Gotowanie z językiem #1: zupa afgańska z krakersami

273489577_937197420332506_7145563977475122143_n

Wiem, dziwny tytuł. Już wyjaśniam. Ostatnio dostałam z „Taalhuis” zaproszenie na Kookworkshop, krótkie nieodpłatne warsztaty gotowania. Większość holenderskich miast ma własny oddział „Taalhuis”, bazę informacji o możliwościach uczenia się języka niderlandzkiego w danym regionie. Już kiedyś wspominałam, że Holendrzy mają szeroką ofertę różnego rodzaju bezpłatnych kursów i aktywności dla emigrantów. Wiele z nich, wstrzymanych wcześniej przez pandemię, właśnie zostało reaktywowanych.

Jednak akurat warsztaty gotowania to nowość, przynajmniej w naszym mieście.
Na razie uczestniczyłam w dwóch spotkaniach, przede mną jeszcze trzy.
Na pierwsze zajęcia szłam z lekką tremą, bo choć gotuję codziennie dla rodziny, to moje kucharzenie plasuje się na poziomie przeciętnym. A tu jeszcze dochodzą trudności językowe i obecność nieznanych osób. Na szczęście moje obawy okazały się niepotrzebne. Grupa jest kameralna: tylko pięć uczestniczek i Annette – nauczycielka niderlandzkiego, a zarazem pasjonatka zdrowego trybu życia.

WhatsApp Image 2022-02-11 at 17.35.30

Jak zwykle na takich spotkaniach najpierw była rundka z imionami, potem każda z nas opowiedziała parę słów o sobie: jak długo mieszka w Holandii, jakie ma hobby, dlaczego chce uczestniczyć w warsztatach – czy priorytetem jest szlifowanie języka niderlandzkiego, czy chęć gotowania, a może samotność i potrzeba spotkania się z ludźmi?

Kuchnia holenderska sama w sobie jest prosta i pożywna; jej podstawę stanowią „stamppoty”, jednogarnkowe potrawy na bazie tłuczonych ziemniaków z warzywami. Jednakowoż Niderlandy od dawna czerpały inspiracje z dziedzictwa kuchni kolonizowanych przez siebie krajów dalekomorskich, bogatych w przyprawy korzenne.
Annette wyjaśniła, że z tej przyczyny nie będziemy gotować „stamppotów”, lecz uniwersalne dania typu Fusion. Będzie zdrowo i smacznie. Na zajęciach będą tylko potrawy wegetariańskie, ale w domu można modyfikować przepisy,  dodać mięso lub ryby.

Nasze pierwsze menu wydało mi się dość egzotyczne: zupa afgańska i krakers, dla mnie nowość. Każda z pań dostała wydrukowany przepis, wspólnie je przeczytałyśmy, omówiłyśmy produkty (ile nowych słówek!), ustaliłyśmy podział obowiązków, a gdy już wszystko było w miarę jasne – włożyłyśmy fartuchy i wzięłyśmy się do roboty.
Mnie przypadło w udziale krojenie cebuli i zieleniny, podsmażanie, gotowanie zupy.
Inne panie ważyły ziarna i nasiona na krakersy, mieliły, mieszały.
W międzyczasie któraś zmywała i sprzątała.

273534354_3168892316703762_3989304293154450123_n

Odtąd było słychać głównie stukanie naczyń kuchennych, a kuchnia wypełniła się aromatami – czosnku, świeżej kolendry, koperku, pieczonych nasion.
Zapach zwabił pracowników technicznych. Przychodzili sprawdzić, co się dzieje, a w efekcie wychodzili z miską zupy.
Gotowanie zostało zwieńczone wspólnym posiłkiem, a ewaluacja zajęć odbywała się pomiędzy kolejnymi łykami zupy i “gryzami” krakersa.

Jedzenie smakowało, choć mnie chyba mniej niż innym, gdyż nie jestem przyzwyczajona do takich połączeń smakowych – zupę afgańską jadłam po raz pierwszy.
Podejrzewałam też (jak się później okazało – słusznie!), że tego typu obiad nie przypadnie do gustu moim dzieciom, natomiast Igotata chętnie spróbuje czegoś nowego.
Mimo małych wątpliwości pierwsze zajęcia warsztatowe uznałam za udane.
A w tym tygodniu „odtworzyłam” obiad dla polskich koleżanek. Smile

273467089_526891288773238_2327403955633852184_n

Dziewczynom smakowało, więc postanowiłam podzielić się przepisami również na blogu.
Możecie je potraktować jako kulinarną ciekawostkę. A może ktoś zechce skorzystać?
Jeśli tak to na początek radzę zrobić zupę z połowy składników, by wiedzieć, czy to jest „nasz smak”, a zupy wychodzi sporo.

Zupa afgańska „Ash door Zahra”

Składniki:

  • 4 średnie cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 200 g ciecierzycy, 200 g fasoli kidney, 200 g soczewicy – świeże lub z puszki
  • 1 pęczek szczypiorku, kolendry, koperku, pietruszki i szpinaku
  • 1,5 łyżeczki soli
  • szczypta kurkumy
  • olej do podsmażenia
  • 1,25 l wody lub więcej
  • 150 ml jogurtu greckiego do dekoracji
  • 2 łyżeczki afgańskiej przyprawy Sabzi (Sabji)*

Przygotowanie:

Pokrój cebule dość drobno. Posiekaj zieleninę: szczypiorek, kolendrę, koperek, pietruszkę. Pokrój na kawałki szpinak. Jeśli masz świeżą ciecierzycę, fasolę i soczewicę – namocz ją i ugotuj wg przepisu na opakowaniu. Rozgrzej olej w garnku (można też użyć patelni) i podsmaż cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Szklij na małym ogniu mieszając co jakiś czas. Dorzuć ciecierzycę, fasolę i soczewicę oraz szczyptę kurkumy. Wymieszaj z cebulą, duś parę minut, po czym dodaj zieleninę: szczypior, kolendrę, koperek, pietruszkę i szpinak. Chwilę poduś i dopiero wtedy zalej składniki gorącą wodą. Gotuj 15 – 20 minut. Dopraw solą i przyprawą afgańską Sabzi.
Serwuj z kleksem z greckiego jogurtu.
Do zupy można dodać makaron.

*Mała dygresja odnośnie przyprawy afgańskiej:
w Holandii Sabzi jest dostępne w tureckich sklepach i w niektórych supermarketach. Jednak w naszym sklepie nie było. Jako że nie miałam czasu jechać gdzieś indziej, więc sprawdziłam skład mieszanki Sabzi (lub Sabji) w Internecie. a potem doprawiłam zupę tymi składnikami, które miałam w domu: czarnym pieprzem, goździkiem, gałką muszkatołową, odrobiną kardamonu i cynamonu.
Powinien być jeszcze kumin, chile i suszony imbir, niestety nie miałam.
Moja zupa nie była więc w pełni afgańska, na szczęście koleżanki nie grymasiły. Winking smile

WhatsApp Image 2022-02-11 at 17.34.28

Krakers

Składniki:

  • 50 g sezamu
  • 50 g mielonych orzechów
  • 50 g pestek dyni
  • 30 g pestek słonecznika
  • 50 g mąki gryczanej (nie miałam takiej mąki, więc zmieliłam kaszę gryczaną)
  • 130 ml wody
  • 5 g soli morskiej
  • 1 kopiasta łyżka chipsów z wodorostów (zeewier snippers) – nie miałam, więc nie dodałam.

Przygotowanie:

Zmiel wszystkie składniki (z wyjątkiem: pestek słonecznika, mąki, wody i soli).
Wymieszaj ze słonecznikiem, mąką, wodą i solą tak by uzyskać łatwe do formowania „ciasto”.
Rozłóż je z pomocą łopatki silikonowej na małej blaszce pokrytej papierem do pieczenia.
Zrób nacięcia, by wyszło ok. 12 kawałków.
Włóż do piekarnika rozgrzanego do 140 st. i piecz ok. 45 – 50 min aż krakers będzie wyglądał na chrupiący. Może być dodatkiem do zupy lub oddzielną przekąską.

I tak oto wyglądał pierwszy „warsztatowy” obiad.
Życzycie sobie przepisy z kolejnych spotkań?

WhatsApp Image 2022-02-11 at 17.39.40

Ten wpis został opublikowany w kategorii wiatrakowa codzienność, wiatrakowe zwyczaje i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Gotowanie z językiem #1: zupa afgańska z krakersami

  1. Ultra pisze:

    Wygląda świetnie ta egzotyczna zupa z krakersem. Dobrze, że podzieliłaś się przepisem. Ja spróbuję zrobić, bo lubię cieciorkę, czy fasolę. Mam nadzieję, że krakersy nie będą zbyt twarde. 🙂
    Bardzo ciekawy sposób integracji i przy okazji poznawanie nowych słów. 🙂
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Ultro, krakersy są twarde, ale tak jeszcze w miarę, zębów nie łamią 😉
      Można z nich zrezygnować i dodać do zupy makaron typu noodle.
      Tak nawet jest w oryginalnym przepisie – 350 g makaronu noodle dodać pod koniec gotowania do zupy i zagotować 5 minut.
      Może taka wersja byłaby nawet lepsza?

      Polubienie

  2. Idzie Wiosna pisze:

    będąc w ‚stanach’ (przejazdem w Buffalo) spożyłem posiłek w restauracji pakistańskiej. delikatnie mówiąc, to nie były moje klimaty…

    Polubione przez 1 osoba

  3. jotka pisze:

    Zupka zapewne bardzo zdrowa, a krakersy dobre by były jako przekąska w ogóle.
    Nie brałam nigdy udziału w takich warsztatach, ale mój syn uczył się kuchni meksykańskiej.
    Warto poznawać nowe…

    Polubione przez 1 osoba

  4. Magda Pietrzyk pisze:

    U nas w BE też są różne wydarzenia dla obcokrajowców ułatwiające naukę i przyswajanie języka, tyle że większość w miastach. Moja Zuzanna chciała chodzić na zwykłe krótkie kursy gotowania i już miałyśmy się zapisać na sushi ale ta piekielna pandemia się zaczęła… Miałam też zaproszenie do Femmy, czyli takiego jakby koła gospodyń ;-), tyle że babki tu głównie szyją lub szydełkują, co mnie nie interesuje, a gotują rzadko więc się nie zdecydowałam. Jednak takie organizacje to świetny sposób na naukę języka.

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Tak, Magda, faktycznie takie spotkania dają możliwość oszlifowania obcego języka i dzieje się to jakoś tak mimochodem, przy okazji kucharzenia.
      „Kuchenne” słówka ciężko wchodzą do głowy „na sucho” podczas wertowania książki, a teraz wszystkie te „snijplank”, „dunschiller”, „vergiet” same wskoczyły mi do głowy (i oby już tak pozostały 😉 ).
      W Holandii też dużo fajnych spotkań ma miejsce w wijkcentrach: zajęcia hobbystyczne, gra w karty, zumba, spotkania dla seniorów, koffieochtend, czyli integrujące mieszkańców kawy – wszystko za symboliczną opłatę, ale jakoś zawsze brakowało mi śmiałości by z czegoś skorzystać.

      Polubienie

  5. Iwona Zmyslona pisze:

    Jestem wzrokowcem, tak jak krakersow spróbowałabym, tak zupa nie wzbudziła mojego zachwytu. Wolałabym chyba naszą kartoflankę. Uściski.

    Polubione przez 1 osoba

    • Igomama pisze:

      Iwonko, bo ta zupa jest dość egzotyczna w smaku.
      Ugotowałam ją jako ciekawostkę, by sprawdzić, czy umiem odtworzyć przepis sama w warunkach domowych, ale też więcej jej chyba nie ugotuję – no chyba że trafię gdzieś na afgańską przyprawę Sabji.
      Moim dziewczynom nawet smakowała (przynajmniej tak mówiły), ale z kolei dzieci kręciły nosem – co było do przewidzenia.

      Polubienie

  6. czipss pisze:

    Dodawaj, dodawaj, ja bardzo lubie czytac nowe przepisy:) Ale przyznam, ze kuchnia Holendrow byla i jest dla mnie wielkim rozczarowaniem – tak jak napisalam, w sumei, to tylko te ich stampoty, a tak to… gotowce i polprodukty podszywyjace sie pod kuchnie wschodu… u nas w do,u kroluje wiec kuchnia polska;)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s