Category Archives: wiatrakowa codzienność

A jednak noworoczne podsumowanie…

DSCN9226

Ostatnio skarżyłam się, że dokucza mi wirus nowej choroby zwanej „nicniechciejstwem”. Okazało się, że ani dolegliwość nie jest nowa, ani tym bardziej ja – wyjątkowa;) O tej porze roku, między innymi za sprawą małej ilości promieni słonecznych, wiele osób wykazuje charakterystyczne symptomy: brak chęci na cokolwiek (może poza słodką przekąską) oraz obniżony nastrój, czyli – wypisz, wymaluj – „nicniechciejstwo pospolite” lub w gwarze śląskiej – „leńgotropi”. Ostatnio spróbowałam trochę ponegocjować z tym moim leniem i przekonać go, by zostawił mnie w spokoju. Już go rozgryzłam i nie dam się łatwo nabrać na jego niecne sztuczki. Mierzyliśmy swoje siły przez kilka dni i, jak to w życiu, raz wróg był na wierzchu, raz ja… Ostatecznie jednak „nicniechciejstwo” dało za wygraną. Mam nadzieję, że poszło sobie w siną dal i nieprędko się pojawi. Gdy zniknęło, czym prędzej wyjęłam z szuflady zakurzony „Zeszyt na specjalną okazję”, o którym ostatnio wspominałam. Na początku stycznia dokonuję w nim podsumowania minionego roku, zapisuję nowe postanowienia i weryfikuję plany ubiegłoroczne. Wreszcie uzupełniłam swoje notatki!

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , | 5 Komentarzy

Wszystko na opak, postanowień nie będzie?

DSCN9216

No i pierwszy tydzień stycznia jest już za nami… Z hukiem fajerwerków przybył Nowy Rok, przegonił starszego kolegę, a sam rozgościł się na dobre. To znaczy gościem już się nie czuje. Zaczyna się zwyczajnie szarogęsić! Wprowadza nowe zwyczaje oraz swoje zasady i rytuały. Ludzkość, ogarnięta wizją lepszego życia, ściga się w czynieniu postanowień na najbliższe miesiące. U progu stycznia wypada się przecież uśmiechać. Trzeba z nadzieją i optymizmem patrzeć w przyszłość. Teoretycznie tak. Wszyscy „ludkowie” za tę noworoczną pomyślność wznosili toasty szampanem o północy. Niestety ja chyba jestem jakaś na opak… Moja rzeczywistość wygląda inaczej. Z początkiem roku 2016 zapadłam w dziwny letarg, ogarnęło mnie totalne lenistwo, złapałam odmianę nowego wirusa, czyli „nicniechciejstwo”. Ano tak! Dosłownie. Nic mi się nie chce…

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , | 8 Komentarzy

Urodzinowa bajka

DSCN9167

W parze z Nowym Rokiem nadeszły moje urodziny. Przyznam, że nieco się ich bałam… Na tydzień przed moim świętem, listonosz przyniósł kilka kartek z życzeniami. Wszystkie zdobiła nowa, jakże wielka dla mnie, liczba. Jednak przez ten tydzień miałam czas, by się z nią oswoić… I w ramach tego „oswajania” sama sobie napisałam taką oto historyjkę:

Za dnia godziny płynęły powoli i leniwie, w południe nabrały rozpędu, by wieczorem gwałtownie przyspieszyć. Zbliżało się to, co nieuchronne. Wybiła północ! Na niebie, w dzikim tańcu, zatraciły się fajerwerki… Przyglądałam się im z zachwytem, gdy nagle coś podpowiadało mi, że powinnam się udać na specjalne zakupy. Właśnie teraz, w tym momencie! Nie ma znaczenia, że jest noc. Nie szkodzi, że wszystko jest zamknięte. Ten sklep, który muszę odwiedzić na pewno będzie otwarty. Może nawet sprzedawczyni już na mnie czeka? Muszę, po prostu muszę, tam iść…

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , | 12 Komentarzy

Bukiet życzeń dla Męża na Urodziny…

DSCN8729

Dziś są Twoje Urodziny… Znów nie kupiłam Ci prezentu. Wybaczysz mi?

Ale sam wiesz, chodzenie po sklepach z Okruszkiem nie jest łatwe. Nasza najmłodsza córeczka nie chce już siedzieć w wózku; woli się przemieszczać między regałami, zdejmować rzeczy z półek, bawić się w chowanego. Nie ułatwia wybierania upominku. Co mogłabym Ci kupić? Im jesteśmy starsi, im dłużej żyjemy razem, tym częściej dochodzę do przekonania, że rzeczy materialne nie dają szczęścia.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano | 9 Komentarzy

Jesień życia z domkiem dla lalek w tle…

DSCN8595

Jak wielu Holendrów mieszkamy w niewielkim domu szeregowym. Prawdę mówiąc, nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Wyjątkowi są natomiast… nasi sąsiedzi! Właśnie dziś chcę o nich opowiedzieć. Bo warto! Zatem przedstawiam wam Alice i Sana, małżeństwo w średnim, no może trochę więcej niż średnim, wieku. Ale nie bądźmy drobiazgowi, wszak nie o lata metrykalne się rozchodzi. A Alice i San są naprawdę młodzi duchem! Zresztą zaraz się sami przekonacie.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , | 10 Komentarzy

Tak mało trzeba w poniedziałkowy poranek…

DSCN8264

Nie lubię poniedziałkowych poranków. I wiem, że nie jestem w tym odosobniona.
Po, jak zawsze, za krótkim weekendzie ciężko mi zacząć kolejny tydzień. Świadomość, że do soboty i niedzieli zostało pięć długich dni, bardzo mnie przytłacza. A przecież nie pracuję. Siedzę w domu. Więcej, wypoczywam na urlopie wychowawczym;)

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | 6 Komentarzy

O Twojej walce…

DSCN3029

Ona przychodzi znienacka. Jak dziki zwierz… Najpierw zaczaja się cichutko, potem chwilę obserwuje i wreszcie przystępuje do ataku… Uderza nie tylko w Ciebie, ale też w Twoją rodzinę, przyjaciół; zwłaszcza „obrywa” osoba, która jest Ci najbliższa.

Jesteś teraz bezbronna niczym dziecko. Nie spodziewałaś się takiego ciosu. Może kiedyś, w przyszłości, tak, ale na pewno nie teraz! Masz przecież tyle rzeczy do zrobienia, tak wiele spraw do załatwienia…

Właściwie, dopiero od niedawna, w Twoim życiu wszystko w końcu zaczęło się naprawdę dobrze układać. Dopiero uczyłaś się, czym jest miłość… Powoli poznawałaś smak szczęścia. On razem z Tobą.

I wtedy pojawiła się Ona. Zupełnie niespodziewanie. Jednym strzałem, jednym ciosem, jednym uderzeniem przekreśliła Twoje, Wasze plany na najbliższe miesiące. Twoje marzenia… Masz ich przecież tak wiele…

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano | 4 Komentarze

Goście, goście jadą…

DSCN6774

A właściwie już pojechali…
Ostatnio zaniedbałam pisanie, ale myślę, że jestem usprawiedliwiona. Mieliśmy gości z Polski! Igotata wyjechał na tydzień, a w zamian dzieci zyskały towarzystwo babci, dziadka i prababci. Ależ było radości i zamieszania!

W życie na emigracji, siłą rzeczy, jest wpisana rozłąka. Możliwość bezpośredniego kontaktu z rodziną i przyjaciółmi to rzadkość, rarytas zarezerwowany na święta, wakacje, ważne uroczystości rodzinne… A i to – nie zawsze…
Tym większa jest radość z odwiedzin gości!

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , | 6 Komentarzy

Herfstvakantie, czyli ferie jesienne

DSCN7607

Ten tydzień zleciał nam szybko jak z „bicza trzasł”.
Miało to tę zaletę, że tym razem dwie Siostry (Samotność i Tęsknota), o których wspominałam w poprzedniej notatce, nie zdążyły nas odwiedzić. Natomiast Brat Zmęczenie gościł u nas często, jednak z jego towarzystwem jesteśmy najbardziej oswojeni.
Zatem co się stało, że czas tak gonił?

Ano w minionym tygodniu w Holandii trwały ferie jesienne, czyli jak mówią tutejsi „herfstvakantie”. Dzieciaki zaczęły szkołę w połowie sierpnia, więc uczyły się już dwa miesiące. Nadeszła pora na tygodniową przerwę. Krótka regeneracja sił potrzebna jest zarówno nauczycielom jak i uczniom; pokuszę się o stwierdzenie, że tym pierwszym nawet bardziej. Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , | 6 Komentarzy

(nie) Idealne życie na emigracji

DSCN7473

Kilka dni temu dostałam smsa od koleżanki z dawnych, szkolnych lat. Długo nie miałyśmy z sobą kontaktu, ale ostatnio ona natrafiła na naszą stronkę. Poczytała, pooglądała zdjęcia i postanowiła się odezwać. Pogratulowała nam „idealnego życia”…

Tych parę słów od dawnej znajomej, wystukanych na klawiaturze telefonu, skłoniło mnie do refleksji. Może by mnie i ucieszyło, gdyby nie ten cudzysłów…

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , | 8 Komentarzy

Kasztanowa niedziela

DSCN7351

Weekend… Zwieńczenie całego tygodnia pracy, szkoły. Dwa najmilsze dni spośród siedmiu. W końcu jesteśmy w domu w komplecie.

W weekendy czasem lubimy gdzieś pojechać, coś zobaczyć, zwiedzić, ale bywa i tak, że nie mamy ochoty nigdzie się ruszać i marzy nam się leniuchowanie w domu. Oczywiście nie oznacza to, że polegujemy całe dwa dni na kanapie! Chociaż od czasu do czasu, nie miałabym nic przeciwko, zwłaszcza po nocnych koncertach mojego najmłodszego dziecka…

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , | 3 Komentarze

Przychodzi baba do lekarza… Z dwójką dzieci

…To był męczący tydzień, dlatego wcale nie żałuję, że się kończy… Jeszcze w poprzedni czwartek, beztroskie chwile na placu zabaw z Okruszkiem, przerwał telefon ze szkoły. Pani dyrektor poinformowała mnie w słuchawce, że Groszek jest chory, ma chrypę, gorączkę i „astmatyczny” oddech. Zamiast kontynuować wspinaczkę na zjeżdżalnię, pobiegłyśmy do szkoły. W szkole zastałam następujący widok: mój synek siedział w dyrektorskim gabinecie, oddychał chrapliwie, a w ręku trzymał kubek z … czarną kawą. Pani dyrektor, w dobrej wierze, poczęstowała Groszka życiodajnym napojem z kofeiną. Miał poczuć się lepiej. Dla siedmiolatka było to pierwsze w życiu spotkanie z prawdziwą kawą, na dodatek gorzką. Mój „dobrze ułożony” chłopiec pierwszy łyk „małej, czarnej” dyskretnie wypluł w toalecie, a następne przełknął, bo nie śmiał ponownie wychodzić do łazienki. 🙂

Po południu poszliśmy do przychodni.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , | 6 Komentarzy

Imigranci

Dziś inaczej – bez zdjęć…

Od kilku dni, w ogólnoświatowych mediach, prym wiedzie temat imigrantów. W telewizji, na łamach gazet, na portalach społecznościowych wciąż porusza się problem uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki zmierzających do Europy, głównie do Niemiec. Wczoraj obiegły świat zdjęcia martwego malutkiego chłopczyka, znalezionego nad brzegiem morza w tureckim kurorcie. Historia Aylana i jego rodziny wyciska łzy z oczu…Wciąż mam przed oczami ciało trzylatka i nie mogę skupić się na czymkolwiek innym… Dziś niby wykonywałam wszystkie codzienne czynności jak zwykle, a bawiąc się z Okruszkiem, nawet uśmiechałam się, ale…moje myśli wciąż błądziły… Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , | 2 Komentarze

„Jesteśmy na wczasach…” – wakacji ciąg dalszy

DSCN6247

Idealny urlop powinien być czasem odpoczynku, a nie załatwiania tysiąca różnych spraw. A nam z Igotatą tego czasu na wspólny wypoczynek już zabrakło, mąż musiał wracać do pracy, do Holandii. Biedak. Czyżby?

A ja szczęściara, bo mogłam się byczyć dwa tygodnie nad morzem!

Niesprawiedliwe, prawda? Mężczyźni mają ciężko… Zgadzam się mają, ale…

Było tak: Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , | 4 Komentarze

Jeszcze o wakacjach…

DSCN5914

Pierwszy po wakacjach szkolny tydzień zaliczony. Groszek i Iskierka na razie chętnie chodzą do szkoły. Synek zdążył już poznać dwie literki: i oraz k.

Można z nich zbudować wyraz „ik”, co po polsku oznacza „ja”. Czyżby, w Holandii, najważniejsze słowo dla dziecka w wieku szkolnym?;)

Codziennie nasze myśli błądzą do Polski, wspominamy wakacje i bliskie sercu osoby. Chyba jeszcze nie do końca wpadliśmy w rytm: szkoła/praca – dom. Można powiedzieć, że jedną nogą ciągle jesteśmy w Polsce, a drugą w Holandii. Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , | Dodaj komentarz