Dziś ostatnia noc przed powrotem do Holandii. Dzieciaki już spakowane, rodzice dopijają ostatnią butelkę toskańskiego wina. Ostatnie dni majowych wakacji i w głowie już kolejna, dwudniowa przeprawa przez połowę Europy. Na szczęście prócz tego cała masa wspomnień z ostatniego tygodnia z okładem. Wrócimy do nich po kolei. Na dobry początek – w mojej ocenie najmniej okazałe z miast i miasteczek, które przyszło nam odwiedzić, Livorno.
Szukaj na blogu
Kalendarz
Najnowsze komentarze
- Igomama na Musical „Koty” w Holandii, czyli gdy sztuka wychodzi z ram
- jotka na Musical „Koty” w Holandii, czyli gdy sztuka wychodzi z ram
- Igomama na Musical „Koty” w Holandii, czyli gdy sztuka wychodzi z ram
- Igomama na Musical „Koty” w Holandii, czyli gdy sztuka wychodzi z ram
- Igomama na Musical „Koty” w Holandii, czyli gdy sztuka wychodzi z ram
Najpopularnieszje…
Blogoteka
40thousandkm
Aksinia – kawa & puzderka
Anna Kobieta Zwyczajna
Bajeczki Stokrotki
Belgia nasz dom
bezpukania.eu
Cichy zakątek poezji
distantcruise
Drugie życie bloggera
entliczek-pentliczek- Gabriela Kotas
hubedi
Kobieta po 30
kot na gałęzi
Listy i [inne] brewerie
Lustro
Może od poniedziałku będzie normalnie
mr Andrzej Włodarczyk
Mysz Galaktyczna
Na karuzeli życia
Nauka jazdy
nie tak znów kolorowo
Nie tylko kartki
nieodkrytapl
Pani od biblioteki
Pasja Pisania
Przystanek Wrocław
Saol ar Ceilteach
spacerem przez życie
Świebora migruje
Tajwan i nieznana Japonia
Traszka na rowerze
Wiem, że nic nie wiem
Wrzosy
Żeńska Komórka