Category Archives: wiatrakowa codzienność

Gdy dom ucieka

IMG-20181201-WA0004

Bo w życiu to jest tak:
Powiedzmy, że znasz dobrze swoją codzienną drogę, rozciągniętą między sennym porankiem a zbyt krótkim wieczorem.
Powiedzmy, że wszystko się jakoś układa. Nawet całkiem dobrze się układa. Zaczynasz marzyć, mimowolnie prostujesz plecy, czasem nawet podskoczysz na chodniku. Rozpiera cię energia, chęć działania.
I wtedy… los rzuca ci kamyk pod nogi. Przewracasz się, skręcasz kostkę.
Albo inaczej: dreptasz dobrze znaną ścieżką, gdy nagle wyrasta przed tobą szlaban: „Stop! Nie ma przejścia.” Musisz szukać innej drogi. 
I znajdujesz ją – zarośniętą, pełną dziur i pokrzyw. 
Zamiast patrzeć w obłoki, gapisz się na połamane płytki…
Zaczynasz od początku.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , | 21 Komentarzy

W domu pod parasolem

IMG-20181125-WA0008

Listopad dmuchnął zimnym powietrzem. Strącił z drzew prawie wszystkie liście.
Szkoda ich, bo ładne były, takie kolorowe…
Zmieniały drzewa w parasole. Gdy zaprowadzałam córeczkę do szkoły codziennie pokazywałam jej te jesienne czary.
– Patrz, Okruszku! Patrz, jak pięknie! Które liście najbardziej ci się podobają?
Ja wybieram te żółte. Przypominają mi bursztyny z Gdańska.
Okruszek wolał pomarańczowe. Za chwilę jednak zmieniał zdanie. Czerwone?

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , | 14 Komentarzy

Nowa bajka o kozie, koźlątkach i… wilku?

scenefotogeitjes_orig

Dziś na blogu nietypowo.
Jako że listopadowe dni robią się coraz bardziej ponure, a każdy z nas ma mniejsze lub większe problemy, toteż  mam dla Was lekką, żartobliwą historyjkę.
Ze specjalną dedykacją dla zapracowanych mam (i nie tylko)… Puszczam oczko

W pewnym lesie żyła sobie koza z siedmioma koźlętami.
Mama koza kochała swoje dzieci najbardziej na świecie. Poza nimi nie miała nikogo. Jej mąż dawno nie żył. Koza cały dzień zajmowała się dziećmi i domem. Była bardzo zmęczona, bo bez przerwy sprzątała, gotowała i prała. Nie miała czasu, aby spotykać się z innymi kozami, toteż czuła się odrobinę samotna.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , | 20 Komentarzy

Idę do ludzi

4692436_0c4893ab-ded7-651b-df4c-b33bedfb13aa

Najpierw się zatrzymałam. Siedziałam na ławce dość długo.
W głowie, jak rój owadów, kłębiły się pytania.
Albo nic się nie kłębiło; po prostu była w niej pustka, smutna pustka…
Po jakimś czasie podniosłam się z ławki, zrobiłam pierwszy krok.
Potem jeszcze jeden i następny. Poszłam…
Dokąd? Do ludzi.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , , , , | 20 Komentarzy

Zatrzymałam się…

IMG_20181005_185721_1

Zatrzymałam się jakoś tak w drugiej połowie września.
Najpierw zatrzymał mnie ząb. Silny ból pojawił się niczym groźny, bezpański pies wyłaniający się znienacka zza rogu ulicy. Pokąsał, ugryzł. Odchodził i wracał. Zawsze wracał. Tabletki przeciwbólowe przynosiły ulgę na cztery godziny, były przepustką do zrobienia czegokolwiek.
Gdy tylko przestawały działać, rozpoczynał się taniec z bólem w pierwszej parze. W nocy przewracałam się z jednego boku na drugi, chcąc zgnieść i zmiażdżyć przeciwnika, wyłączyć czucie.
A przecież w wakacje byłam u dentysty w Polsce!
A przecież wszystko miało być w porządku…

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , | 16 Komentarzy

Powroty są trudne…

IMG_20180903_081936_1

Wróciliśmy z wakacji… Już tydzień temu wróciliśmy! I co? I nic.
Dom czekał na nas cierpliwie. Tęsknił, ale przecież dał nam czas.
Dokładnie tyle czasu, ile potrzeba, by odpocząć.
I wystarczająco dużo, by… by teraz było trudno…
Domowi latem dokuczała samotność…
Chciał pogadać, a nie bardzo miał z kim.
Ogródek, widząc smutek murowanego towarzysza, próbował przyjść na plotki. Dosłownie! Trawy i rośliny tak się rozrosły, że brakowało zaledwie paru centymetrów, by przez szparę w drzwiach wślizgnęły się do środka.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , , | 9 Komentarzy

Susza w krainie deszczowców

DSCN8455

Przewodniki i książki o Holandii z lekka się zarumieniły.
Wstyd to czy opalenizna? Pewnie jedno i drugie! Spąsowiały, bo zdały sobie sprawę, że serwują nieprawdziwe informacje. No tak!
W większości materiałów o Niderlandach znajdują się ostrzeżenia przed deszczem: „w Holandii często pada”, „Holandia to kraina deszczowców”, „bądź przezorny, zawsze noś przy sobie parasolkę”…
W sumie z tą parasolką to nawet niegłupi pomysł! Parasol się przyda.
Tym razem będzie nas chronił… od słońca! Od kilku tygodni w Holandii jest tak gorąco, że nawet przewodniki i prospekty się opaliły.

Czytaj dalej

Opublikowano Holandia, wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , | 13 Komentarzy

Lato w niegrzecznych japonkach

DSCN8722

Od czterech, a może nawet od pięciu tygodni, Holandia przemieniła się w garnek z gotującą się zupą. Chodzi w szortach, japonkach i okularach słonecznych. Wygrzewa się w słońcu niczym leniwy kocur na piecu.
Leży, przeciąga się i wzdycha: „Uff, jak gorąco! Uff… za gorąco!”
Dzieciaki ubrały się w opaleniznę, nawet do twarzy im w tym brązie.
Tylko trawa zrobiła się „mało wyjściowa”.
Marna taka, przedwcześnie pożółkła i wysuszona…
Czas posuchy udzielił się też na blogu. Myśli wysychają zanim trafią na ekran. Słowa nie chcą spływać rwącym potokiem z palców na klawiaturę…
Przedłużająca się cisza na blogu jednak niepokoi… Uwiera.
Trącę ją klapkiem, niech zmyka w cień…
A klapki? Przydadzą się.
Przypomną historyjkę sprzed dwóch tygodni, taką naszą, z życia wziętą…

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , | 23 Komentarze

Pierwsza szkolna wycieczka

DSCN8379

Półtora miesiąca temu moja mała dziewczynka przeobraziła się w dużą dziewczynkę i poszła do szkoły. Tup, tup, tup… – od poniedziałku do piątku.
Tup, tup, tup – w upalne lipcowe dni.
Na początku błękitne oczęta często zachodziły mgłą, która skraplała się i rosiła policzek (wszak wiadomo, że rosa to poranne zjawisko). Usteczka wyginały się w podkówkę wyrzucając zdanie: „Nie chcę do szkoły!”, a czteroletnia nóżka przypieczętowała spektakl stanowczym tupnięciem: „Nie i już!”.
Było, minęło…

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , | 25 Komentarzy

Czerwcowa pobudka do życia

DSCN8081

Ostatnio na blogu mniej Holandii… I mnie samej też jakby mniej…
Włożyłam sukienkę w czerwone tulipany i… pobiegłam schować się za wiatrakami, odpocząć pod rozhuśtanymi skrzydłami. Ochłody zaznać? Spokoju? Niby wszystko jest w porządku. Niby nic nie szwankuje.
Dni toczą się starym rytmem jak młyńskie koła…
A jednak jakoś tak nijak. A jednak jakoś tak tęskno…
Znajomy sens gdzieś się zapodział.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , , | 22 Komentarze

Kto dogoni uciekający żakiet?

DSCN7605

W minioną sobotę kilkaset „szpilek” w rytm muzyki sunęło, płynęło czy też podskakiwało po angielskim parkiecie. Suknie, prowadzone przez smokingi i garnitury, wdzięcznie wirowały nad ziemią. Och, działo się, działo!
Książę Harry żenił się z Meghan. Zachwyt, wzruszenie, podziw i… plotki.
Dwa tygodnie temu odbył się inny ślub; tym razem na polskiej ziemi (zresztą – a bo to jeden? Wiosna nastała, a za nią niczym welon panny młodej ciągnie się sezon weselny)… I my, w tejże ceremonii zaślubin, mieliśmy zaszczyt uczestniczyć; a potem bawiliśmy się na weselu.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , , , | 14 Komentarzy

Zupa od serca

DSCN6998

Siedziałam przy kuchennym stole (jednocześnie stanowiącym moje biurko) i coś pisałam. Byłam dość zaabsorbowana; najprawdopodobniej odrabiałam pracę domową z języka niderlandzkiego. Wtedy podeszłaś do mnie Ty, córeczko.
W ręku trzymałaś zabawkowy garnuszek, małą miseczkę i łyżeczkę.
– Mamusiu, przyniosłam ci zupkę! – zawołałaś, a ja zignorowałam twoją obecność. Prawdopodobnie mruknęłam „yhm”, nawet nie podnosząc wzroku znad kartki. Cóż, zadanie z holenderskiego naprawdę nie było łatwe, wymagało pełnej koncentracji…

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , | 16 Komentarzy

Jak uszczęśliwić rękawiczkę?

DSCN6417

Zima jest zmęczona.
Czuje, że czas odejść, ale… odchodzenie jest takie trudne!
Toteż bierze głęboki oddech, jeden, drugi i trzeci.
Regeneruje siły, po czym wraca.
Gdy rankiem wychodzę z domu, nigdy nie mam pewności, czyj podmuch poczuję na skórze – już Wiosny czy jeszcze Zimy?
Trzeba jednak przyznać, że pojedynek sił coraz częściej wygrywa ta pierwsza… Pod stopami czuję puls Ziemi, która nagrzewa się, pulchnieje, pachnie.
Kłębi się rodzące w niej życie.
Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , | 10 Komentarzy

O Polce skazanej w Irlandii

foto_marta_1_pop-1000x400_t

Dziś odsunę na bok wiatraki. Schowam w cień pola równo udekorowane sznurami kanałów. Nie pokażę zdjęć tulipanów, zresztą, jeszcze nie urosły.
Nie podzielę się kawałkiem swojej codzienności.
O blaskach i cieniach macierzyństwa też nie opowiem.
Dziś zrobię wyjątek, pozwolicie? Dla Marty, ale nie tylko…
Na chwilę opuszczę holenderskie ziemie przenosząc się na Zielonę Wyspę.
Do kraju, gdzie piękne krajobrazy wymalowane są odcieniami trawy i liści.
Do kraju, w którym – jeśli wierzyć stereotypom – piwo leje się w rytmie celtyckiej muzyki. Do Irlandii.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , | 8 Komentarzy

Lawina słów atakuje!

800px-Avalanche_on_Everest

Chociaż nie było mnie kilka dni na blogu, to pewnie nawet nie zauważyliście mojej nieobecności, ponieważ wpisy pojawiały się w miarę regularnie.
Wyręczył mnie Igotata, Okruszek też nie zawiódł i w samą porę przybył z podsumowującą notką. Mogłam skupić się na pracy w polskiej szkole, na nauce języka niderlandzkiego, na robótkach domowych, a przede wszystkim ofiarować czas i uwagę własnym dzieciom. I tak jest dobrze, bo – przynajmniej w moim przypadku – blog stanowi dodatek do życia, a nie odwrotnie.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , , | 18 Komentarzy