Parę dni temu Mikołaj i jego czarnoskórzy pomocnicy pożegnali Holandię i wrócili do swojej prawdziwej ojczyzny, Hiszpanii.
Bynajmniej tak głosi oficjalna wersja. Ździebko pusto się bez nich zrobiło, brakuje gwaru i psikusów, a oczy tęsknią za intensywnymi barwami Piotrusiowych strojów. Przyzwyczailiśmy się do nich, polubiliśmy…
Nawet najmłodszy członek naszej rodziny, Okruszkiem zwany, w końcu przestał reagować panicznym strachem na widok Mikołaja i Czarnych Piotrków.
Stopniowo zaczął tolerować ich hałaśliwą obecność, może nawet odrobiną sympatii zapałał? A wiecie, co pomogło? Rozmowy, tłumaczenia? Nie!
Cud wyparcia lęku z Okruszkowego serca zdziałała wizyta w wiosce świętego Mikołaja!
Szukaj na blogu
Kalendarz
Najnowsze komentarze
- Alodia1949 na W szkole średniej wcale nie jest tak super!
- jotka na W szkole średniej wcale nie jest tak super!
- Igomama na Musical „Koty” w Holandii, czyli gdy sztuka wychodzi z ram
- jotka na Musical „Koty” w Holandii, czyli gdy sztuka wychodzi z ram
- Igomama na Musical „Koty” w Holandii, czyli gdy sztuka wychodzi z ram
Najpopularnieszje…
Blogoteka
40thousandkm
Aksinia – kawa & puzderka
Anna Kobieta Zwyczajna
Bajeczki Stokrotki
Belgia nasz dom
bezpukania.eu
Cichy zakątek poezji
distantcruise
Drugie życie bloggera
entliczek-pentliczek- Gabriela Kotas
hubedi
Kobieta po 30
kot na gałęzi
Listy i [inne] brewerie
Lustro
Może od poniedziałku będzie normalnie
mr Andrzej Włodarczyk
Mysz Galaktyczna
Na karuzeli życia
Nauka jazdy
nie tak znów kolorowo
Nie tylko kartki
nieodkrytapl
Pani od biblioteki
Pasja Pisania
Przystanek Wrocław
Saol ar Ceilteach
spacerem przez życie
Świebora migruje
Tajwan i nieznana Japonia
Traszka na rowerze
Wiem, że nic nie wiem
Wrzosy
Żeńska Komórka