trzech kierunkach, każde do innej szkoły.
Okruszek -podstawówka, starszaki – szkoły średnie.
Pozmieniały im się klasy i nauczyciele.

Tak to już jest w holenderskich „ogólniakach”, że dziecko lawiruje między klasami, bo te mają spektrum poziomów. Jeśli uczeń osiąga wybitne rezultaty w nauce, to idzie do klasy z rozbudowanym programem i dodatkowymi przedmiotami typu greka, łacina, filozofia (czy co tam jeszcze); jeśli uczy się przeciętnie lub słabiej, ląduje w klasie, w której przerabia “suchą” podstawę programową (oczywiście w ramach tego samego „ogólniaka”).
Te zróżnicowane poziomy klas obowiązują w całej Holandii i mają oficjalne nazwy: vvo, havo, mavo etc. I nie są to klasy „lepsze” i „gorsze”, nikt tu nie daje etykiet, Holendrzy wychodzą z założenia, że każde dziecko jest na poziomie, najlepszym dla niego „na dany moment”. W zależności od postępów i semestralnych średnich ocen, uczeń każdego roku może zmienić poziom nauczania, przejść do klasy „plus” lub „basic”.
Czy to się sprawdza – temat do dyskusji i badań.

240816200_215410527299970_1486331957408612248_n

Ciałem w Holandii, duchem jeszcze w Polsce – tak żyję.
Przekręcam biologiczny zegar z trybu wakacyjnego na szkolny.
Obowiązki stopniowo wypierają luz, zadania – przyjemności.
Na szczęście klatka „trzeba zrobić to!”, „trzeba zrobić tamto!” ma otwory.
Małe, ale elastyczne dziurki, przez które wnikają przyjemności: spacery, rower, spotkania z „lokalnymi” koleżankami, seriale na Netflixie i oczywiście… książki, książki, książki (a tych mam nowy zapas – cały stosik  pożyczony od bratowej).

240789614_4922673264427110_5153577453781198670_n

Drodzy Czytelnicy, niezależnie czy nowy rok szkolny dotyka Was bezpośrednio, pośrednio, czy też mija bokiem, życzymy Wam łagodnego przejścia z sierpnia we wrzesień i nasycenia się jego darami.
Niech słonko złoci Wam dni (jeszcze długo!), śliwki i gruszki rozpływają się na języku (och, tak!), a w oczach odbijają się wrzosy (najlepiej te w najbardziej wrzosowym odcieniu). Smile

240806414_389229489252849_7809187193140033994_n

Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowa codzienność i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Rzecz niełatwa do przyjęcia: koniec wakacji

  1. jotka pisze:

    My łapiemy chciwie ostatnie promienie słońca i godziny, bo ja już pracuje od tygodnia, a mąż niebawem.
    Ciekawy system nauki, przydałby się u nas, a nie ciąganie wszystkich za uszy.
    Oby energia zdobyta na wakacjach starczyła Wam na długo!

    Polubione przez 1 osoba

  2. kalipso pisze:

    My już od jakiegoś czasu intensywnie myślimy o szkole. A perspektywa kolejnych dziesięciu miesięcy nauki i cieszy, i smuci:) Ja też muszę odkurzyć wiele rzeczy z wakacyjnego pyłu. Trochę już odkurzyłam.
    Wakacje za chwilę staną się wspomnieniem. Jestem za nie wdzięczna, chociaż mogłyby potrwać dłużej:)
    Kot za chwilę zapomni o przykrych chwilach, a do Ciebie, Igomamo, wrócą wszystkie holenderskie słówka.
    Musimy tylko znowu poczuć ten szkolny rytm, poddać się mu.

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Ano musimy zanurzyć się w ten szkolny rytm i po prostu popłynąć przez kolejne miesiące, obowiązki, ale przecież i przyjemności. Jesień, zima też przynoszą tyle fajnych rzeczy, chwil. Będzie dobrze. 🙂
      Jesteśmy wypoczęte, ogrzane słonecznymi promieniami, pełne witaminy C od tych czerwonych porzeczek, więc podołamy wszystkiemu. 🙂
      Powodzenia jutro, Kalispo, i przez cały kolejny rok szkolny.

      Polubienie

  3. Iwona Zmyslona pisze:

    Podobnie jak Jotce mnie się bardzo ale to bardzo podoba system holenderskiej edukacji. Równie ciekawy jest ten stosik książek od bratowej, tylko czy przy tylu obowiązkach, będziesz miała czas czytać? Opowieść o Waszym kocie zabawna. A ja pomyślałam o Was(i jeszcze jednej Polce, blogerce mieszkającej w Holandii) gdy ogladałam 1/8 finału w siatkówce kobiet:Holandia-Niemcy. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Iwonko, wzruszyłam się. 🙂
      To bardzo miłe, że zaistnieliśmy w Twej pamięci i skojarzyliśmy się z Holandią.
      Co do holenderskiego systemu edukacji, to fakt – mają dużo ciekawych rozwiązań, ale wydaje mi się, że generalnie poziom nauczania jest niższy niż w Polsce.
      Choć z drugiej strony nie ma też takiego stresu, napięcia i rywalizacji.
      Zobaczymy, jaki to przyniesie rezultat, jako mama jestem ostrożna i zatroskana.
      Mam nadzieję, że moje dzieci odnajdą się kiedyś na rynku pracy i będą pracować z pasją.
      Co do stosiku od bratowej – na razie stoi nietknięty, ale mam nadzieję, że mu podołam – powoli, powolutku, stroniczka po stroniczce, ale jednak. 🙂
      W każdym razie mam czas do kolejnych wakacji. 😉

      Polubienie

  4. Ultra pisze:

    Co ja bym dała, żeby taki system nauczania był u nas, najbardziej sprawiedliwy dla dzieci tu i teraz. Potem zawsze można uzupełnić wykształcenie, gdy będzie taka chęć.
    Kotek zapomni o przykrości, a Wy powoli wrócicie do normalności, takie życie. Łatwo nie będzie, ale kto mówi, że ma być łatwo.
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 2 ludzi

    • Igomama pisze:

      Ultro, dziękuję bardzo.
      Wiesz, chyba żaden system nauczania nie jest idealny. Ten holenderski „tu i teraz” jest dobry, ale z drugiej strony mało motywujący dla dzieci.
      Czasem dzieciaki mogłyby uczyć się więcej, ale siedzą w klasie „basis” przerabiając minimum podstawy programowej, bo im tak dobrze w danym momencie i mają więcej czasu po południu, ale chcąc iść na studia – będą musieli „nadrobić” ten czas.

      Mój syn jest w takiej sytuacji, robi minimum, choć mógłby więcej, jest zdolny, acz leniwy. Popołudniami woli biegać z kolegami niż się uczyć, bo jeszcze nie myśli o studiach i o przyszłości, ale gdy przyjdzie czas – jego rówieśnicy z klas „plus” pójdą z marszu na uniwersytet, a uczniowie „basis” zostaną w szkole średniej jeszcze rok lub dwa lata i dopiero wtedy otworzy im się ścieżka na studia.

      Serdeczności, kochana. 🙂

      Polubienie

  5. Celt Peadar pisze:

    Współczuję problemów z łapką Guzika 😦 Mam nadzieję, że już czuje się lepiej. Mój kociolubny Buddy przesyła mu serdeczne uściski. On reagował tak samo, kiedy razem z Mamą wróciliśmy do domu po tygodniu w Czorsztynie. Kiedy nas nie było, szukał nas po całym domu…

    Za szybko te wakacje mijają, zdecydowanie – i to mówi ktoś, kto szkołę ma już dawno za sobą 😀

    Tak z ciekawości: jak Iskierka, Groszek i Okruszek odnajdują się w takiej „szkole z poziomami”, jak tu opisujesz?

    Pozdrawiam Was najgoręcej i zapraszam na notkę z małym akcentem holenderskim 🙂 https://zyciecelta.wordpress.com/2021/09/06/monarchia-na-obcasach/

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Celciku, dziękuję za zaproszenie i w ogóle za całokształt, czyli za miły komentarz, uwagę i czas dla nas.
      „Monarchia na obcasach” super tytuł! Zaraz lecę czytać. 🙂

      Pytałeś, jak sobie radzą dzieci.
      Różnie. Iskierka najpierw robiła poziom najwyższy, ale było jej ciężko, oceny miała słabe, co z kolei ją martwiło i demotywowało.
      W tym roku została więc przeniesiona do klasy „średniej” i mamy nadzieję, że wyjdzie jej to na dobre. Materiał będzie łatwiejszy, więc podejrzewam, że oceny się poprawią i zyska na tym samopoczucie i samoocena naszej córy.
      A Groszek póki co jedzie na programie minimum, nad czym zresztą bolejemy, bo stać go na więcej. On sam tak mówi, ale przyznaje, że w takiej „łatwej klasie” mu wygodnie: ma mniej nauki, a więcej czasu na latanie z kolegami.
      Swoją drogą koledzy też nie motywują do nauki – przeciwnie – nie chcą by któryś z nich skoczył o poziom wyżej, bo się lubą i zależy im by dalej być razem w klasie.
      Tak to mniej więcej wygląda. System fajny, ale nie bez wad.

      Guzik dziękuje Buddemu i macha łapką z pozdrowieniami. 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      • Celt Peadar pisze:

        Z jednej strony rozumiem i Was i Groszka. Dobrze, że chce jak najczęściej być z kolegami. Z własnego doświadczenia wiem, że to jest piękny czas i trzeba go wykorzystać na maksa. Potem drogi się rozchodzą i pewnego dnia budzisz się ze świadomością, że praktycznie nie masz już przyjaciół…

        A z drugiej strony takie „luźne” podejście teraz może się „odbić” na dalszym etapie jego nauki, bo w liceum czy na studiach już nie będzie miał tak lekko jak teraz (i tu bardzo Cię przepraszam, ale przemawia przeze mnie moja nadmierna ambicja… 😀 ).

        Dzięki bardzo za odwiedziny i jak zawsze zapraszam następnym razem 🙂

        Polubione przez 1 osoba

        • Igomama pisze:

          Ano właśnie Celcie, jeśli chodzi o naukę, to kwestia wyboru priorytetów.
          Dla ścisłości – Groszek właśnie jest w liceum, w drugiej klasie (w Holandii do liceum idzie się wcześniej niż w Polsce, w wieku 12 lat).
          Jeśli teraz robi program „minimum”, to przed pójściem na studia będzie musiał program uzupełnić i zrobić dwuletnie przygotowanie do studiów, by wyrównać poziom kolegów z klas z poziomem wyższym Havo i VVo.
          Tak więc nauki i tak nie uniknie.
          Ja uważam, że lepiej przyłożyć się do nauki wcześniej, by wyrobić w sobie dobre nawyki i systematyczność. Jednak moje dziecko ma na ten temat inne zdanie.
          Z drugiej strony – on ma 13 lat, w tym wieku jest się skupionym na „tu i teraz”, na ogół nie myśli się jeszcze o przyszłości.

          Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s