Póki życia…

DSCN8528

Pierwsze dziecko to wyjątkowa podróż… Pierwszy uśmiech, pierwszy krok, pierwsze słowo. Człowiek wyobraźnią wybiega wprzód… W łóżeczku zasypia maleństwo, ale rodzic widzi przedszkolaka, ucznia, studentkę, pannę młodą. Czasem jednak nasze marzenia cofają się jak szalone ku chwili obecnej. Nie wybiegamy myślami za daleko, bo stajemy na skraju przepaści. Nieostrożny krok w przyszłość może zakończyć się bolesnym upadkiem…

Cztery lata temu na świat przyszedł Okruszek. W tym samym roku na świat przyszło jednak więcej dzieci w naszej rodzinie. Głównie po stronie Igomamy, ale i mój kuzyn doczekał się potomstwa – wyczekanej córeczki. Jeszcze do niedawna obaj na nasze rosnące w zastraszającym tempie pociechy patrzyliśmy równie odważnie. Worek z kapciami, ołówek na ramieniu, pierwsza randka, „kampania wrześniowa”, marsz Mendelsona…

Aż przyszedł kwiecień tego roku i nagle perspektywa mojego kuzyna dramatycznie się skurczyła. Nie potrafię, lub może nawet nie chcę wyobrażać sobie jakie to uczucie: usłyszeć te kilka słów, które sprawiają, że ważne staje się już tylko dziś, jutro. Kolejna wizyta, kolejna terapia, kolejny zastrzyk nadziei. Gdy uśmiech blednie, włoski rzedną, łzy przestają napływać do oczu, bo nie ma już więcej łez. Jest neuroblastoma.

Wreszcie pojawia się kolejna szansa. Jest jednak jeden problem. Mały? Wielki…? Szansa jest kosztowna. Jakie to musi być przerażające uczucie, poznać cenę za życie i zdrowie kogoś bliskiego, szczególnie ukochanego, wyczekanego dziecka? Szczególnie, gdy cena oszałamia, przytłacza, pozbawia tchu? Prawie milion polskich złotych. Kogo na to stać? Z drugiej jednak strony – kogo stać na to, by nie spróbować zdobyć tak zawrotnej sumy, choćby duszę diabłu trzeba było sprzedać?

Mój kuzyn póki co zachował duszę, póki co wyciąga dłoń w kierunku dobrych ludzi. Ludzi, którzy sami mając niewiele – gotowi oddać tym, którzy mają jeszcze mniej. Kupić rodzicom niemal pięcioletniej istotki nadzieję – czy może być lepszy gwiazdkowy prezent? Cóż można zrobić więcej? Powiedzieć każdemu, kto zechce słuchać. Ci z wielkim sercem na ogół mają usta przymknięte, nie trąbią wszem i wobec o tym, że dłoń ich staje się nieważka, gdy zbliża się do puszki „dla potrzebujących”. U nich naprawdę prawa dłoń może o lewej nic nie wiedzieć…

Proszę Was więc kochani: zróbcie ile możecie. Czy będzie to przelew, czy udostępnienie informacji o tej zbiórce w mediach społecznościowych, czy modlitwa za zdrowie Kornelki. Wierzę, że się uda. Mam nadzieję, że Kornelka odzyska zdrowie. A miłość jej rodziców znów pomknie w przyszłość, marzeniami sięgając daleko wprzód… Z serca – dziękuję.

Kornelka

Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowa codzienność i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Póki życia…

  1. Ula H. pisze:

    To tragedia… Wspieram !!!

    Polubione przez 1 osoba

  2. jotka pisze:

    Musi się udać, zaraz sprawdzę co i jak i poproszę wśród znajomych, także w pracy.
    Nadzieja jest wszystkim!

    Polubione przez 1 osoba

  3. szarabajka pisze:

    Muszę poczekać do stycznia. Konto mam puste 😦

    Polubione przez 1 osoba

  4. Iwona Kmita pisze:

    Udostępniłam u siebie na FB. Głęboko wierzę, że będzie dobrze. Wysyłam Kornelce mnóstwo dobrej energii i ciepłych myśli.

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Oto ja pisze:

    Wpłacone. Udostępniam na FB. Trzymam kciuki za powodzenie leczenia. Pozdrawiam 😉

    Polubione przez 2 ludzi

    • igotata pisze:

      Z serca dziękuję w imieniu całej rodzinki. Oby udało się zebrać pieniądze i co ważniejsze – oby kuracja okazała się skuteczna. 30% to jednocześnie tak dużo i tak mało… 😦

      Polubienie

  6. dasiagallery pisze:

    Jej… przytulam serdecznie.
    .. Ja tez muszę poczekac do stycznia…

    Polubione przez 1 osoba

  7. Koszmar, którego żaden rodzic nie chce przeżywać. Trzymajcie się wszyscy, bo wiem, że Ty też bardzo przeżywasz. Przytulam mocno! Módlcie się do Matki. Prośby najbliższych są w stanie zdziałać cuda. Wiem z doświadczenia,

    Polubione przez 1 osoba

  8. Malwina pisze:

    Bardzo mi przykro… Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak czują się rodzice… Postaram się jakoś wspomóc ;*

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s