Szukaj na blogu
Kalendarz
Najnowsze komentarze
- pszczolkamaja o Chwilka przed Wielkanocą
- Alodia1949 o Chwilka przed Wielkanocą
- Alodia1949 o Wypadek, matura i szklane powidoki – „Dobra dziewczyna” Michała Pawła Urbaniaka
- Igomama o Wypadek, matura i szklane powidoki – „Dobra dziewczyna” Michała Pawła Urbaniaka
- Igomama o Wypadek, matura i szklane powidoki – „Dobra dziewczyna” Michała Pawła Urbaniaka
Najpopularnieszje…
Blogoteka
40thousandkm- From Above: South Africa (2017)
- Happy Easter!
- Vine Hills of Durbanville
- White Hydrangea III
- Kitesurfing With a View – Bloubergstrand, South Africa
- On the Beach II (Bloubergstrand, South Africa)
- “Blue Mountain Beach” – Bloubergstrand, South Africa
- Color in Black and White (LAPC #390)
- Eid Mubarak!
- Pink (One Word Sunday)
Aksinia – kawa & puzderka
Anna Kobieta Zwyczajna
Bajeczki Stokrotki- Dzieło Leonarda da Vinci...
- "Twórczość jako sens istnienia w XXI wieku"
- Wracam do domu...
- Takie kształty w Parku Zdrojowym w Nałęczowie
- Kilka słów o owadach...
- O tym jak zgubiłam się w Toledo
- Dzisiaj będzie o ptakach
- Trzy miasta w Hiszpanii
- Szkuta z Czerska czyli jeszcze o Nadwiślańskim Urzeczu
- Bociany w Segovii
Belgia nasz dom- Wpis wiosenny na opak
- Stocznia w Baasrode Dendermonde, czyli muzeum żeglugi
- Co to jest kijk- en doedag w VDAB?
- Niemcy dosłali właściwą ładowarkę, a w żonkilach pojawiły się psy
- Problemów ciąg dalszy
- Cieplej i jaśniej...?
- Nie dość że kiepsko jest, to jeszcze się auto popsuło
- Prasówka luty 2026
- Dwa kroki w przód, by tkwić w miejscu
- Zgubione dni
bezpukania.eu
Cichy zakątek poezji
distantcruise
Drugie życie bloggera
entliczek-pentliczek- Gabriela Kotas
hubedi
Kobieta po 30- Dlaczego z wiekiem coraz trudniej nawiązywać przyjaźnie?
- Czy zarabianie pieniędzy zwalnia z obowiązków domowych?
- Social aging: dlaczego kobiety po 30 czują, że świat traktuje je jak starsze, niż są?
- Czym jest praca emocjonalna?
- Dlaczego kobieca rywalizacja jest tak źle postrzegana?
- Czy można ujędrnić skórę twarzy domowymi sposobami?
- Czy kobiety są zmęczone byciem „silne”? O niewidzialnym ciężarze, który nosimy codziennie
- Czy kobiety bardziej dbają o wygląd domu?
- Randki po 30: dlaczego przyciągamy ludzi, którzy nie chcą się angażować?
- „Metoda 5 minut” na zatrzymanie czasu. Dlaczego pielęgnowanie wspomnień to najtańsza i najskuteczniejsza forma dbania o dobrostan?
kot na gałęzi
Listy i [inne] brewerie
Lustro- Z dedykacją dla P.Anny.
- Repliki republiki.
- Zręcznie i ręcznie dłonie na łonie, bo łapy są do łapania.
- Zagajnik zagaił zagadką.
- Krety mieszkają na Krecie, a Cypr porastają cyprysy.
- Barbara gra baraż z grabarzem Barabaszem.
- Franek ma franka dla francy z Francji.
- Ekstrakt o zbyt krótkich nóżkach.
- Deszcze i dreszcze, leszcze i kleszcze, co jeszcze?
- Kościelny z Kościeliska kości ścieli dla liska.
Może od poniedziałku będzie normalnie
mr Andrzej Włodarczyk- Gry komputerowe – zabawa, presja i mózg, który wciąż się zmienia
- Miliony, które są czyjeś, choć nikt nie czuje się winny
- Wszyscy czują, że coś się psuje. Tylko jeszcze nikt nie chce tego nazwać
- Nie uwierzysz, co odkryto w laboratoriach nad Twoim zachowaniem
- Spacer z telefonem, który zmienia spojrzenie na świat
- Kochaj życie, powtórki nie będzie
- Invictus
- Jak nie dać się przelecieć diabłu (2023) – wstęp do apokalipsy, śmiechu i refleksji
- Tabu w Polsce: o czym się milczy, a o czym powinno się mówić
- Ekskluzywna Partnerka (18+)
Mysz Galaktyczna
Na karuzeli życia
Nauka jazdy
nie tak znów kolorowo- Szybkim krokiem do Wielkanocy
- Wreszcie "normalny" tydzien
- Powtorka z rozrywki, na szczescie skrocona
- Dlugi i ciezki tydzien
- Zaczynamy marzec inaczej niz bylo w planach
- W ostatni tydzien lutego, zima nie odpuszczala
- Mini "ferie" i krotki tydzien
- W koncu odwilz
- Przeskok w drugi miesiac roku
- Ostatni tydzien stycznia i grafikowe niespodzianki
Nie tylko kartki
nieodkrytapl- Alicja Sinicka „Laurka” – recenzja.
- Joanna Opiat-Bojarska „Kryształowi. Początek” – recenzja przedpremierowa.
- Magdalena Majcher „Rechtorka” – recenzja.
- Justyna Jelińska „Martwa cisza” – recenzja.
- Romy Hausmann „Córeczka” – recenzja.
- Prywata.
- Harlan Coben „Tęsknię za tobą” – recenzja.
- Dominika Buczak „Parasolki” – recenzja.
- Stephenie Meyer „Przed świtem” – recenzja.
- Harlan Coben „W domu” – recenzja.
Pani od biblioteki
Pasja Pisania- I nadeszła Wielkanoc
- Lektura na weekend – Budząc się w trumnie
- Pierwszy wielki sukces George Sand
- Rozbłyski – ROZWIĄZANIE KONKURSU!
- Lektura na weekend – Historia lubi się powtarzać
- Gorzka prawda – nowa powieść Małgorzaty Podstawnej już w księgarniach!
- Skąd ten błysk?
- Lektura na weekend – Od filmiku do zbrodni
- Co kryją kartki pamiętnika? Trzecia powieść Marii Weroniki Józefackiej
- Błysk natchnienia – KONKURS!
Polki na Obczyźnie- Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.
Przystanek Wrocław
Saol ar Ceilteach- Świąteczne życzenia i data Wielkanocy :)
- Ingres nowej Arcybiskup Canterbury.
- Muzyczny Krąg #2. „All The Stars”.
- „Najniebezpieczniejszy człowiek w Ameryce”.
- Na Dzień św. Patryka…
- Matematyczna doskonałość kartki papieru.
- Dzień Kobiet :)
- Andrzej Mountbatten-Windsor aresztowany.
- Rok świętego Franciszka z Asyżu.
- 19 lat szczęścia: Urodziny Bloga.
spacerem przez życie
Tajwan i nieznana Japonia- Tajwańskie Święto Zmarłych - Qingming 清明節
- Historia kultury popularnej w Japonii – E. Taylor Atkins
- Buddyjska świątynia Kōsanji (高山寺)
- Dzień Kultury (文化の日)
- Jesień w Iwatake Mountain Resort
- Dzień Gór (山の日)
- Sadako i 1000 żurawi
- Recenzja: "Tajwan – wyspa w oku cyklonu"
- Shisa - ni to lew ni pies
- Święto Smoczych Łodzi 端午節 - legenda i zwyczaje
Traszka na rowerze
Wiem, że nic nie wiem
Wrzosy
Żeńska Komórka
Category Archives: wiatrakowa codzienność
Taka sobie piosnka o Aniołach
W ubiegłą sobotę, razem ze starszymi dziećmi, trafiłam na warsztaty pt.: „Pomaluj swojego Anioła”. Wróciliśmy z zajęć z kilkoma niebiańskimi pomocnikami i z takimi oto anielskimi wersami, tańczącymi w głowie. 😉
„Przylecieli Anieli cali w bieli”…
Niebiańska podróż okazała się daleka. Trwała za długo.
Daaaleko… Dłuuugo…
Nasze Anioły zapomniały, PO CO właściwie przyleciały.
Podróżą umęczone, w siebie są wtulone…
Odpoczywają w koszyku niewinne jak dzieci…
Opublikowano wiatrakowa codzienność
Otagowano anioły, malowanie aniołów, warsztaty, zajęcia plastyczne z dziećmi, życie na emigracji w Holandii
4 Komentarze
A w Holandii zima i bałwany
Odkąd zamieszkałam w Holandii, poczułam smak tęsknoty za prawdziwą zimą.
Tak, tak – ja, istota ciepłolubna – zaczęłam śnić o bielusieńkiej, puszystej, srebrzystej pani. W starych holenderskich książeczkach widywałam obrazki przedstawiające łyżwiarzy mknących po zamarzniętych kanałach. Marzyłam, by zobaczyć taki widok „na żywo”.
„To były dawne czasy – oznajmili nasi holenderscy sąsiedzi.
– Kiedyś w Holandii bywały naprawdę ostre zimy.
Co roku zakładało się łyżwy i szło nad kanały.
Teraz to już nie to samo.”
Opublikowano wiatrakowa codzienność
9 Komentarzy
Uwięzieni w piwnicy, czyli warsztaty z Eweliną Stępnicką
Jakoś tak się porobiło, że zimny miesiąc luty – niejako wbrew swej naturze – wypełnia moje serce żarem – i to bynajmniej nie za sprawą „święta zakochanych” (aczkolwiek to właśnie ubiegłoroczne Walentynki spędziłam na pięknych warsztatach pt. „Pokochaj siebie”). Natomiast w ubiegłą niedzielę (lutową niedzielę) miałam okazję uczestniczenia w spotkaniu na temat: „Jesteś cudem”, prowadzonym przez Ewelinę Stępnicką.
Opublikowano wiatrakowa codzienność
Otagowano Ewelina Stępnicka, Holandia, intuicja, motywacja, psychologia, rozwój osobisty, warsztaty
15 Komentarzy
Czy warto zabrać małe dziecko do teatru?
W ubiegłą niedzielę miało miejsce dość niezwykłe wydarzenie: wybrałam się z moją najmłodszą córeczką do teatru.
Można spytać: „No i co w tym nadzwyczajnego? Wielkie mi halo!”
Niby racja, a jednak…
Po pierwsze – moja dziewczynka ma niecałe trzy lata.
Po drugie – to była jej pierwsza wizyta w teatrze.
A czy w ogóle warto zabierać takiego szkraba na przedstawienia teatralne?
Czy ma to jakikolwiek sens?
Wybaczcie -nie udzielę Wam konkretnej odpowiedzi, ale w zamian… podzielę się naszą historią. Posłuchajcie…
Opublikowano Okruszek, wiatrakowa codzienność
Otagowano "Woezel en Pip", pierwszy wizyta dziecka w teatrze, przedstawienie teatralne, teatr
20 Komentarzy
Ratunku, język niderlandzki!
Mieszkamy w Holandii niecałe trzy lata…
Kiedyś niewiele wiedziałam o tym kraju, nie interesowałam się nim w żaden szczególny sposób. Prawdopodobnie nie miałam również pojęcia, jakim językiem władają Holendrzy. Niemieckim? Angielskim? Czy słyszałam kiedykolwiek o niderlandzkim?
Szczerze wątpię.
A jednak życie potrafi zaskakiwać, oj potrafi!
I tak oto los „rzucił” nas do krainy z wiatrakami w tle.
Dziś wiem już znacznie więcej o Holandii i o Holendrach, o ich zwyczajach i codziennym życiu. Zresztą swoimi emigracyjnymi doświadczeniami dzielę się z Wami na blogu.
Teraz biorę „na tapetę” język niderlandzki.
Co zobaczysz za styczniowym oknem?
Można powiedzieć, że Nowy Rok wprowadził się do nas już na dobre.
Oczywiście swoim zwyczajem zrobił wielkie wejście w huku petard i w blasku fajerwerków, a teraz odpoczywa i sił nabiera.
No, jeszcze, tak w ramach rozrywki, mrozem straszy w Polsce.
W Holandii na razie temperatura oscyluje w granicach + 4 stopni.
Mieszkańcy chodzą zziębnięci, a ja w skrytości serca marzę o śnieżnej i mroźnej zimie w tym kraju, w wodę bogatym. Dwa zimowe tygodnie w zupełności by mi wystarczyły.
To akurat tyle, by zobaczyć łyżwiarzy sunących po zamarzniętych kanałach…
Opublikowano wiatrakowa codzienność
Otagowano bilans, motywacja, Nowy Rok, podsumowanie
13 Komentarzy
Sylwestrowe „kinderparty”
To już nasz trzeci Sylwester na emigracji, trzeci – w Holandii…
Kolejny – w domu. Nawet nie wiem, który z kolei. Przestałam liczyć.
Kiedyś zdarzało nam się z mężem chodzić na bale i sylwestrowe prywatki, ale mam wrażenie, że to było dawno temu… Dawno i nieprawda.
Odkąd w naszej rodzinie pojawiły się dzieci, spędzamy Sylwestra w domu.
I wiecie? Wcale nie skarżę się z tego powodu. Nie.
Owszem, czasem z nostalgią pomyślę o wieczorowej sukience (której nie ubiorę), o wyjątkowym makijażu, niecodziennej fryzurze, szpilkach do nieba, czyli o szampańskiej imprezie,… w której znów nie wezmę udziału. Ale to nie szkodzi!
Kiedyś pewnie jeszcze doświadczę atmosfery ekscytacji związanej z szykowaniem się i wyjściem na wielką zabawę. A tymczasem….
Opublikowano wiatrakowa codzienność
Otagowano Amsterdam, impreza z dziećmi, Sylwester w Holandii, zabawa
12 Komentarzy
Stop maltretowaniu dzieci!
Drogi Czytelniku!
Niezależnie od tego, czy znalazłeś się na tym blogu po raz pierwszy czy też odwiedzasz nas w miarę regularnie, to muszę Cię o czymś lojalnie uprzedzić.
Dziś nie będzie tu sielankowych widoczków z Holandii.
Nie będzie też roześmianych buziek dzieciaków – rozrabiaków.
Doskonale rozumiem, że przytłoczony trudami całego tygodnia, w piątkowy wieczór i w weekend, możesz nie mieć ochoty na trudną, bolesną lekturę.
Dlatego wolałam Cię przygotować, Czytelniku.
Z szacunku do Twoich uczuć.
Ale jeśli mimo tego wstępu nadal ze mną jesteś, to posłuchaj…
Czy to jest… w porządku?
Jest wtorek. Mój, jedyny w tygodniu, wolny dzień.
We wtorki prowadzam swoją dwuipółletnią pociechę do domowego żłobka, a dwoje starszych dzieci do godziny piętnastej przebywa w szkole.
Hura, zatem mam dzisiaj wolne!
Jestem szczęściarą obdarowaną sześcioma godzinami czasu tylko dla siebie.
Hmm… Czyżby? Ano właśnie!
Tylko w teorii…
Opublikowano wiatrakowa codzienność
8 Komentarzy
Holenderska złota jesień
Można nie lubić jesieni.
Bo zwykle przychodzi za szybko; bo przynosi chłodne dni, ciemne poranki i zbyt wczesne wieczory. Bo zapowiada długą zimę. Bo perspektywa lata jest tak rozpaczliwie odległa. Bo… Cóż, mogłabym wyliczać jeszcze wiele różnych „bo”…
Można nie tylko nie przepadać za jesienią, ale nawet trochę się jej obawiać.
Półka z marzeniami
„Spełnienia marzeń!” – życzymy bliskim na urodziny, na imieniny czy nawet, ot tak, bez okazji. „Spełnienia marzeń!” – życzymy sobie samym, bo właściwie – czemu by nie? Tymczasem, jakiś czas temu, w moje ręce trafiła mała tabliczka z napisem: „marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia.”
Czy powinnam Cię przeprosić, Córeczko?
Stało się. Ten dzień różnił się od poprzedników.
To właśnie dzisiaj pierwszy raz zaprowadziłam Cię do opiekunki.
Wraz z tatusiem, już od tygodnia, staraliśmy się przygotować Ciebie na tę nową sytuację. Pamiętasz, jak Ci tłumaczyliśmy, że po wakacjach urosłaś i że towarzystwo mamy w domu powoli przestaje Ci wystarczać?
Twoje starsze rodzeństwo pół dnia spędza w szkole, a Tobie przydałyby się znajomości z dziećmi w zbliżonym do Ciebie wieku. A poza tym w kontaktach z holenderskimi rówieśnikami szybciej nauczyłabyś się języka niderlandzkiego.
To miał być prezent dla nas obu…
Opublikowano wiatrakowa codzienność
5 Komentarzy
Powroty, powroty…
Holenderskie wakacje trwają dokładnie sześć tygodni.
Ten wolny od nauki czas spędziłam z dziećmi u rodziny w Polsce.
Wróciliśmy w minioną niedzielę, bowiem w poniedziałek, 29 sierpnia, uczniowie w Północnej Holandii rozpoczynali nowy rok szkolny.
Jak zwykle na wakacje zabrałam laptopa w przeświadczeniu, że będę pisać notatki na bloga i nadrabiać zaległości mailowe. Cóż…
Opublikowano wiatrakowa codzienność
Otagowano emigracja, rodzina w Holandii, Szkoła, wakacje
11 Komentarzy
I my doczekaliśmy się wakacji
Polskie dzieci już od kilku tygodni odpoczywają od szkoły i cieszą się latem.
Ba, co niektórzy zdążyli już wrócić z kolonii bądź innych wyjazdów!
Natomiast moja starsza córka i syn przez cały ten czas systematycznie uczęszczali do szkoły. Aż do wczoraj, gdy wakacje w końcu dotarły do Holandii Północnej!
„Witajcie, witajcie, jak dobrze, że wreszcie jesteście! Czekaliśmy z utęsknieniem na wolne dni, na czas płynący beztrosko i leniwie, na zapach wolności i możliwość swobody”.
Holenderskie wakacje przychodzą bardzo zwyczajnie i skromnie.
Opublikowano wiatrakowa codzienność
Otagowano "Dzień Nauczyciela", terroryzm, urodziny, wakacje, zakończenie roku szkolnego
8 Komentarzy
Całkiem straszna historia…
„Całkiem straszna historia” zapowiada się zupełnie normalnie.
Jest zwyczajny dzień, jakich wiele.
Ot, typowe przedpołudnie, absolutnie niczym nieróżniące się od innych.
Starsze dzieci właśnie są w szkole, a najmłodsza córeczka siedzi ze mną w domu. Siedzi to, rzecz jasna, niewłaściwe słowo. Raczej powinno być – czasami usiądzie na kilka minut…
A tak naprawdę – chodzi, biega, wspina się, gramoli, skacze, jeździ autkiem siadając na kierownicy… No dobrze, mniejsza o detale.
Za chwilę i tak wyjdziemy na spacer, bynajmniej taki jest plan.
Też nie ma w tym nic niezwykłego ani tym bardziej strasznego.
No właśnie, trzeba się ubrać. Tylko gdzie są buty? Nie widzę ich w korytarzu, pewnie mała najpierw je przymierzała, a potem gdzieś porzuciła. Może ukryły się pod kanapą?
Schylam się, by to sprawdzić.
W tej pozycji zastaje mnie dźwięk dzwonka, który głośnym „dryń!”, zakłóca poszukiwania obuwia.
Kto to może być? Nikogo nie oczekuję. Może to listonosz albo kurier?
Co prawda nie spodziewamy się paczki, lecz zdarza się, że posłańcy czasem proszą o przekazanie przesyłki sąsiadom.
Dryyyń!