Wściekła Poly

Zdjęcie WhatsApp 2023-07-07 o 18.00.15

W środowy poranek Holandią wstrząsnęła burza Poly. Wojowniczka.
Najsilniejsza letnia burza od ośmiu lat. W krajobraz Niderlandów groźne nawałnice częściej wpisują się w sezon jesienno – zimowy niż letni.
Z kolei letnie zawieruchy są bardziej brzemienne w skutkach: drzewa poubierane w liście, łapią wiatr jak spadochron i  łatwiej je złamać.

Ponoć w środowy poranek każdy mieszkaniec Holandii Północnej otrzymał czerwony alert na telefon. No nie wiem, ja niczego nie dostałam, ale może dlatego, że na noc przełączam telefon na tryb samolotowy?

Wiało, padało, ale jako że nie spłynęły żadne informacje o odwołanych lekcjach, a w Holandii jeszcze nie ma wakacji, trzeba było normalnie wysłać dzieci do szkół.
Akurat tak się składa, że u nas w środę każdy zaczyna zajęcia o tej samej porze, w dodatku każda szkoła jest w innym kierunku.
Na podwózkę autem załapało się najmłodsze dziecię, szczęśliwiec Okruszek.
Starszaki musiały pognać na rowerach, całe szczęście, że mają blisko: Iskierka – jakieś siedem minut jazdy, Groszek – dwanaście.
Po dotarciu do szkół przykładnie przysłali smsa, że są bezpieczni, mogliśmy więc odetchnąć z ulgą.
Za jakiś kwadrans dostaliśmy maile od dyrekcji z informacją, że uczniowie, którzy przebywają w szkole muszą pozostać w niej aż do polepszenia się warunków pogodowych, a ci, którzy jeszcze nie dotarli, niechaj pozostaną w domach.

Zdjęcie WhatsApp 2023-07-07 o 18.01.17

Trzecie klasy mavo, czyli rocznik Groszka, tego dnia miały zdawać egzamin z ekonomii. Egzamin jednak został odwołany i przełożony na piątek. Dla nas pechowo, bo na piątek przypadała długo oczekiwana wizyta u ortodonty, notabene już raz przekładana z powodu naszego wyjazdu do Pragi.
Uwięziony w szkole Groszek poszedł spytać o możliwość zaliczenia egzaminu teraz, skoro i tak jest przygotowany i na miejscu, a w piątek musi do ortodonty…

Nic z tego! Nie wolno. Mentorka nakazała przełożenie spotkania.
Szczęśliwie ortodonta okazał zrozumienie i wyrozumiałość. Nawet życzył Groszkowi powodzenia na piątkowym egzaminie, ale… z braku dostępnych terminów na wizytę zaprosił już w czasie wakacji. Zmartwiliśmy się: w tym dniu planowaliśmy być w Polsce. Ortodonta tylko rozłożył ręce: “Trudno, w takim razie przyjdźcie po wakacjach.”

I znów wszystko rozwlekło się w czasie.
Niedobrze, bo u Groszka leczenie ortodontyczne nie jest kwestią kosmetyczną, lecz wskazaniem medycznym. Ale co robić.

Zdjęcie WhatsApp 2023-07-07 o 17.59.23

Tymczasem na dworze wściekała się Poly.
Wyglądała jak rozjuszony szef wrzeszczący na podwładnych – drzewa, krzewy, płoty… kuliły się przed nim. Oszalałe ze strachu pozwalały się kąsać. Do czasu.

Wzięte z zaskoczenia, bały się tylko w pierwszym momencie, potem dały się Poly zarazić gniewem, uległy mu i stały się tak samo groźne.
Teraz już cała natura kotłowała się, burzyła, pieniła jak wulkaniczna lawa.
Zadawała ciosy na oślep, wciskała się w szczeliny chodników.

Odwołane loty, anulowane pociągi. Należy czekać, przeczekać najgorsze.
A tu Guzik ma akurat wizytę u nowego weterynarza. Bo sierść wciąż bez poprawy, są strupy, łyse placki, zrobił się ospały.  On wciąż się drapie, my się wciąż martwimy.

Na szczęście nawałnica zelżała, a że weterynarz również wizyty nie odwołał, wsadziliśmy kota do transporterka i pojechaliśmy do lecznicy. Biedny Guzik był cały w stresie, którego nie dało się strząsnąć z futerka jak kropel wody.

Zdjęcie WhatsApp 2023-07-07 o 19.05.23

Fatalna pogoda, mokro, jazda samochodem, nowe miejsce, nowy doktor, badanie, fatalna pogoda, jazda samochodem, mokro, na szczęście w końcu dom.
Trochę tego dużo jak na jednego kota.

Po wizycie uspokoiliśmy  się, choć wiemy niewiele więcej. Tyle że nasz kot ma silną alergię. Niestety nie wiadomo na co, bo dla kotów na razie nie wynaleziono testów wskazujących rodzaj alergenu. Schorzenie Guzika jest czymś na podobieństwo atopowego zapalenia skóry u człowieka. Czyli bardzo uciążliwe.

Burza przeszła gwałtownie.
Jak dziecko, które awanturowało się pod sklepem, awanturowało tak że aż rzuciło się na posadzkę i waliło w nią nóżkami, a potem wyczerpane ucichło.
Zapomniało o zabawce, której się domagało, bo już coś nowego zaprzątnęło jego uwagę. Wstało. Otrzepało kolana. Pobiegło przed siebie. Z uśmiechem.

Zdjęcie WhatsApp 2023-07-07 o 18.01.17_2

Cisza. Deszcz już nie siąpi, wiatr przestał wiać.
Rozhulane drzewa znów uchwyciły pion i unieruchomiły gałęzie.
Ot, spokojne popołudnie.
Przyroda zawstydziła się porannego wybuchu.
Drzewa pokornie zwiesiły głowy. Milczą w niemych przeprosinach.
Gdyby nie powyrywane konary i tabuny gałęzi walających się na chodnikach, nikt nie uwierzyłby w poranne szaleństwo.

A wieczór to już w ogóle robi się piękny! Aż przyjemnie wyjść na dwór.
Powietrze pachnie kwitnącymi lipami. Ciepło otula skórę.
Powoli, powolutku – jeszcze czerwone od wysiłku słońce – udaje się na spoczynek.
Ludzie znów żartują, rozmawiają, coś jedzą, coś oglądają, pracują, czytają.
Zwyczajny wieczór.

Nie dla dwóch kobiet, które znalazły się w niewłaściwym miejscu i w złą godzinę. Dopadnięte przez Poly. Nie dla ich bliskich.
One nie wstaną nazajutrz, nie zjedzą śniadania, nie przeciągną się, nie pójdą do pracy, nie zamienią słowa z sąsiadami, nie wezmą psa na spacer, nie przytulą się do męża czy dzieci, jeśli takowych miały.
Nie ucieszą się z pięknej pogody.
Bo ta znów jest piękna, słoneczna, jakby zimna burza była zwykłą fatamorganą.
Tak szybko wróciły upały. Nadspodziewanie.

Ktoś jeszcze wczoraj był, kogoś dziś już tak bardzo nie ma.
Kolejne dni przesuwają się niestrudzenie w nieprzerwanym łańcuchu życia.
I nawet ortodonta zadzwonił, że zwolniło się miejsce na najbliższy poniedziałek i Groszek może przyjść. Kotu trzeba zaaplikować tabletkę.
Kwiaty podlać. Obiad ugotować. Odpowiedzieć na e-mail…

Zdjęcie WhatsApp 2023-07-07 o 17.58.57

Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowa codzienność i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 Responses to Wściekła Poly

  1. jotka's awatar jotka pisze:

    Nawałnice bywają groźne! Kilka lat temu powaliło u nas hektary lasów i parków…
    U was jeszcze jest szkoła, w takie upały?
    Klimat się zmienia, to i terminy ferii trzeba by zmienić.
    Pamiętam pracę w szkole w upały majowe i czerwcowe, dzieciaki nawet mdlały…a klimy w szkole brak.
    Najważniejsze , że wam nic się nie stało:-)

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama's awatar Igomama pisze:

      Jotko, też pamiętam straszna nawałnicę w Polsce, o której wspominasz.
      Po jednej nocy całe lasy zostały ogołocone z drzew, widok był przejmujący, nadal jest, bo przecież drzewa potrzebują lat, by urosnąć.

      A co do szkoły, tak cały czas są lekcje, ale już bardziej na luzie, więcej zabaw i czasu na dworze. W piątek, 21 lipca, nastąpi ostatni dzień roku szkolnego.

      Udanego odpoczynku, Jotko!

      Polubienie

  2. Aleksandra's awatar Aleksandra pisze:

    szczęśliwych wakacji i nowych wrażeń. Miłych spotkań.

    Polubione przez 1 osoba

  3. traszkatraszkatraszka's awatar Traszka pisze:

    A patrz, u nas w radio mówili że najwolniejsza burza letnia ever. Bo te zimowe to są fest, ale latem to się nie zdarzają. Wiatr na IJsselmeer do 170kmph. U mnie we wsi bez strat, ale sąsiadce spadło coś na auto jak była u chłopaka i teraz jeździ jego samochodem. Najgorszy moment wiatru i deszczu byliśmy w pracy. Schowaliśmy się z kolegą w kantynie, która jest budynkiem z modułów, ale mąż i pozostali pracownicy byli na szklarni. Na szczęście dach wytrzymał, ale kilka lat temu tornado zerwało dach nad kilkoma odmianami i nie wchodziliśmy taż aż zewnętrzna firma wyzbierał całe szkło i wymieniła dach.

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama's awatar Igomama pisze:

      Jejku, to dobrze, że teraz obyło się bez strat w szklarni.
      Aż mnie ciarki przechodzą, gdy pomyślę o takim rozbitym szkle.
      Nie daj Boże znaleźć się tam w takim momencie. ;(
      Dziękuję Traszko za komentarz. Pozdrawiam.

      Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz