Szukaj na blogu
Kalendarz
Najnowsze komentarze
- Ultra o Kiedy zamykają się szkolne rozdziały – wzrusz i duma x3
- jotka o Kiedy zamykają się szkolne rozdziały – wzrusz i duma x3
- Alodia1949 o Kiedy zamykają się szkolne rozdziały – wzrusz i duma x3
- Alodia1949 o “Hello Darkness…” – Guinness Storehouse w Dublinie
- igotata o “Hello Darkness…” – Guinness Storehouse w Dublinie
Najpopularnieszje…
Blogoteka
40thousandkm
Aksinia – kawa & puzderka
Anna Kobieta Zwyczajna
Bajeczki Stokrotki
Belgia nasz dom- Kolejny rok szkolny dobiegł końca
- Upał trwa. Jest fajnie.
- Czas upałów, burz i złości na wszystkich i wszystko
- Wszystko opornie idzie nawet gdy jestem starsza o rok
- Zmęczył mnie ten tydzień
- Tragiczny wypadek w sąsiedniej wsi
- Nic ciekawego, ale będę zostawać vlogerem haha
- Moje ulubione zabawy i zabawki z dzieciństwa
- Karmiłam małe kuny
- Pierwszomajowa kąpiel w morzu
bezpukania.eu
Cichy zakątek poezji
distantcruise
Drugie życie bloggera
entliczek-pentliczek- Gabriela Kotas
hubedi
Kobieta po 30- Czy szefową można lubić?
- Czy kobiety celują tylko w 10 procent najatrakcyjniejszych mężczyzn?
- Dlaczego często jesteśmy milsi dla obcych, a nie bliskich?
- Czy naprawdę można przytyć od siedzenia? Kompletny poradnik dla kobiet 30+
- Dlaczego kobiety są „strażniczkami patriarchatu”?
- Dlaczego kobietom tak trudno stawiać granice?
- Brązowe sneakersy: trend, który definiuje urban style w 2026 roku
- Czy starsze dzieci powinny zajmować się młodszym rodzeństwem?
- Zdrowa przyjemność zamiast zakazów – jak marki zmieniają podejście do słodyczy
- Czy przed ślubem trzeba się wyszaleć?
kot na gałęzi
Listy i [inne] brewerie
Lustro- Śpię i śpiewam szczękając szczęką.
- Ekstrakt o sile i słabostkach.
- Męczę i meczę na meczowe miecze.
- Za szybką babka żabki, w kapkę szybkiej kawki sypie papkę sypkiej babki.
- Sokół kołuje wokół soku.
- Korzeń w korcu się ukorzył.
- Ekstrakt dedukcyjny.
- Rajdy dla frajdy i wyścigi niedościgłych ścigaczy.
- Wciąż w ciąży obrażona żona.
- Graty na raty.
Może od poniedziałku będzie normalnie
mr Andrzej Włodarczyk- Rezygnacja
- Buy Coffee
- Samotność w Polsce nie jest tym, czym myślisz. To coś znacznie bardziej niepokojącego
- Program Partnerski Onetu
- Ocena bloga przez sztuczną inteligencję, czy można jej zaufać?
- Sztuczna inteligencja: rewolucja technologiczna czy zagrożenie dla ludzkości?
- Polska jednym z najtrudniejszych krajów do prowadzenia biznesu
- Nie zmieniłem się tylko przestałem się mieścić w starej wersji siebie
- Anne Hathaway
- Wielkie referendum w Krakowie
Mysz Galaktyczna
Na karuzeli życia
Nauka jazdy
nie tak znów kolorowo- Kolejny przyspieszony post
- Dlugi weekend, a po nim dluuugi tydzien
- Krotszy tydzien z waznym, rodzinnym wydarzeniem
- Praca, praca, a poza tym upal i nudy
- Przeskakujemy z maja w czerwiec w nieco spokojniejszym stylu
- Dlugi weekend i kolejny wyjazdowy tydzien
- Krotkie lato w maju
- Powrot rutyny
- Wreszcie do domu!
- 15-nastka Bi
Nie tylko kartki
nieodkrytapl- Dr Susan Forward „Matki, które nie potrafią kochać” – recenzja.
- Mikołaj Podolski „Kryminalne Trójmiasto” – recenzja.
- Małgorzata Oliwia Sobczak „Fiolet” – recenzja.
- Shari Franke „Dom mojej matki” – recenzja.
- Marta Matyszczak „Jeśli dziś sobota, to mamy morderstwo” – recenzja.
- Jarosław Szczyżowski „Nocny łowca” – recenzja.
- Angela Marsons „Zabawa w śmierć” – recenzja.
- Harlan Coben „Pomyśl dwa razy” – recenzja.
- Jakub Bączykowski „To nie jest rozmowa na telefon” – recenzja.
- Katarzyna Wierzbicka „Wakacje pełne magii” – recenzja.
Pani od biblioteki
Pasja Pisania- W lesie – KONKURS!
- Lektura na weekend – (Nie)Idealne życie
- Drugi ogórek i przeklęta pusta kartka
- Z pisarskiej półki – Zakochana pisarka
- Lektura na weekend – Pamiętna letnia noc
- Pisarskie wakacje
- „Pani Łez” Joanny Stogi już w księgarniach
- Lektura na weekend – Dwóch ojców jednego świata
- Książka gratis – ROZWIĄZANIE KONKURSU!
- Lektura na weekend – Pogadamy o falbankach?
Polki na Obczyźnie- Błąd: kanał prawdopodobnie nie działa. Spróbuj ponownie później.
Przystanek Wrocław
Saol ar Ceilteach- Księżniczka i książę upamiętniają Sommę…
- Irlandczycy w bitwie nad Sommą. Część 1.
- Sącz i trochę Historii :)
- Zwyczajny-nadzwyczajny Dzień :)
- Narodziny i wczesne lata Elżbiety II.
- Zamieszki w Irlandii Północnej…
- Zawirowania polityczne w Wielkiej Brytanii.
- Prywatne komnaty Królowej w Edynburgu otwarte.
- Szczawnickie zachwyty
- Dopisek do „końcówki…”.
spacerem przez życie
Świebora migruje
Tajwan i nieznana Japonia- Golden Week - Japoński Złoty Tydzień
- Hakuba w marcu 2026
- Tajwańskie Święto Zmarłych - Qingming 清明節
- Historia kultury popularnej w Japonii – E. Taylor Atkins
- Buddyjska świątynia Kōsanji (高山寺)
- Dzień Kultury (文化の日)
- Jesień w Iwatake Mountain Resort
- Dzień Gór (山の日)
- Sadako i 1000 żurawi
- Recenzja: "Tajwan – wyspa w oku cyklonu"
Traszka na rowerze
Wiem, że nic nie wiem
Wrzosy
Żeńska Komórka
Author Archives: Igomama
Dobrej zabawy na holenderskiej imprezie!
Lubicie chodzić na imprezy?
Niech zgadnę! „Oczywiście” bądź „raczej tak”?
Hm…Pewnie wiele zależy od rodzaju i charakteru przyjęcia, prawda?
Ja osobiście rzadko bywam na imprezach i jakoś specjalnie nad tym nie ubolewam.
Od zawsze byłam domatorką.
Od zawsze wolałam kameralne spotkania od tłumnych przyjęć.
Od zawsze…
Tak – od zawsze, ale… Ale czasem dobrze jest zrobić wyjątek! To nawet wskazane.
W moim przypadku stało się to w grudniu, przy okazji imprezy firmowej w pracy małżonka.
Opublikowano wiatrakowe zwyczaje
Otagowano holenderska gościnność, holenderskie zwyczaje, impreza firmowa, małżeństwo, przyjęcie w Holandii
12 Komentarzy
Styczniowa kartka z „Pamiętnika Okruszka”
Gdy ostatnim razem pisałam notatkę w „Pamiętniku Okruszka”, nie sądziłam, że kolejny wpis nastąpi już w Nowym Roku. A jednak!
Dorośli narzekają, że czas leci im za szybko, jednak w przypadku współczesnych dzieci wcale nie jest inaczej.
W erze dzieciństwa moich rodziców (czyli jakieś sto lat temu!) dwulatki raczej nie uczęszczały na zajęcia muzyczne do domu kultury, a już na pewno nie pisały swoich dzienników na komputerze. Miały przez to więcej wolnego czasu, ale – czy ciekawsze życie? Rzecz dyskusyjna. Ja na nudę się nie uskarżam, jedynie wciąż brakuje mi czasu na dokumentowanie tych urozmaiconych chwil.
Na szczęście dziś się udało i oto jestem z Wami w 2017 Roku.
Opublikowano Z pamiętnika Okruszka
Otagowano Nowy Rok, postanowienia, rodzeństwo, Sylwester, zabawa
10 Komentarzy
Co zobaczysz za styczniowym oknem?
Można powiedzieć, że Nowy Rok wprowadził się do nas już na dobre.
Oczywiście swoim zwyczajem zrobił wielkie wejście w huku petard i w blasku fajerwerków, a teraz odpoczywa i sił nabiera.
No, jeszcze, tak w ramach rozrywki, mrozem straszy w Polsce.
W Holandii na razie temperatura oscyluje w granicach + 4 stopni.
Mieszkańcy chodzą zziębnięci, a ja w skrytości serca marzę o śnieżnej i mroźnej zimie w tym kraju, w wodę bogatym. Dwa zimowe tygodnie w zupełności by mi wystarczyły.
To akurat tyle, by zobaczyć łyżwiarzy sunących po zamarzniętych kanałach…
Opublikowano wiatrakowa codzienność
Otagowano bilans, motywacja, Nowy Rok, podsumowanie
13 Komentarzy
Sylwestrowe „kinderparty”
To już nasz trzeci Sylwester na emigracji, trzeci – w Holandii…
Kolejny – w domu. Nawet nie wiem, który z kolei. Przestałam liczyć.
Kiedyś zdarzało nam się z mężem chodzić na bale i sylwestrowe prywatki, ale mam wrażenie, że to było dawno temu… Dawno i nieprawda.
Odkąd w naszej rodzinie pojawiły się dzieci, spędzamy Sylwestra w domu.
I wiecie? Wcale nie skarżę się z tego powodu. Nie.
Owszem, czasem z nostalgią pomyślę o wieczorowej sukience (której nie ubiorę), o wyjątkowym makijażu, niecodziennej fryzurze, szpilkach do nieba, czyli o szampańskiej imprezie,… w której znów nie wezmę udziału. Ale to nie szkodzi!
Kiedyś pewnie jeszcze doświadczę atmosfery ekscytacji związanej z szykowaniem się i wyjściem na wielką zabawę. A tymczasem….
Opublikowano wiatrakowa codzienność
Otagowano Amsterdam, impreza z dziećmi, Sylwester w Holandii, zabawa
12 Komentarzy
Muzeum Fransa Halsa w Haarlemie
Grudzień to miesiąc oczekiwania…
Najpierw czeka się na Boże Narodzenie z Wigilią na czele, teraz – na Sylwestra, a po drodze były jeszcze Mikołajki.
Grudzień jest zatem także czasem prezentów.
Mój mąż i ja, na Gwiazdkę, a zarazem na urodziny (oboje urodziliśmy się w czasie okołoświątecznym), podarowaliśmy sobie karty muzealne (museumkaart).
Cena takiej karty jest wysoka (59,90 euro), jednak zważywszy, że jednorazowy bilet do muzeum kosztuje około 12 euro, zakup museumkaart zwraca się przy szóstym użyciu.
Ma ona ważność przez jeden rok i uprawnia do zwiedzania 400 holenderskich muzeów, w tym tych najznakomitszych.
Dodatkowym jej plusem jest omijanie kolejek do kas.
Opublikowano Holandia
Otagowano Haarlem, malarstwo, Muzeum Fransa Halsa w Haarlemie, obrazy
6 Komentarzy
Bożonarodzeniowe “last minute”
Święta tuż, tuż…
Już niemal stoją u progu Twych drzwi.
Jeszcze chwila i zaczną pchać się do środka.
A Ty będziesz jedną ręką kroić sałatkę, drugą lepić pierogi, a trzecią…
Stop! Masz tylko dwie ręce. Niestety! W Święta przydałoby się więcej, prawda?
Jeśli jesteś zmęczona i masz dość tych całych przygotowań, pozwól sobie pomóc.
Choć raz pobaw się w panią dyrektor i rozdziel zadania do wykonania między pozostałymi domownikami. To przecież całkiem uczciwy układ.
Opublikowano wiatrakowe zwyczaje
Otagowano Boże Narodzenie, rodzina w Holandii, stres, tradycje, święta
8 Komentarzy
Jak uczą pływania w Holandii?
Spośród czterech żywiołów Holandia obrała sobie wodę.
A może to woda wybrała Holandię? Tak naprawdę to nie wiadomo…
Pewne jest jedno: Holandia tworzy z wodą bardzo udany duet.
Królestwo Niderlandów jest położone nad Morzem Północnym, w dorzeczu trzech rzek: Mozy, Skaldy i Renu. Jedna czwarta obszaru kraju znajduje się poniżej poziomu morza, w tak zwanej depresji.
Sieć kanałów przecina tutejsze miasta, miasteczka, wioski, pola, łąki, poldery…
Holendrzy – „tkwią w wodzie po uszy i dlatego muszą się nauczyć z nią żyć od małego”.
A robią to doskonale. Jak?
Już od najwcześniejszych lat oswajają maluchy z wodą.
Opublikowano wiatrakowe zwyczaje
Otagowano nauka pływania, pływalnia, sport, woda w Holandii, zwemdiploma A
4 Komentarze
Na lotnisku Schiphol w Amsterdamie
Czy lotnisko można zwiedzać?
A dlaczegóż by nie…?
Tak się złożyło, że moje dzieci jeszcze nigdy nie leciały samolotem.
Prawdę mówiąc, ja nie jestem od nich o wiele lepsza: swoje podniebne podróże mogę zliczyć na palcach jednej ręki…
Wiecie, na początku tego roku, nasze starszaki rysowały tak zwane „mapy marzeń” i jednym z największych pragnień mojego ośmiolatka był właśnie lot samolotem.
Niestety, w tym roku nie udało się spełnić jego marzenia.
Jednak, aby nie pozostawiać chłopaka zupełnie z niczym, pewnej październikowej niedzieli, wybraliśmy się z wizytą do portu lotniczego Schiphol.
Stop maltretowaniu dzieci!
Drogi Czytelniku!
Niezależnie od tego, czy znalazłeś się na tym blogu po raz pierwszy czy też odwiedzasz nas w miarę regularnie, to muszę Cię o czymś lojalnie uprzedzić.
Dziś nie będzie tu sielankowych widoczków z Holandii.
Nie będzie też roześmianych buziek dzieciaków – rozrabiaków.
Doskonale rozumiem, że przytłoczony trudami całego tygodnia, w piątkowy wieczór i w weekend, możesz nie mieć ochoty na trudną, bolesną lekturę.
Dlatego wolałam Cię przygotować, Czytelniku.
Z szacunku do Twoich uczuć.
Ale jeśli mimo tego wstępu nadal ze mną jesteś, to posłuchaj…
Pora przedstawić Mikołaja i jego załogę
Listopad i początek grudnia to najpiękniejszy czas w roku dla holenderskich dzieci…
Ha, nie wierzycie… Pytacie, jak to możliwe?
Zazwyczaj listopad kojarzy się ze smutkiem, przemijaniem.
Dni stają się krótkie, wieczory ciemne. Zimno, buro wszędzie.
Co w tym wesołego? A jednak!
Bo w Holandii jest to okres wielkiego świętowania. Ale po kolei.
Nadszedł czas, by przedstawić Mikołaja („Sinterklaas”) i jego załogę („Zwarte Pieten”).
Opublikowano wiatrakowe zwyczaje
Otagowano buty, Mikołaj, pepernoten, Sinterklaas, Szkoła, Zwarte Piet
4 Komentarze
Mam dwa latka, dwa i pół
Dawno temu, bo jeszcze w maju, mój tatuś udekorował pokój kolorowymi chorągiewkami i balonami, a mamusia przygotowała tort z Teletubisiami. Skończyłam wtedy dwa latka!
Od tamtego dnia minęło sześć miesięcy i muszę przyznać, że w moim życiu zaszło wiele zmian. Dokładnie w połowie listopada stałam się dwuipółlatką!
Szkoda, że rodzice w jakiś szczególny sposób nie uczcili mojego małego jubileuszu.
Nie było fanfar, konfetti, prezentów, tortu… A przecież, co to za problem – upiec ciasto, przygotować trzy świeczki, a jedną przeciąć na pół?
Opublikowano Okruszek, Z pamiętnika Okruszka
Otagowano lodowisko, mówienie, muzyka, opiekunka, rodzeństwo, rozwój, śpiew
Dodaj komentarz
Odkurz miłość w Amsterdamie
Czasem każda miłość pokrywa się kurzem…
Kiedyś piękna, pełna blasku, wspaniała jak diament, z upływem lat, traci na połysku i świeżości. Łatwo ją zgubić w natłoku bieżących spraw, tych „na wczoraj”, na dziś i na jutro. Łatwo zapomnieć o uczuciu w nawale codziennych obowiązków.
Gdy mamy za dużo rzeczy na głowie, to w pierwszej kolejności do szuflady chowamy właśnie miłość. Jesteśmy przeświadczeni, że możemy sobie pozwolić na luksus odłożenia uczucia na lepszy moment. Jak nie my, to – kto?
Przecież nasz związek jest wyjątkowy, trwały, ma mocne fundamenty i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej…
Opublikowano Holandia
Otagowano Amsterdam, Dzielnica Czerwonych Latarni, małżeństwo, miłość
12 Komentarzy
Cukierek, psikus czy piosenka…?
Dzisiaj, 11 listopada, już po raz trzeci wzięliśmy udział w holenderskich obchodach Dnia Świętego Marcina. W zeszłym roku dokładnie opisałam na blogu ten niderlandzki zwyczaj, dlatego teraz nie będę powielać tych samych informacji, czytelników bardziej zainteresowanych tą tematyką, zapraszam tutaj.
Krótko przypomnę, że wieczorem, 11 listopada, holenderskie dzieci chodzą z lampionami po domach (trochę jak w Polsce po kolędzie) i śpiewają piosenki o świętym Marcinie (jest ich tu całkiem spory wybór). W zamian otrzymują słodycze.
Opublikowano wiatrakowe zwyczaje
Otagowano Halloween, tradycje hoenderskie, Święty Marcin
2 Komentarze
Czy to jest… w porządku?
Jest wtorek. Mój, jedyny w tygodniu, wolny dzień.
We wtorki prowadzam swoją dwuipółletnią pociechę do domowego żłobka, a dwoje starszych dzieci do godziny piętnastej przebywa w szkole.
Hura, zatem mam dzisiaj wolne!
Jestem szczęściarą obdarowaną sześcioma godzinami czasu tylko dla siebie.
Hmm… Czyżby? Ano właśnie!
Tylko w teorii…
Opublikowano wiatrakowa codzienność
8 Komentarzy
Holenderska złota jesień
Można nie lubić jesieni.
Bo zwykle przychodzi za szybko; bo przynosi chłodne dni, ciemne poranki i zbyt wczesne wieczory. Bo zapowiada długą zimę. Bo perspektywa lata jest tak rozpaczliwie odległa. Bo… Cóż, mogłabym wyliczać jeszcze wiele różnych „bo”…
Można nie tylko nie przepadać za jesienią, ale nawet trochę się jej obawiać.