Author Archives: Igomama

Wiosennie u Okruszka

55498743_2145892135445997_3342821721341165568_n

Hura, przyszła wiosna! Wreszcie. Bardzo się cieszę, bo to moja ulubiona pora roku: mam wtedy urodziny. Już od dobrych kilku miesięcy pytam mamę:
– Kiedy będą moje urodziny?
– Wiosną, kochanie.
– A kiedy będzie wiosna?
– Jak zrobi się ciepło i zakwitną kwiaty.
– A kiedy zakwitną kwiaty?
– Już niedługo.
„Już niedługo” to dziwne słowo. Wydaje się, że znaczy „krótko”, ale to zmyłka. Trzeba czekać.

Czytaj dalej

Opublikowano Z pamiętnika Okruszka | Otagowano , , , , | 30 Komentarzy

Rzeczy z duszą, czyli japońskie wabi – sabi po holendersku

54434417_298608604147060_4963119608593645568_n

Już dwa tygodnie minęły od naszej przeprowadzki, a my wciąż nie oswoiliśmy nowego domu. Tak jak pisaliście w komentarzach – potrzeba czasu.
Czasu, by nazbierać wspomnień, obrosnąć w dobre wydarzenia, obłowić się w emocje. No i czasu na umeblowanie się. Wiadoma sprawa – piętrzące się pudła nie wprowadzają domowej atmosfery, wprost przeciwnie – potęgują wrażenie tymczasowości i bylejakości.
Skorzystaliśmy z okazji, że wczorajsza sobota była wolna od zajęć w polskiej szkole i sprawiliśmy sobie małą wycieczkę – objazdówkę po okolicznych „kringloopach.” Tak, wiem: jeśli nie mieszkacie w Holandii, ta nazwa nic wam nie powie.
Mnie, do niedawna, też nic nie mówiła, jednak po wczorajszym maratonie po tych przybytkach, stwierdziłam, że kringloopy są świetną inicjatywą, na pewno wartą opisania na blogu.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowe zwyczaje | Otagowano , , , , , | 14 Komentarzy

Oswajając nowe

53683240_403509783528020_5917366092275122176_n

Siedzę na składanym krześle przy plastikowym stole, tuż przy oknie. Południowe słońce wpada w gościnę, zalewa światłem monitor, rozmywa litery.
Dawno nie pisałam. A jeśli wena została w starym mieszkaniu?
Zaszyła się w jakimś kącie?
Zasnęła znużona szumem odkurzacza, a potem nie umiała znaleźć drogi?
Nowy rok rzucił w nas stosem pudeł. W kartony trzeba było upchnąć zabawki, ubrania, naczynia, książki i mnóstwo „przydasiów” uzbieranych przez pięć lat.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , | 20 Komentarzy

Otoczona morzem, czyli Panorama Mesdag

51447832_561339334333943_3879999813697142784_n

Zgodnie z obietnicą porywam Was do muzeum (i mam nadzieję, że tym razem nie przeszkodzi nam żaden gadający kot, tudzież boląca noga).
Owo muzeum nazywa się Panorama Mesdag i mieści się w Hadze, zaledwie parę kroków od polskiej ambasady. Domyślam się, że nie lubicie definicji, ale – dla jasności pojęć – jedną muszę przytoczyć: panorama w malarstwie to „obraz obejmujący całą widzialną przestrzeń wokół obserwatora.
Rodzaj malarstwa olejnego mający za zadanie wytworzenie u widza wrażenia całkowitej iluzji uczestnictwa w oglądanej scenie malarskiej rozwijający się w sztuce głównie w XIX wieku”
(Wikipedia).

Czytaj dalej

Opublikowano Holandia | Otagowano , , , , , , | 12 Komentarzy

Spotkanie z Dżoszem

DSCN3796

Lawina różnych wydarzeń, która zwaliła się na mnie w tym tygodniu, sprawiła, że jeszcze nie zdążyłam zabrać Was do muzeum, o którym wspominałam (nadrobię to w najbliższych dniach).
Tymczasem, żeby nie zostawiać Was zupełnie z niczym, wklejam swoje opowiadanko. Choć narracja jest pierwszoosobowa, a zdjęcia pochodzą z domowego archiwum, nie dajcie się zwieść – główni bohaterowie są postaciami fikcyjnymi (to nie ja i nie Okruszek!).

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , | 10 Komentarzy

Haga obrazami mistrzów czaruje

50452767_258615475022524_8075921504539246592_n

Poza ostatnim wystąpieniem Okruszka, ostatnio na blogu gościły głównie smutki i zmartwienia. Dziś troskom mówię „nie”, a Was porywam do krainy malarstwa, wszak nie od dziś wiadomo, ze sztuka jest dobra na wszystko.
W zeszłym tygodniu trafiła mi się okazja odwiedzenia Hagi. Koleżanka jechała tam do pracy i zaproponowała mi podwózkę samochodem w obie strony. Dobrze się złożyło – tym bardziej, że w ambasadzie od dwóch miesięcy czekały nasze paszporty do odbioru.

Czytaj dalej

Opublikowano Holandia | Otagowano , , , , , | 16 Komentarzy

Nowy Rok z Okruszkiem

50311019_369115483641101_567692482079358976_n

No wiem. Pewnie, że wiem! Wiem, że za mną tęsknicie.
Wiem, że tysiąc razy bardziej wolicie czytać notatki czteroletniej uroczej dziewczynki niż „natchnione” bajki mojej mamusi czy burzliwe teksty tatusia. Wiem, że jesteście ciekawi, co u mnie słychać i… zupełnie nie wiem, o czym Wam opowiedzieć. Bo u mnie zawsze dużo się dzieje.
I nie sposób o wszystkim napisać. Trzeba wybrać.
A to jest znacznie trudniejsze.

Czytaj dalej

Opublikowano Z pamiętnika Okruszka | Otagowano , , , , | 22 Komentarze

Nowy Rok na wstecznym

49419768_2028358277461748_8198939027278135296_n

Nowy Rok ma młody wygląd, krzepkie zdrowie i niespożyte zapasy energii.
Gdy przybywa o północy, dźwiga torby wypełnione nadzieją.
Wymienia ją na sztuczne ognie. Ludzie puszczają fajerwerki, a w zamian Nowy Rok rozdaje nadzieję: w bochenkach, kromkach, okruchach…
Jest hojny, nikomu nie żałuje: ani bogaczom, ani bezdomnym.
Za to Go kochamy!

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , | 20 Komentarzy

O świętach, których zabrakło…

49114122_357872558129748_3126388123043364864_n

W tym roku nie mieliśmy Bożego Narodzenia.
Nasze święta się spóźniły, pojawiły się… po świętach.
Wigilia była uboga jak stajenka. Bolesna.
Okruszek od kilku dni cierpiał na zapalenie ucha, byliśmy w sobotę na dyżurze w szpitalu, ale weekend przyniósł kumulację bólu.
Ucha nie dało się dotknąć. Płonęło jak pochodnia. Objęło władzę nad małym człowiekiem i nad całym naszym domem. Nieprzespane noce odbierały siły do czegokolwiek, przypomniały stan permanentnego zmęczenia z czasów, gdy Okruszek był noworodkiem.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , | 28 Komentarzy

Cuda się dzieją, czyli bajka dla Kornelki

W-swieta-pomagamy

W tym roku Boże Narodzenie pomyliło daty w kalendarzu i przyszło do nas dzisiaj, dwudziestego siódmego grudnia, po świętach.
Przybiegło zdyszane i uśmiechnięte.
Stanęło w progu domu, nabrało powietrza w płuca i, z całych sił, krzyknęło:
– Oto słowo ciałem się stało! Pan się narodził! Miłość zwyciężyła!
Powietrze przeciął uroczysty dźwięk trąb, robiąc miejsce dla anielskiego chóru.
– Słowo ciałem się stało. Miłość zwyciężyła – głosy aniołów drżały jak maleńkie dzwoneczki….

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , | 12 Komentarzy

Rozwijanie wełny przy holenderskiej zapiekance

1225ed3c-e962-4417-9f6e-5178f75306c1

Dziś mam dla Was opowiastkę lekką, łatwą i przyjemną, idealną na weekend. Akcja zaczyna się we wtorek, dwa dni przed Mikołajkami, kiedy to rankiem pojechałam do centrum miasta na kurs językowy.
Po zajęciach miałam zamiar wreszcie kupić mikołajkowe prezenty.
Wcześniej nie było ku temu okazji, Okruszek chorował i ponad tydzień nie wychodziłam z domu. Od razu po kursie pobiegłam do sklepów.
M
oje dzieci zostawiły w butach listy do Mikołaja, więc wydawało się, że sprawa będzie prosta i załatwię ją w try miga. Niestety tak nie było, ale nie wdawajmy się w szczegóły – nie są one istotne dla całości historii.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , | 14 Komentarzy

Gdy dom ucieka

IMG-20181201-WA0004

Bo w życiu to jest tak:
Powiedzmy, że znasz dobrze swoją codzienną drogę, rozciągniętą między sennym porankiem a zbyt krótkim wieczorem.
Powiedzmy, że wszystko się jakoś układa. Nawet całkiem dobrze się układa. Zaczynasz marzyć, mimowolnie prostujesz plecy, czasem nawet podskoczysz na chodniku. Rozpiera cię energia, chęć działania.
I wtedy… los rzuca ci kamyk pod nogi. Przewracasz się, skręcasz kostkę.
Albo inaczej: dreptasz dobrze znaną ścieżką, gdy nagle wyrasta przed tobą szlaban: „Stop! Nie ma przejścia.” Musisz szukać innej drogi. 
I znajdujesz ją – zarośniętą, pełną dziur i pokrzyw. 
Zamiast patrzeć w obłoki, gapisz się na połamane płytki…
Zaczynasz od początku.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , | 21 Komentarzy

W domu pod parasolem

IMG-20181125-WA0008

Listopad dmuchnął zimnym powietrzem. Strącił z drzew prawie wszystkie liście.
Szkoda ich, bo ładne były, takie kolorowe…
Zmieniały drzewa w parasole. Gdy zaprowadzałam córeczkę do szkoły codziennie pokazywałam jej te jesienne czary.
– Patrz, Okruszku! Patrz, jak pięknie! Które liście najbardziej ci się podobają?
Ja wybieram te żółte. Przypominają mi bursztyny z Gdańska.
Okruszek wolał pomarańczowe. Za chwilę jednak zmieniał zdanie. Czerwone?

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , | 14 Komentarzy

Nowa bajka o kozie, koźlątkach i… wilku?

scenefotogeitjes_orig

Dziś na blogu nietypowo.
Jako że listopadowe dni robią się coraz bardziej ponure, a każdy z nas ma mniejsze lub większe problemy, toteż  mam dla Was lekką, żartobliwą historyjkę.
Ze specjalną dedykacją dla zapracowanych mam (i nie tylko)… Puszczam oczko

W pewnym lesie żyła sobie koza z siedmioma koźlętami.
Mama koza kochała swoje dzieci najbardziej na świecie. Poza nimi nie miała nikogo. Jej mąż dawno nie żył. Koza cały dzień zajmowała się dziećmi i domem. Była bardzo zmęczona, bo bez przerwy sprzątała, gotowała i prała. Nie miała czasu, aby spotykać się z innymi kozami, toteż czuła się odrobinę samotna.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , | 20 Komentarzy

Idę do ludzi

4692436_0c4893ab-ded7-651b-df4c-b33bedfb13aa

Najpierw się zatrzymałam. Siedziałam na ławce dość długo.
W głowie, jak rój owadów, kłębiły się pytania.
Albo nic się nie kłębiło; po prostu była w niej pustka, smutna pustka…
Po jakimś czasie podniosłam się z ławki, zrobiłam pierwszy krok.
Potem jeszcze jeden i następny. Poszłam…
Dokąd? Do ludzi.

Czytaj dalej

Opublikowano wiatrakowa codzienność | Otagowano , , , , , , , , , | 20 Komentarzy